Dzięki rutynowemu patrolowi funkcjonariuszy Straży Miejskiej, którzy przeczesywali rejon Olszynki Grochowskiej, udało się wyeliminować z ruchu kierowcę stanowiącego śmiertelne zagrożenie. To, co początkowo wyglądało na niewinny postój w ustronnym miejscu, szybko przerodziło się w interwencję, która obnażyła przerażający brak wyobraźni młodego kierowcy.
Pijany na postoju
Uwagę strażników zwrócił samochód zaparkowany w sposób, który od razu wzbudził instynktowną czujność doświadczonych mundurowych. Auto stało z uruchomionym silnikiem, co w mroźną styczniową noc powodowało niemal całkowite zaparowanie szyb, ograniczając widoczność wnętrza. Funkcjonariusze postanowili sprawdzić, czy kierowca nie potrzebuje pomocy medycznej, obawiając się chociażby zasłabnięcia czy zatrucia spalinami. Gdy jednak zbliżyli się do pojazdu i zajrzeli przez niewielki prześwit w oknie, ich oczom ukazał się widok jednoznacznie wskazujący na przyczynę postoju. W całej kabinie pasażerskiej zalegały liczne, puste puszki po piwie, a za kierownicą siedział mężczyzna, który nie wykonywał żadnych ruchów.
Nieudolna ucieczka w stanie upojenia
Sytuacja nabrała tempa w momencie, gdy strażnicy zapukali w szybę, próbując nawiązać kontakt z kierującym. 28-latek gwałtownie ocknął się z głębokiego snu, a widok mundurów wywołał u niego natychmiastową, choć chaotyczną reakcję obronną. Mężczyzna podjął desperacką próbę odjechania z miejsca kontroli. Jego plan legł jednak w gruzach w ułamku sekundy, gdy zorientował się, że radiowóz straży miejskiej blokuje drogę ucieczki. Zrezygnowany kierowca otworzył drzwi, a z wnętrza auta wydobyła się gęsta woń alkoholu, która nie pozostawiała żadnych złudzeń co do jego stanu.