Policjanci patrolujący stołeczne ulice każdego dnia reagują na dziesiątki zgłoszeń. Zimą szczególnie uważnie przyglądają się sytuacjom, w których ktoś może potrzebować pomocy. Kilka dni temu ich uwagę zwróciła grupa osób w kryzysie bezdomności. Rutynowa rozmowa niespodziewanie przerodziła się w agresję.
Jedna z kobiet nagle zaatakowała policjanta. Funkcjonariusze szybko obezwładnili napastniczkę i przewieźli ją do komendy przy ulicy Wilczej.
Znana policji z fikcyjnych zgłoszeń
Zatrzymana to 21-latka dobrze znana śródmiejskim funkcjonariuszom. W ubiegłym roku kilkadziesiąt razy informowała służby o rzekomych zagrożeniach dla życia i zdrowia wielu osób. Problem w tym, że żadne z tych zdarzeń nie miało miejsca.
Jak ustalili kryminalni, kobieta z dystansu obserwowała działania policji i innych służb, które każdorazowo angażowały siły i środki, by sprawdzić potencjalne niebezpieczeństwo. Każde takie zgłoszenie uruchamiało realną machinę – patrole, zabezpieczenia, sprawdzenia terenu.