5.4°C
1017.1 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Czy cmentarz w Otwocku kryje masowy grób żołnierzy AK? Sensacyjny post prezydenta miasta

Publikacja: 22.02.2026 10:10

Na kilka tygodni przed wyborami 4 czerwca, na styku starej i nowej części otwockiego cmentarza, odkr

Na kilka tygodni przed wyborami 4 czerwca, na styku starej i nowej części otwockiego cmentarza, odkryto masowy grób. Prace ekshumacyjne zakończono 26 maja 1989 roku.

Foto: Jarosław Margielski / Facebook.com

Na swoim profilu w mediach społecznościowych Prezydent Otwocka Jarosław Margielski opublikował wstrząsającą historię. Najważniejsze jest pytanie wynikające z postu - czy na terenie otwockiej nekropolii spoczywają żołnierze AK z Wilna i więzienia mokotowskiego? Hipoteza, dotychczas poparta analizą dokumentów, jeśli się potwierdzi - może stać się sensacją o skali ogólnopolskiej.

Prezydent Jarosław Margielski w swoim wpisie na Facebooku z całą powagą podkreśla, że w świetle ostatnich ustaleń pytania o masowe groby ofiar NKWD i UB na otwockim cmentarzu oraz istnienie tam tajnych, poniemieckich strzelnic nabierają realnego uzasadnienia historycznego. Jarosław Margielski przypomina, że Otwock był kluczowym ośrodkiem komunistycznego aparatu represji, co stanowi mroczny fundament dla obecnych odkryć.

Centrum komunistycznego terroru

To właśnie w tym mieście swoją willę miał Józef Światło (Izaak Fleischfarb), wysoki funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, współodpowiedzialny za sfałszowanie referendum z 1946 r. i wyborów z 1947 r. Światło brał bezpośredni udział w aresztowaniach przywódców podziemia niepodległościowego oraz represjach wobec Kościoła, w tym w uwięzieniu kardynała Stefana Wyszyńskiego. Co więcej, w Otwocku stacjonowała grupa operacyjna NKWD pod dowództwem płk. Michaiła Lichaczowa, zastępcy Iwana Sierowa, która słynęła z bestialskich tortur wobec żołnierzy Armii Krajowej. Funkcjonował tu również obóz filtracyjny NKWD nr 11 oraz Wojewódzka Komenda Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Miasto było więc faktycznym centrum dowodzenia aparatu terroru, odpowiedzialnego za mordowanie polskich patriotów.

Kontrowersyjne ekshumacje z 1989 roku i „depozyt zła”

Kluczowym elementem sprawy są wydarzenia z maja 1989 roku. Na kilka tygodni przed wyborami 4 czerwca, na styku starej i nowej części otwockiego cmentarza, odkryto masowy grób. Prace ekshumacyjne zakończono 26 maja 1989 roku, jednak ich przebieg budzi dziś ogromne zastrzeżenia. Wydobyte szczątki nie zostały zidentyfikowane, a zamiast rzetelnych badań, zostały one wymieszane i umieszczone w dziesięciu trumnach w mogile zbiorowej. Oficjalnie zakwalifikowano je wówczas jako „ofiary epidemii i pacjentów szpitali pochodzenia niemieckiego”, co dziś – jak czytamy we wpisie prezydenta Otwocka i w obliczu nowych dowodów – wydaje się celowym działaniem mającym na celu ukrycie prawdy o ofiarach komunizmu.

Szczątki wydobyte podczas ekshumacji w 1989 roku zostały złożone bez własciwego przebadania do trumi

Szczątki wydobyte podczas ekshumacji w 1989 roku zostały złożone bez własciwego przebadania do trumien i powtórnie pochowane

Foto: Jarosław Margielski / Facebook.com

Reklama
Reklama

Niespodziewany zwrot akcji nastąpił, gdy Prezydent Margielski przejął z sejfu Urzędu Skarbowego depozyty złota (koronki, mostki i złote zęby) pochodzące właśnie z tych prac z 1989 roku. Jak relacjonuje włodarz, nowa Naczelnik Urzędu Skarbowego, Jolanta Warpas, podczas inwentaryzacji odkryła przedmioty, które powinny znajdować się w dyspozycji Miasta. Wraz z metalem szlachetnym odnaleziono teczkę oryginalnych, ręcznie pisanych oświadczeń i dokumentów, które natychmiast poddano digitalizacji.

