Jak podaje krakowski ratusz, metoda opiera się na podawaniu ptakom specjalnego środka antykoncepcyjnego w ziarnie kukurydzy, które będzie dystrybuowane w przeznaczonych do tego karmnikach, zapewniających kontrolowaną porcję pokarmu każdego dnia.
– Rozwiązanie jest bezpieczne dla ludzi i innych zwierząt, a jego celem jest poprawa kondycji ptaków oraz ograniczenie problemów związanych z nadmierną liczebnością populacji, takich jak rozprzestrzenianie się chorób czy trudności w dostępie do pożywienia – mówią krakowscy urzędnicy. Podkreślają, że podobne programy sprawdziły się w innych miastach europejskich.
Warszawa bez planu dla gołębi
Ale nie w Warszawie. Tu takiego programu nie ma — i raczej szybko nie będzie. Sprawdziliśmy to. Skontaktowaliśmy się z Zarządem Zieleni m.st. Warszawy, którego głównym zadaniem jest utrzymanie i rozwój terenów zieleni w stolicy.
– Opiekujemy się ponad 1052 ha zieleni przy ulicach o kategorii dróg wojewódzkich, powiatowych lub krajowych. Ponadto pod naszą opieką są 32 parki oraz ponad 100 skwerów, zieleńców, parków kieszonkowych i innych urządzonych terenów zieleni. Ale to nie wszystko — ważnym obszarem naszych działań są tereny wodne oraz bulwary, plaże i ścieżki rekreacyjne nad Wisłą – chwali się Zarząd Zieleni.
Szybko okazało się jednak, że warszawskimi gołębiami instytucja się nie zajmuje. – Temat ten nie znajduje się w obszarze działań Zarządu Zieleni m.st. Warszawy – przekazała nam Karolina Kwiecień-Łukaszewska, rzeczniczka prasowa Zarządu Zieleni.
Gołębiami nie zajmuje się także Zarząd Oczyszczania Miasta. – Te zagadnienia nie dotyczą ZOM – poinformowała nas Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM. I odesłała do Urzędu m.st. Warszawy.
Biuro prasowe stołecznego ratusza przekazało nam, że urząd nie prowadzi monitoringu populacji gołębi miejskich, więc nie posiada danych na temat ich liczebności. Nie ma też planów związanych z zarządzaniem populacją tego gatunku.
Jednocześnie ratusz przyznaje, że podejmuje pewne działania dotyczące gołębi. – Podejmujemy działania, których celem jest minimalizacja ryzyka negatywnych zdarzeń związanych z gołębiami miejskimi, np. montaż nieinwazyjnych zabezpieczeń dachów budynków bądź ograniczanie kolizji gołębi oraz innych gatunków ptaków z powierzchniami przeziernymi, m.in. poprzez zwiększenie widzialności takich powierzchni – przekazało biuro prasowe stołecznego ratusza.
Albo gołębie, albo szczury
Czy zmniejszanie populacji miejskich gołębi ma sens? Czy można podawać im środki antykoncepcyjne? – Można podawać progesteron, są preparaty do iniekcji. Być może istnieją też środki doustne — trudno mi powiedzieć, nie widziałem badań na ten temat – mówi dr Andrzej Kruszewicz, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego im. Antoniny i Jana Żabińskich w Warszawie, wieloletni szef Ptasiego Azylu.
Jego zdaniem nie powinno się od razu przeprowadzać eksperymentów na dzikich ptakach — najpierw należałoby wykonać badania laboratoryjne. – Jeśli ktoś już to zrobił, to być może ma to sens? – zastanawia się dr Kruszewicz.
Dodaje, że liczba gołębi w stolicy jest wprost proporcjonalna do dostępności pokarmu. – Jeśli nie będzie gołębi, to wzrośnie zanieczyszczenie miasta, bo pojawi się więcej szczurów, które będą z tego pokarmu korzystały – mówi dyrektor warszawskiego zoo.
I podsumowuje: – Gołębie to piękne i inteligentne ptaki. Po prostu trochę nam spowszedniały.