Kamienica przy ulicy Strzeleckiej 8, w któej podziemiach istniała sowiecko-ubecka katowania tuż po II wojnie światowej. Wygląd już po przeprowadzonej współcześnie nadbudowie.
Dom na Strzeleckiej 8 na pewien czas stał się sercem sowieckiego, a potem także rodzimego aparatu represji wymierzonego przeciw członkom podziemia niepodległościowego. Kamienica stała się miejscem kaźni tych, którzy ojczyźnie dali najwięcej – najpierw na wojennym szlaku, później stawiając opór komunistycznemu bezprawiu. I wielu tam za wolną ojczyznę zginęło.
W warszawskiej parafii św. Antoniego 4 lutego 1936 roku zawarty został związek małżeński pomiędzy Zygmuntem Jórskim, kawalerem, rolnikiem, urodzonym w Zaciszu synem Ignacego Jana i Elżbiety z Wojtkowskich zamieszkałym w Warszawie przy ul. Alberta Króla Belgów 3, a Feliksą Janiną Michalak, panną przy matce. Janina miała lat 43, Zygmunt 55 – młodość oboje więc mieli za sobą.
Reklama
Reklama
Na gruntach
Zacisza
Zygmunt Jórski był artystą malarzem; majątek Zacisze odziedziczył po rodzicach. Postanowił go rozparcelować, by stworzyć modne wówczas Miasto – Ogród; dworek Jórskich, będący sercem realności, znajdował się w rejonie dzisiejszych ulic Protazego i Bohuszewiczówny.
Zygmunt Jórski zakupił atrakcyjną, narożną posesję przy ul. Strzeleckiej 8, u zbiegu ze Środkową; takie działki, pozwalające na budowę domu o dwóch frontach, były poszukiwane przez inwestorów.
Foto: Duży Bartek
Działki były stosunkowo tanie, lecz było ich wiele. Nie kierując się chęcią szybkiego wzbogacenia, Jórski był bardzo przychylny kontrahentom - wiele posesji sprzedał rozkładając spłatę na raty, niektóre podarował za symboliczną cenę, inne przekazał bezpłatnie na cele społeczne.
Z racji słusznego wieku małżonkowie nie oczekiwali dzieci, ale postanowili zabezpieczyć sobie starość, budując kamienicę czynszową. W tym celu Jórski zakupił atrakcyjną, narożną posesję przy ul. Strzeleckiej 8, u zbiegu ze Środkową; takie działki, pozwalające na budowę domu o dwóch frontach, były poszukiwane przez inwestorów.
Reklama
Reklama
Reklama
W latach międzywojennych plac należał do sukcesorów praskiego posesjonata Jana Fryderyka Tonna, zmarłego w roku 1917; w drugiej połowie lat trzydziestych zapadła decyzja o budowie kamienicy.
Pod uwagę brano kilka projektów; ostatecznie kamienicę przy Strzeleckiej 8 zaprojektowali architekci warszawscy: Karol Rauch, urodzony w roku 1888, mieszkający przy ul. Lądowej, i Ludwik Dąbrowski, urodzony w roku 1904, pracujący wcześniej w pracowniach architektów: J. Stefanowicza, J. Janowskiego , R. Gutta, S. Brukalskiego, i w ostatnim okresie przed wojną - w Biurze Projektów ZUS. On również pochodził z Warszawy - jak wynika z jego aktu ślubu, zawartego na Ochocie w roku 1937, mieszkał przy ul. Piusa IX 30.
Kamienica, którą zaprojektowali wspólnie dla Jórskiego, powstała w latach 1936 – 1937, ale do roku 1939 nie została wykończona – dom otynkowano dopiero po wojnie. W czasie okupacji zamieszkali w niej dzicy lokatorzy, pamiętać należy, że po bombardowaniach 1939 roku tysiące ludzi zostało bez dachu nad głową.
Dom był nowoczesny, trzypiętrowy, miał mocne żelbetowe stropy, na podwórze wiodły dwa przejazdy bramne. Elegancji dodawał silnie wysunięty gzyms wieńczący, i modnie zaokrąglony narożnik; nie wykonano natomiast przewidzianych w projekcie klinkierowych okładzin naroża, tynków, i boniowania imitującego płytowe podziały elewacji.
Napisy wyryte na ścianie celi przez więzionych w sowiecko-ubeckiej katowni przy ulicy Strzeleckiej 8
Foto: Szymon Patoka
Reklama
Reklama
Sowiecki ład
Mimo to, po zajęciu prawobrzeżnej Warszawy przez wojska radzieckie, już na przełomie lat 1944 – 1945 dom zajęły sowieckie służby specjalne. Najbliższa okolica kamienicy stała się zamkniętą enklawą, ona sama zaczęła natomiast pełnić szalenie ważną funkcję – pomieściła główną siedzibę NKWD na ziemiach polskich, oraz jedną z dwóch siedzib generała Iwana Sierowa – zastępcy ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR, a od stycznia 1945 pełnomocnika NKWD przy 1 Froncie Białoruskim.
Sierow był zbrodniarzem, współodpowiedzialnym za mord w Katyniu a motywacja jego działań wciąż była ta sama: chęć pozbawienia narodu polskiego elity intelektualnej i środowisk wychowywanych w duchu patriotycznym. Osoby jeszcze przed wojną zorientowane w polityce wewnętrznej ZSRR – świadome masowego terroru i represji, miały pewność, co czeka Polskę pod rządami komunistów.
Jak donosiła w meldunku siatka wywiadowcza Obszaru Centralnego DSZ (Delegatury Sił Zbrojnych – przyp. .red.), kamienica była otoczona zasiekami z drutu kolczastego, na których umieszczono tablice: przechodzić na drugą stronę. Wieczorem rozświetlały ją cztery silne reflektory, wartę pełnili uzbrojeni strażnicy – z wnętrza słychać było jęki torturowanych i strzały.