Fragment Karty Cmentarza z adnotacją dotyczącą pochówków żołnierzy AK i ofiar mokotowskiego więzieni

Fragment Karty Cmentarza z adnotacją dotyczącą pochówków żołnierzy AK i ofiar mokotowskiego więzienia na Rakowieckiej

Foto: Jarosław Margielski / Facebook.com

Świadkowie, którzy przerywają milczenie

W odnalezionych dokumentach ukryte były wstrząsające relacje osób, które odpowiedziały na apele w prasie ogólnopolskiej pod koniec lat 80. Dwie z nich – Stanisława Rosłańca i Czesławy Linkowskiej – szczególnie zapadły Prezydentowi w pamięć. Świadkowie ci, wykazując się niebywałą odwagą, wskazywali na istnienie zapomnianej poniemieckiej strzelnicy na tyłach cmentarza, która służyła jako miejsce potajemnych pochówków. Przez lata lokalni historycy nie potrafili powiązać tych opisów z żadną znaną lokalizacją, sugerując jedynie miejsca już przebadane, co nie zgadzało się z precyzyjnymi relacjami świadków.

relacja Stanisława Rosłońca
Oświadczenie w sprawie zbiorowej mogiły w pobliżu cmentarza w Otwocku

Ja, niżej podpisany, oświadczam, że opisane niżej fakty znane mi są z autopsji bądź też z relacji moich rodziców. Urodziłem się w 1934 roku. W latach 1938-1954 mieszkałem przy obecnej ulicy Prądzyńskiego 8. Na początku 1945 roku w obecnych budynkach Szkoty Pielęgniarskiej, Liceum Ogólnokształcącego i dawnego Pensjonatu „Kasztelanka" znajdowały się szpitale wojskowe. Mój ojciec pracował wówczas w zaopatrzeniu tych szpitali. Ja bytem wtedy uczniem Szkoty Podstawowej Nr 1 w Otwocku. 

Pamiętam, że w szkole organizowano zbiorki artykułów żywnościowych dla rannych, przebywających w wyżej wymienionych szpitalach. Razem z kolegami nosiliśmy zebrane paczki chorym. Paczki zawierały żywność, między innymi: cebulę, mąkę, tłuszcze. Pamiętam z tego okresu boisko do gry w siatkówkę, znajdujące się przed pomnikiem J. Piłsudskiego (obecnie przed muszlą koncertową w Parku Miejskim). Lżej chorzy grali na tych boiskach w piłkę — ja i koledzy często im towarzyszyliśmy. (Było lato 1945 roku). 

Pod koniec 1945 roku w szpitalach tych pojawili się nowi Iudzie. Byli to Polacy — więźniowie, których pilnowało wojsko. Nie wiem skąd byli przywożeni, natomiast widziałem jak byli rozbierani i goleni w pobliżu budynku obecnego L.O. Wśród przebywających znajdowały się także kobiety; dzieci ja nie widziałem. Więźniowie byli pilnowani przez uzbrojonych żołnierzy w zielonych mundurach. lstniało wówczas połączenie między budynkami: obecnego L.O. i Pensjonatu „Kasztelanka". Była to, ogrodzona z dwóch stron siatką, droga o szerokości około 3 metrów. Na tej drodze często widywałem opisywanych wyżej więźniów, eskortowanych przez wojskowych. 

W tym czasie więźniowie często przychodzili, oczywiście eskortowani przez żołnierzy, do studni po wodę do „szpitala-więzienia". Studnia znajdowała się na terenie posesji naszych sąsiadów (p. Ociesów). Często więźniowie przebywali na naszym podwórku. Rozmawiali z moimi rodzicami, siadali wtedy na kamiennych schodkach w domu, w którym moja rodzina mieszka do dzisiaj (schodki istnieją również). Przychodzący ludzie byli ubrani w szare piżamy, w chłodne dni okryci szarymi kocami. Z rozmów wynikało, że byli żołnierzami Armii Krajowej z okolic Wilna. Za wszelką ceną chcieli próbować ucieczki — twierdzili, że żywi stąd nie wyjdą. Proponowali, na przykład, złote obrączki, łańcuszki w zamian za cywilne ubrania potrzebne do ucieczki. Przychodzący na nasze podwórko ludzie (przychodziły również kobiety) często się zmieniali. Niektórych widywaliśmy często, potem nagie znikali.

W tym okresie zauważyliśmy zasypywanie pozostałej poniemieckiej strzelnicy, znajdującej się obok cmentarza. Wielokrotnie znajdowaliśmy się w lesie w tym miejscu, chodząc na grzyby lub po drzewo, przechodziliśmy przez strzelnicy. Jednocześnie na wałach wokół rowu strzelniczego znajdowaliśmy świeże ślady opon samochodowych. Na grzyby chodziliśmy wcześnie rano — co świadczyło o tym, że nieznane samochody przyjeżdżały tutaj nocą. W tym czasie zjawiający się po wodę więźniowie mówili (oczywiście korzystając z chwili nieuwagi pilnujących ich żołnierzy), że wielu z kolegów już nie ma, a ich czeka śmierć. 

