-13.8°C
1021.5 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Dwie godziny czekania na mrozie. Zamiast policji pomogli świadkowie

Publikacja: 02.02.2026 17:00

W przypadku osób nietrzeźwych wymagających pomocy policjanci „każdorazowo podejmują czynności adekwa

W przypadku osób nietrzeźwych wymagających pomocy policjanci „każdorazowo podejmują czynności adekwatne do sytuacji”.

Foto: Adobe Stock

Prawie dwie godziny mieszkaniec Ząbek czekał na pomoc policji dla nietrzeźwego mężczyzny, który leżał przy tych mrozach na chodniku. I się nie doczekał. Na szczęście pijany nieco otrzeźwiał i dzięki temu świadkowie odwieźli go bezpiecznie do domu.

– Rozumiem, że pijany człowiek leżący na chodniku nie jest priorytetem dla policji. Ale są pewne granice, a fakt upojenia nie powinien nikogo dyskwalifikować do otrzymania pomocy – uważa pan Mikołaj.

Mrozy i policyjne patrole

Ostatnie dni są dość mroźne niemal w całej Polsce. Temperatura, zwłaszcza nocą, spada dużo poniżej –10 stopni Celsjusza. 

O dużych mrozach stale ostrzega Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, gdzie odbywały się odprawy przedstawicieli kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz służb podległych resortowi w związku z obecną pogodą.

Jak podało dziś MSWiA, w całym kraju ponad 8,5 tys. policjantów zaangażowano do aktywnych patroli w związku z mrozami. Ich głównym zadaniem było i jest weryfikowanie różnych miejsc, w których przebywały lub przebywają osoby lub zwierzęta narażone na wychłodzenie. Funkcjonariusze policji pomagali przetransportować je do noclegowni czy ogrzewalni.

Reklama
Reklama

Tymczasem w podwarszawskich Ząbkach niewiele brakowało, by w sobotni wieczór doszło do tragedii. Jeden z mieszkańców, po wyjściu ze sklepu, zobaczył mężczyznę leżącego na chodniku.

– Razem z innym pieszym podnieśliśmy go, ale nie był w stanie nawet sam stać, więc zadzwoniłem na 112. Była godzina 20.11. Moje zgłoszenie zostało przyjęte, a ja czekałem. Minęła godzina, ale nikt nie przyjechał – opowiada pan Mikołaj, który opisał całą sytuację na lokalnej grupie w mediach społecznościowych.

Po godzinie ponownie wykręcił numer alarmowy. Wówczas usłyszał, że „sprawa jest realizowana przez policję”. 

Sześć minut później mężczyzna otrzymał telefon z komisariatu w Ząbkach. – Usłyszałem, że „trafiła się nagła interwencja” i muszę nadal czekać. Nie dowiedziałem się, jak długo – relacjonował pan Mikołaj. I pyta, czy na terenie Ząbek jest tylko jeden radiowóz.

Policja: jeden patrol i pilniejsze zgłoszenia

Jak przekazała nam podkom. Olga Pinkiewicz z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie (na terenie tego powiatu leżą Ząbki), 31 stycznia w godzinach wieczornych służbę w komisariacie w Ząbkach rzeczywiście pełnił jeden patrol, który w tym czasie realizował inne czynności służbowe.

– Policjanci w pierwszej kolejności kierowani są do zgłoszeń zakwalifikowanych jako pilne – mówi podkom. Pinkiewicz. I dodaje, że kiedy do policji wpłynęło zgłoszenie pana Mikołaja, funkcjonariusze obsługiwali interwencję dotyczącą włamania do mieszkania.

Reklama
Reklama

– Zgodnie z obowiązującymi procedurami musiała ona zostać zakończona przed podjęciem kolejnych działań. A to wymagało jednak czasu – przekonuje podkom. Pinkiewicz.

Policjantka zapewnia, że „do realizacji zgłoszenia został więc przydzielony patrol z sąsiedniego komisariatu, jednak nie zdążył przybyć na miejsce interwencji przed jej odwołaniem”.

Przedstawicielka komendy w Wołominie tłumaczy, że w przypadku osób nietrzeźwych wymagających pomocy policjanci „każdorazowo podejmują czynności adekwatne do sytuacji”.

– W przypadku stwierdzenia obrażeń lub zagrożenia dla zdrowia osoba transportowana jest do placówki medycznej lub zespół pogotowia ratunkowego wzywany jest na miejsce interwencji. Jeżeli istnieje taka możliwość, osoba nietrzeźwa przekazywana jest pod opiekę rodziny – podaje podkom. Pinkiewicz.