Machina
zbrodni
Innymi słowy: dom na Strzeleckiej 8 na pewien czas stał się sercem sowieckiego, a potem także rodzimego aparatu represji wymierzonego przeciw członkom podziemia niepodległościowego. Rodzimego, bo od 20 lutego 1945 budynek stał się siedzibą Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie.
Fragment zachowanych drzwi do celi w sowiecko-ubeckiej katowni przy Strzeleckiej 8
Foto: Szymon Patoka
Do roku 1948 przez piwnice kamienicy na Strzeleckiej przewinęły się tysiące ludzi – bardzo wielu „Żołnierzy Wyklętych”; wielu wyryło na ceglanych murach napisy i znaki – dzięki temu historykom udało się odtworzyć mroczną historię tego miejsca. To na Strzeleckiej więziono, przesłuchiwano i torturowano więźniów; stąd trafiali do więzienia Toledo na 11 listopada lub obozu NKWD w Rembertowie.
Reklama
Reklama
Ponieważ formalnie służby obcego państwa nie mogły mieć zwierzchności nad Polakami, Pragę uznano za strefę przyfrontową – zazwyczaj strefa taka miała 60 – 100 km szerokości, i tam Sowieci operowali swobodnie, zwalczając podziemie niepodległościowe.
Ci, co
przeżyli piekło
Mamy również wspomnienia tych, którzy przeżyli: stąd wiemy o celach, karcerach suchym i mokrym, gdzie osadzonych polewano wodą przy otwartym oknie, czerwonych żarówkach świecących bez przerwy, co bardzo źle wpływało na psychikę, i torturach – sadzaniu na odwróconym taborecie, miażdżeniu skroni śrubą, biciu stalowym prętem po piętach, czy wyrywaniu paznokci. Najgorszą była tortura zwana „kajdanki amerykańskie", która polegała na stosowaniu ucisków nadgarstków powodujących silny napływ krwi do dłoni, co skutkowało pękaniem skóry i tryskaniem krwi spod paznokci.
Tego miejsca formalnie nie było – nie prowadzono ewidencji, nie sporządzano akt, los osadzonych zależał od kaprysu funkcjonariuszy bezpieki. Dwa budynki dalej, na Strzeleckiej 10a, mieściło się biuro sowietnika - doradcy Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i dowódcy Praskiej Grupy Operacyjnej, odpowiadającej za likwidację struktur niepodległościowych na prawym brzegu Wisły. Od lata 1945 r. kamienica przy Strzeleckiej 8 straciła stopniowo swoją rangę; jesienią 1945 r. przejął ją WUBP w Warszawie, na jeden z aresztów podręcznych.
Ładne
mieszkania morderców
W październiku 1948 resort decyzją administracyjną pozbawił Zygmunta Jórskiego praw do kamienicy, i przejął ją resortowy kwaterunek; zamieszkali tam funkcjonariusze i ich rodziny.
Aleksander Drej - resortowy zbrodniarz i sadysta, który zamordował m.in. mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” i ppłk. Łukasza Cieplińskiego „Pługa”
Foto: IPN
Reklama
Reklama
Na liście lokatorów znaleźli się resortowi zbrodniarze – sadysta Bronisław Szczerbakowski, Aleksander Drej, który zamordował m.in. mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, ppłk. Łukasza Cieplińskiego „Pługa”, i wielu innych; tu też mieszkał Piotr Śmietański – przedwojenny hydraulik, główny egzekutor czasów stalinizmu, który zdołał ukończyć cztery klasy szkoły powszechnej: morderca rotmistrza Witolda Pileckiego, majora Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, jego adiutanta por. Jerzego Miatkowskiego „Zawady” i tysięcy innych.
Przy Strzeleckiej 8 mieszkał Piotr Śmietański – przedwojenny hydraulik, główny egzekutor czasów stalinizmu, który zdołał ukończyć cztery klasy szkoły powszechnej - morderca rotmistrza Witolda Pileckiego, majora Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, jego adiutanta por. Jerzego Miatkowskiego „Zawady”
Foto: IPN
Przez karcery na Strzeleckiej 8 przewinęło się wielu Żołnierzy Wyklętych, patriotów walczących o wolną Polskę – w tym Jan Stanisław Jankowski „Soból "; Kazimierz Pużak „Bazyli”, „Seret”; Aleksander Zwierzyński „Aleksander”, „Tokarski”; płk. Antoni Żurowski „Andrzej”, „Bober”; płk. Lucjan Szymański „Janczar”,”Kamiński”.
Przede wszystkim przewieziono tu najwyższych rangą członków struktur Polskiego Państwa Podziemnego, którzy w wyniku prowokacji zostali podstępnie aresztowani w Pruszkowie przez NKWD, następnie oskarżeni w Moskwie w „Procesie Szesnastu”. Któryś z więźniów, zapewne bestialsko torturowany, wyrył na ścianie napis: „Śmierć naszym wybawieniem”. Ich oprawcy bez sumienia spali spokojnym snem, i wielu dożyło tam starości, nigdy nie ponosząc kary.
Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę napisał Horacy. Kamienica przy Strzeleckiej 8 stała się miejscem kaźni tych, którzy ojczyźnie dali najwięcej – najpierw na wojennym szlaku, później stawiając opór komunistycznemu bezprawiu. I wielu tam za wolną ojczyznę zginęło. Nie ma, i nigdy nie będzie przebaczenia dla ich oprawców; na Strzeleckiej, Rakowieckiej, 11 listopada, w tysiącach katowni rozsianych po całej Polsce.