Więźniów ubywało. Po pewnym czasie „szpitale-więzienia" zostały całkowicie zlikwidowane. Ślad po znajdujących się w nich Iudziach zaginął. Wszyscy byliśmy przekonani, że miejscem spoczynku tych Iudzi jest zbiorowa mogiła w strzelnicy obok cmentarza. 

Jeżeli chodzi o trotyl, znaleziony w skrzyniach w strzelnicy, to według mnie pochodzi on z okresu wcześniejszego, to znaczy z 1944 roku. Wtedy to w trójkącie pomiędzy ulicami Traugutta, Poniatowskiego i 3-go Maja znajdował się niemiecki skład broni i amunicji. Po ucieczce Niemców pozostałą broń przenosili Polacy w okolice cmentarza, ulicą przed naszym domem. Pamiętam dokładną datę tych przenosin — było to w dniu, w którym wysadzono most kolejowy na rzece Świder. 

Pamiętam strach matki, widzącej niosących broń Polaków — bała się, że Niemcy powrócą. Niemcy rzeczywiście powrócili (było to w niedziele), podpalili magazyn z bronią i w wielkim pośpiechu natychmiast uciekli, tak jak przyjechali, samochodami. Byli to ostatni Niemcy, jakich widziałem w Otwocku w czasie wojny. 
Jestem przekonany, że zbiorowa mogiła obok cmentarza w Otwocku kryje szczątki Iudzi, przetrzymywanych w otwockich „niby-szpitalach" zaraz po wojnie. Po 1956 roku obok strzelnicy pojawiły się mogiły z brzozowymi krzyżami, ale zostały zlikwidowane. W tym okresie posadzono na opisanym wyżej miejscu las. 

[Podpis odręczny nieczytelny] 
Rosłaniec Stanisław, zamieszkały: Otwock ul. Kr (dalej zaczernione) 

Dopełnieniem tych historii jest wspomnienie jednej z pracownic Urzędu Miasta, która zbierając grzyby z matką niemal 40 lat temu, spotkała starszą kobietę. Nieznajoma ostrzegła je wówczas słowami: „Chodzicie po grobach polskich żołnierzy. W tym miejscu zakopani są pomordowani polscy bohaterowie i prawda o tym miejscu kiedyś wyjdzie na jaw”.

Relacja Czesławy Linkowskiej
Wydarzenie, którego byłam naocznym świadkiem

Ja, Czesława Linkowska, urodzona dnia 24 maja 1920 roku w Otwocku, zamieszkała obecnie w Otwocku, ul. [zaczernione litery], niniejszym oświadczam, że w dniu 29 lub 30 lipca 1945 roku byłam naocznym świadkiem następującego zdarzenia.

Po pogrzebie mojej ciotecznej siostry, zmarłej 22 lipca 1945 roku, kilka dni potem poszłam przed wieczorem na cmentarz. Przy grobie ciotecznej siostry znalazłam się o wczesnym mroku. Po kilku minutach zamodlenia zaczęłam odmawiać za jej duszę modlitwę i wtedy usłyszałam warkot dużego samochodu, jadącego wolno od ulicy Andriollego. Niebawem zobaczyłam ten samochód; jechał rzeczywiście wolno wzdłuż granicy cmentarza po linii prostej i stanął. Widziałam go bardzo dobrze – był to wojskowy samochód ciężarowy kryty ciemnozielonym brezentem.

Z szoferki wyskoczyło dwóch mężczyzn, a ze skrzyni spod plandeki czterech. Ustawili się po trzech naprzeciw siebie i zaczęli kopać. Kopali bardzo szybko (łopatkami z krótkimi trzonkami), posuwając się w ten sposób, jakby kopali rów. Potem dwóch wskoczyło pod plandekę, a czterech zostało nad rowem, po dwóch przy krawędziach rowu. Ci, co wskoczyli, ściągnęli plandekę na szoferkę i wówczas zobaczyłam dość wysoką stertę czegoś jasnego, tak jasnego, że wzięłam to coś za stertę grubych desek. Pomyślałam, że wojsko ukradło te deski i zakopało je, a potem sprzeda cywilom, żeby mieć na bimber.

I kiedy ci na samochodzie zaczęli zrzucać te rzekome deski, zorientowałam się natychmiast, że do rowu spadają nagie, wychudzone już i sztywne ciała ludzkie. Przejęta grozą i strachem, schowałam się za kępę rosnącego w zasięgu ręki jałowca. I zza tego jałowca obserwowałam tę makabryczną „akcję” do końca. Pracowali szybko i sprawnie, bez żadnych rozmów. Podczas gdy ci z samochodu zrzucali, ci nad rowem „równali” ciała łopatkami.

