Z wojennej pożogi ocalały posągi Chopina i Moniuszki dłuta Władysława Mazura. W 2001 roku wróciły na fasadę Filharmonii – ustawiono je we wgłębnym portyku od strony ul. Sienkiewicza, pomiędzy kolumnami.
Wieczorem, 21 lutego 1955 roku rozbłysły światła lamp. W blasku reflektorów, przed odbudowanym niedawno gmachem zgromadziły się tłumy – wielbiciele muzyki poważnej i rzesze mieszkańców miasta przyszły obejrzeć odbudowaną salę.
Uroczystego otwarcia dokonał minister Kultury i Sztuki Włodzimierz Sokorski; wydarzenie to połączono ze zmianą nazwy – Filharmonia Warszawska stała się Filharmonią Narodową.
Reklama
Reklama
Zmiana nazwy wynikała z potrzeby podkreślenia rangi miejsca; sala miała mieścić najważniejszą w kraju scenę. Gdy Jarosław Iwaszkiewicz obwieścił inaugurację V Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego, na sali wybuchła burza braw.
Nowy czas, nowy styl
Po 15 latach przerwy, na ulicy Jasnej znów rozbrzmiały dźwięki muzyki – wieczór rozpoczęła uwertura „Bajka" Moniuszki – ta sama, która inaugurowała działalność Filharmonii w dniu jej otwarcia – 5 listopada 1901 roku. Orkiestrą Filharmonii Narodowej dyrygował Witold Rowicki, a solistką była Wanda Wiłkomirska; wykonano także I Koncert skrzypcowy op. 35 K. Szymanowskiego oraz Koncert na orkiestrę Wojciecha Lutosławskiego.
Wystrój wnętrz był zupełnie nowy – pojawiły się dekoracyjne tkaniny wykonane w spółdzielni „Ład” i mahoniowe boazerie
Po koncercie nadano odznaczenia najbardziej zasłużonym dla odbudowy budynku – robotnikom, majstrom i inżynierom. Na łamach stołecznej prasy podkreślono, że sala koncertowa przypomina dawną, lecz jest od niej piękniejsza – taki był oficjalny, odgórny przekaz.
Reklama
Reklama
Reklama
Projekt był okrojony – zrezygnowano z elementów zdobniczych, tworząc budynek niemal ascetyczny. Roboty trwały więc pod presją czasu; odbywający się co pięć lat Konkurs Chopinowski zbliżał się nieubłaganie.
Foto: Fotopolska
Wzorem Paryża
Filharmonia powstała jako przedsięwzięcie prywatne; w roku 1899 grono polskich arystokratów, finansistów i przedstawicieli świata muzycznego zawiązało spółkę, która rychło wyemitowała akcje celem pozyskania funduszy na budowę. Na czele zawiązanego wkrótce Towarzystwa Akcyjnego stanął Leopold Kronenberg, i jego nazwisko było najlepszą gwarancją sukcesu.
Mankamentem była niefortunna lokalizacja – gmach nie powstał w szerokiej alei, ale pośród czynszowych kamienic, przy wąskich ulicach
Projekt gmachu wykonał architekt Karol Kozłowski; tak jak wielu budowniczych podobnych obiektów inspirował się gmachem paryskiej Opery – trzykondygnacyjny budynek o trzech elewacjach nakrył kopulasty dach. Ornamenty i rzeźbiarskie detale były bardzo wysmakowane – na fasadzie znalazły się się dwie grupy rzeźb: Chopin i Moniuszko jako symbol muzyki narodowej, oraz Beethoven i Mozart, jako symbol muzyki klasycznej; wszystkie wykonał Władysław Mazur.
Wnętrze kryło Salę Koncertową na 1660 miejsc, ozdobioną polichromiami wielkich artystów – Henryka Siemiradzkiego i Antoniego Strzałeckiego. Z pewnością można dziś powiedzieć, że dawny gmach był dziełem wybitnym, zarówno w kwestii architektury, jak i wystroju wnętrz – choć Warszawa znajdowała się pod zaborem rosyjskim, udało się zrealizować gmach na miarę wielkich stolic europejskich.
Filharmonia powstała jako przedsięwzięcie prywatne. Trzykondygnacyjny budynek o trzech elewacjach nakrył kopulasty dach. Ornamenty i rzeźbiarskie detale były bardzo wysmakowane
Foto: Fotopolska
Reklama
Reklama
W sali od strony obecnej ul. Moniuszki znajdował się Teatr Mały; jego widownia liczyła 433 miejsca, jednak wnętrza ukształtowano zupełnie inaczej – czerpiąc z ducha sztuki gotyckiej i barokowej, co tworzyło wyjątkową atmosferę.
W gmachu działała także Wyższa Szkoła Muzyczna, w piwnicach – Winiarnia Ziemiańska. Jedynym mankamentem była niefortunna lokalizacja – gmach nie powstał w szerokiej alei, ale pośród czynszowych kamienic, przy wąskich ulicach.
Zmierzch pięknego świata
Filharmonia ucierpiała już we wrześniu 1939 roku; zbombardowany budynek spłonął. Choć stracił wystrój wnętrza i sklepienia, nadawał się do odbudowy – i taki był pierwotny zamysł. Jednak w 1947 roku sprzeciwiło się temu Ministerstwo Kultury i Sztuki. Gmach tej rangi, co Filharmonia Warszawska, nie mógł odrodzić się w przestarzałej formie. Zalecono więc, z racji doskonałej akustyki odtworzenie dawnej Sali Koncertowej w pierwotnym kształcie, natomiast mury miały otrzymać estetykę godną nowych czasów.
Filharmonia ucierpiała już we wrześniu 1939 roku; zbombardowany budynek spłonął. Choć stracił wystrój wnętrza i sklepienia, nadawał się do odbudowy – i taki był pierwotny zamysł.
Foto: Fotopolska
W tym samym roku 1947 powstał projekt odbudowy gmachu, autorstwa Eugeniusza Szparkowskiego; zakładał przeniesienie głównego wejścia na ulicę Sienkiewicza, i usprawnienie komunikacji wewnątrz. Zewnętrzna forma architektoniczna miała nawiązywać do dawnego gmachu – prace, rozpoczęte w roku 1949, przerwano zaledwie po dwóch dniach. Było to pokłosiem narzucenia socrealizmu jako stylu obowiązującego w sztuce, szczególnie w architekturze; przyjęty dwa lata wcześniej plan zmodyfikowano przy współpracy Henryka Białobrzeskiego.
Główna Sala Koncertowa – jak przed wojną, znalazła się aż 9 metrów nad poziomem ulicy; wiedzie do niej ciąg 62 stopni schodów.
Reklama
Reklama
Do prac powrócono dopiero w roku 1953, lecz projekt był okrojony – zrezygnowano z elementów zdobniczych, tworząc budynek niemal ascetyczny. Sprawę przy tym skomplikował kilkuletni wpływ warunków atmosferycznych na niczym nie zabezpieczone mury. Ściany magistralne trzeba było do pewnej wysokości rozebrać; wynikało to także z potrzeby budowy nowego balkonu we wnętrzu. Dodatkowo postanowiono ukończyć prace na V Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina – roboty trwały więc pod presją czasu; odbywający się co pięć lat konkurs zbliżał się nieubłaganie.
Nowa świątynia muzyki
Z początkiem roku 1955 trwały ostatnie prace wykończeniowe – rozebrano rusztowania, w Sali Koncertowej zawisły dwa wielkie, wykonane z brązu kryształowe żyrandole, wykonane w hucie szkła „Julia” w Szklarskiej Porębie. Zakład, ówcześnie najlepszy w kraju, wykonał również żyrandole dla Pałacu Kultury i Nauki oraz Teatru „Komedia”. Wystrój wnętrz był zupełnie nowy – pojawiły się dekoracyjne tkaniny wykonane w spółdzielni „Ład” i mahoniowe boazerie; wyrazu dodawały marmury, stiuki i lustra. Nowe były też organy – serce filharmonii; 64 głosowy instrument wykonała Fabryka Organów Kościelnych i Fisharmonii Wacław Biernacki, założona w roku 1908, i do wybuchu wojny działająca przy ul. Dobrej 65.
Zalecono więc, z racji doskonałej akustyki odtworzenie dawnej Sali Koncertowej w pierwotnym kształcie, natomiast mury miały otrzymać estetykę godną nowych czasów.
Foto: Fotopolska
Główna Sala Koncertowa – jak przed wojną, znalazła się aż 9 metrów nad poziomem ulicy; wiedzie do niej ciąg 62 stopni schodów. Choć wykończone przy użyciu szlachetnych okładzin i marmoryzacji, wnętrze holu szatniami sprawia wrażenie dusznego i niskiego – pod nim znajduje się Sala Kameralna, nad nim – urządzenia techniczne. Elegancko wykończono również pozostałe reprezentacyjne wnętrza – Salę Balową, Salę Lustrzaną; nigdy nie powstały natomiast planowane malowidła w plafonie Sali Koncertowej, z biegiem lat przepadły też wzorzyste, tkaninowe obicia.
Zewnętrzna forma budynku bardzo czytelnie nawiązuje do stojącego obok gmachu Włoskiego Towarzystwa Ubezpieczeń Riunione Adriatica di Sicurta na ul. Moniuszki. Choć w chwili powstania – w końcu lat dwudziestych, jego forma nadana przez Edwarda Ebera była anachroniczna, ten monumentalny klasycyzm znalazł uznanie u apologetów socrealizmu, sięgających po takie same inspiracje. W wymiarze artystycznym odbudowa stanowiła jednak regres; artykulacja fasad trąciła ascetycznym prowincjonalizmem – zabrakło jej artyzmu, i nijak miała się do przepychu gmachu projektu Karola Kozłowskiego.
Reklama
Reklama
Jak niegdyś dźwięk fortepianu, muzyka Chopina
Ale najważniejsza była muzyka; po latach okupacji i terroru, w nowym jasnym gmachu brzmiał jak niegdyś dźwięk fortepianu. Trzeba pamiętać, że podczas okupacji muzyka Chopina była zakazana jako zbyt polska, patriotyczna i podnosząca morale; za jej wykonywanie groziła kara śmierci. Z tych samych powodów już w 1940 roku pomnik Chopina w Łazienkach został przez Niemców wysadzony w powietrze – odsłonięto go jednak dopiero w 1958 roku.
Z wojennej pożogi ocalały za to posągi Chopina i Moniuszki dłuta Władysława Mazura; po wojnie trafiły do lapidarium Muzeum Ziemi. W 2001 roku wróciły na fasadę Filharmonii – ustawiono je we wgłębnym portyku od strony ul. Sienkiewicza, pomiędzy kolumnami.