Cała historia zaczęła się od klasycznego oszustwa metodą na policjanta. Do 76-letniej mieszkanki Ursynowa zadzwonił mężczyzna podający się za pracownika poczty, a chwilę później kolejny, udający funkcjonariusza. Przekonał kobietę, że jej oszczędności są zagrożone i musi je przekazać do sprawdzenia.
Seniorka, działając pod wpływem silnych emocji i presji czasu, wypłaciła z banku 110 tys. zł i oddała je nieznajomemu, który pojawił się pod jej drzwiami. Dopiero po fakcie zorientowała się, że padła ofiarą przestępstwa.
Za czyny, o które są podejrzani obaj mężczyźni , kodeks karny przewiduje karę nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Namierzony na Pradze-Południe
Sprawą natychmiast zajęli się kryminalni z ursynowskiego komisariatu. Dzięki pracy operacyjnej szybko ustalili, że osoba pełniąca rolę tak zwanego odbieraka może ukrywać się w jednym z mieszkań na terenie Pragi-Południe. Gdy funkcjonariusze weszli pod wskazany adres, zastali tam dwóch młodych mężczyzn w wieku 23 i 24 lat. Ich przypuszczenia szybko się potwierdziły, ale na miejscu czekało na nich coś jeszcze.
Podczas przeszukania lokalu policjanci zabezpieczyli kilka telefonów oraz ponad 67 tys. zł w gotówce. Największym zaskoczeniem okazał się jednak pokaźny zapas środków odurzających.