Potem wszyscy razem szybko zasypali rów, nagrabili kółek i przysypali to miejsce kółkami. Dwóch wsiadło do samochodu, czterech wskoczyło do skrzyni, naciągnęli brezent i tyłem odjechali tą samą drogą do ulicy. Siedząc za tym jałowcem, czekałam na zapadnięcie całkowitego mroku, gdyż obawiałam się, że może trochę dalej w głębi lasu stoją jakieś „straże” i jeżeli mnie zauważą, natychmiast zabiją.

Potem cichutko, w zupełnej ciemności, poszłam w kierunku głównej bramy. Ale zanim do niej doszłam, na cmentarz weszło troje ludzi. Była to kobieta i dwóch młodych mężczyzn. Kobieta cichutko płakała i ledwo trzymała się na nogach. Po pozbyciu się wzajemnego strachu (ja bałam się ich, a oni mnie) od kobiety dowiedziałam się, iż jej zaginiony syn z AK został zamordowany i razem z innymi towarzyszami z AK zakopany tego dnia przed wieczorem za cmentarzem w Otwocku. Wiadomość taką otrzymała poufnie i [zapytała], czy ja nie zauważyłam czegoś, co by potwierdziło tę wiadomość. Opowiedziałam jej pokrótce, czego byłam świadkiem. Kobieta poprosiła mnie, żebym wskazała jej to miejsce, gdyż przyjechała z Warszawy razem z dwoma przebywającymi jeszcze na wolności kolegami syna z AK po to, żeby zabrać ciało syna i godziwie pochować. Poprosiła również o wskazanie domku, w którym mieszkał wówczas grabarz, p. Biernat, z którym była przez zaufanego człowieka umówiona. Grabarz miał jej pomóc i dostarczyć lampy oraz potrzebne narzędzia. Kończąc, stwierdzam, że opisałam całe to wydarzenie, którego byłam naocznym świadkiem.

Otwock, dn. 23 maja 1989 roku

[Podpis]: Czesława Linkowska

Reklama
Reklama

Przełomowy luty 2026 i dowody z archiwów CIA

Przełom nastąpił 13 lutego 2026 roku podczas aktualizacji Gminnej Ewidencji Zabytków. W dokumentach konserwatora odnaleziono nieznaną wcześniej kartę opisu cmentarza, która wprost wskazuje na mogiłę zbiorową około 600 osób – więźniów więzienia mokotowskiego, żołnierzy AK oraz Wehrmachtu. Karta ta, choć dostępna w internecie, przez lata pozostawała niezauważona.

Kombinacja historycznych i współczesnych zdjęć potwierdzające topografię i właściwą lokalizację miej

Kombinacja historycznych i współczesnych zdjęć potwierdzające topografię i właściwą lokalizację miejsca tajnego pochówku

Foto: Jarosław Margielski / Facebook.com

Weryfikacja tych doniesień stała się możliwa dzięki analizie najnowszych zasobów udostępnionych przez amerykańską agencję CIA w archiwum NARA [National Archives and Records Administration]. Odnaleziono tam zdjęcia lotnicze Luftwaffe z 1944 roku, na których wyraźnie widać owianą legendą, zapomnianą poniemiecką strzelnicę – a w rzeczywistości dwie strzelnice (mniejszą i większą, dotąd nieprzebadaną) oraz wieżę obserwacyjną. Analiza danych LiDAR potwierdziła te ustalenia, a także wskazała na istnienie starego koryta rzeki Pogorzelskiej Strugi, o którym wspominali świadkowie.

Przywracanie honoru Ojczyźnie

Wszystkie te informacje tworzą spójny, choć przerażający obraz zbrodni, która przez dziesięciolecia czekała na odkrycie. Prezydent Jarosław Margielski zapowiedział już przeprowadzenie nieinwazyjnych badań georadarowych, które mają ostatecznie potwierdzić lokalizację mogił. Miasto pozostaje w stałym kontakcie z Instytutem Pamięci Narodowej oraz z historykami Janem Józefem Kasprzykiem i Tadeuszem Płużańskm. Jak deklaruje prezydent, jeśli fakty te zostaną potwierdzone, miasto zrobi wszystko, by bohaterowie, którzy oddali życie za wolną Polskę, zostali pochowani z należytym szacunkiem i godnością.

Dotychczasowe upamiętnienie na terenie cemntarza w Otwocku

Dotychczasowe upamiętnienie na terenie cemntarza w Otwocku

Foto: Jarosław Margielski / Facebook.com

Apel do świadków i kontakt

Osoby posiadające wiedzę – bezpośrednią lub przekazaną przez starszych członków rodziny – na temat katowni UB/NKWD oraz mogił zbiorowych na terenie Otwocka, proszone są o pilny kontakt z Urzędem Miasta Otwocka:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama