10.6°C
1016.5 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Lotnisko w Warszawa-Radom na zakręcie. Czy nowa strategia uratuje port?

Pierwsze miesiące 2026 roku przyniosły twarde dane, które studzą entuzjazm zwolenników radomskiego p

Pierwsze miesiące 2026 roku przyniosły twarde dane, które studzą entuzjazm zwolenników radomskiego portu.

Foto: Lotnisko Warszawa-Radom

Lotnisko Warszawa-Radom notuje drastyczne spadki liczby pasażerów, podczas gdy władze zapowiadają nowe inwestycje i system dopłat. Czy ambitne plany rozwoju wystarczą, by utrzymać sens istnienia portu, który wciąż szuka swojej drogi?

Pierwsze miesiące 2026 roku przyniosły twarde dane, które studzą entuzjazm zwolenników radomskiego portu. Jak informuje portal rynek-lotniczy.pl, w pierwszym kwartale lotnisko odprawiło jedynie 8847 pasażerów, co oznacza spadek o około 34 procent w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku.

Jeszcze trudniej wygląda sytuacja w samym marcu, gdzie liczba podróżnych spadła o ponad połowę względem poprzednich lat. Te wyniki stawiają pod znakiem zapytania rentowność inwestycji, która od początku budziła spore emocje. Z jednej strony mamy do czynienia z infrastrukturą gotową na wielkie wyzwania, z drugiej – z halami odlotów, które wciąż czekają na tłumy.

Wakacyjna ofensywa i nowe kierunki

Nadzieją na poprawę tych statystyk ma być nadchodzący sezon letni. Pod koniec maja z Radomia wystartują pierwsze loty czarterowe do popularnych kurortów w Egipcie i Turcji. Siatka połączeń ma się rozrosnąć także o regularne rejsy realizowane przez PLL LOT oraz Wizz Air, które zabiorą podróżnych do Włoch, Grecji, Bułgarii czy Albanii.

Przedstawiciele zarządu przyznają, że inwestycja została przeskalowana, dlatego konieczne jest ograniczenie wykorzystania terminala, a nawet zamknięcie części bramek. 

Reklama
Reklama

Dyrekcja lotniska wierzy, że wzrost liczby operacji wakacyjnych oraz zintensyfikowanie działań w obszarze cargo i obsługi technicznej samolotów pozwoli efektywniej wykorzystać potencjał obiektu. Plany są ambitne, ale rzeczywistość rynkowa bywa brutalna, co pokazują chociażby słabsze od zakładanych wyniki sprzedaży biletów na Cypr.

Przeskalowana inwestycja i cięcie kosztów

Nowa strategia lotniska, o której szczegółach donosi rynek-lotniczy.pl, zakłada urealnienie funkcjonowania portu. Przedstawiciele zarządu przyznają, że inwestycja została przeskalowana, dlatego konieczne jest ograniczenie wykorzystania terminala, a nawet zamknięcie części bramek.

Zamiast czekać na pasażerów, których na razie brakuje, port chce szukać przychodów w innych segmentach, takich jak udostępnianie miejsc postojowych dla maszyn czy rozwój wspomnianego sektora cargo. W obliczu tak dużych dysproporcji między planami a realnymi wynikami, coraz częściej wybrzmiewa pytanie, czy znajdzie się ktoś odważny, kto powie stop i zadecyduje o zamknięciu projektu, czy też radomskie lotnisko przetrwa dzięki kolejnym kroplówkom finansowym.

Dopłaty do lotów jako ostatnia deska ratunku

Aby przyciągnąć przewoźników i biura podróży, Polskie Porty Lotnicze zamierzają wprowadzić system zachęt i wsparcia marketingowego. W praktyce oznacza to dopłacanie do połączeń realizowanych z Sadkowa. Nie jest to jednak proste zadanie, ponieważ prezydent Radomia wykluczył finansowe wspieranie lotów z miejskiej kasy pod pozorem promocji regionu.

Reklama
Reklama

Operator szuka więc pomocy u władz województwa świętokrzyskiego. Choć prognozy na ten rok mówią o obsłużeniu do 130 tysięcy pasażerów, działalność portu prawdopodobnie znów wygeneruje stratę. Czy system dopłat okaże się skutecznym lekarstwem, czy jedynie przedłużaniem niepewności co do przyszłości radomskiego nieba, pokaże najbliższy czas.

Reklama
Reklama