Dodaje, że gdy nie ma możliwości przekazania osoby nietrzeźwej bliskim, wówczas zostaje ona zatrzymana i umieszczona w Pomieszczeniu dla Osób Zatrzymanych.

Reklama
Reklama

Według zapewnień policji z Wołomina tylko ostatniej nocy dwie osoby zostały przetransportowane do wytrzeźwienia. – Po wytrzeźwieniu, jeżeli są to osoby w kryzysie bezdomności, policjanci informują je o możliwości skorzystania z punktu pomocy – mówi podkom. Pinkiewicz.

Dodaje, że zarówno w nocy 31 stycznia, jak i podczas kolejnej, funkcjonariusze policji prowadzili kontrole pustostanów na terenie powiatu.

– Te działania miały charakter prewencyjny i były ukierunkowane na pomoc osobom przebywającym w takich miejscach oraz zapobieganie zagrożeniom dla ich życia i zdrowia. Dotyczy to oczywiście także osób znajdujących się pod wpływem alkoholu – mówi podkom. Pinkiewicz. Takich kontroli policjanci przeprowadzili 15.

„Patrolu bym się chyba nie doczekał”

Historia z nietrzeźwym mężczyzną z Ząbek nie zakończyła się źle. Po niemal dwóch godzinach mężczyzna nieco otrzeźwiał. – Na tyle, że mógł wydukać, gdzie mieszka. Więc odwiozłem go sam, bo patrolu bym się chyba nie doczekał – kwituje pan Mikołaj.

Reklama
Reklama

Podkom. Olga Pinkiewicz przekazała nam, że Komendant Powiatowy Policji w Wołominie polecił przeprowadzić czynności wyjaśniające w celu ustalenia faktycznego przebiegu interwencji oraz reakcji dyżurnego i policjantów na przedmiotowe zgłoszenie.

Pan Mikołaj swój wpis zakończył słowami: – Nigdy nie zdarzyło mi się powiedzieć „CHWDP”, ale po takiej akcji to się samo ciśnie na usta.

Jego wpis jest aktywnie komentowany przez mieszkańców Ząbek. Wielu gratuluje mu postawy. – Dziękuję panu za chęć niesienia pomocy. Teraz mało jest tak dobrych ludzi – napisała jedna z komentujących osób.

Inni pytali: – W Ząbkach jest 70–80 tys. mieszkańców, a przypada na nich może kilkunastu policjantów. To zawsze będzie dla mnie enigma, jak można wybudować takie miasto bez policji?

Kolejny z mieszkańców dodał, że gdyby pan Mikołaj wrzucił zdjęcie pieska i napisał, że siedzi biedny i marznie, to pewnie reakcja byłaby szybsza.

Reklama
Reklama

Mroźne statystyki

Tylko w styczniu – jak wynika z danych Komendy Głównej Policji – w całym kraju zamarzło 29 osób. Do jednej z takich tragedii doszło w sobotę 31 stycznia w miejscowości Truskaw w powiecie warszawskim zachodnim. Wieczorem 57-latka oraz jej 30-letnia córka z 35-letnim partnerem zgubili się w lesie i sami poinformowali o tym policję.

Na ich poszukiwania wyruszyło kilkudziesięciu policjantów, a także strażacy oraz druhowie OSP. Użyto drona z kamerą termowizyjną. W akcji brały też udział psy tropiące.

Około godz. 20 odnaleziono młodszą z kobiet, a pół godziny później jej matkę i partnera. Życia 57-latki nie udało się uratować, a mężczyzna został przewieziony do szpitala z objawami silnego wychłodzenia. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia teraz policja pod nadzorem prokuratury.

Reklama
Reklama

Funkcjonariusze apelowali o unikanie samotnych spacerów w lasach i na nieznanych szlakach. W razie zagubienia się lub zagrożenia zdrowia i życia należy natychmiast dzwonić pod numer alarmowy 112.

Policja podkreśla, że „każde zgłoszenie traktowane jest priorytetowo, jednak najważniejsze jest zapobieganie sytuacjom, które mogą zakończyć się tragedią”.

IMGW przestrzega przed silnymi mrozami w poniedziałek dla woj. podlaskiego oraz części woj. lubelskiego, mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego. Obowiązują tam ostrzeżenia drugiego stopnia.

Reklama
Reklama