Decyzja o relokacji infrastruktury z Mostu Poniatowskiego na Pragę-Południe to wynik splotu dramatycznych wydarzeń oraz rosnącej presji na urzędników, aby bezpieczeństwo przestało być jedynie hasłem wyborczym, a stało się namacalnym faktem.
Pytania o fotoradary z Mostu Poniatowskiego
Temat przyszłości fotoradarów z Mostu Poniatowskiego poruszono w interpelacji, którą 12 stycznia 2026 roku skierował do prezydenta miasta radny Damian Kowalczyk. W piśmie samorządowiec wyraził głębokie zaniepokojenie sposobem zarządzania publicznymi pieniędzmi oraz brakiem spójności w działaniach inwestycyjnych miasta.
Tragiczny wypadek sprawił, że instalacja fotoradaru na Grochowskiej stała się dla miasta sprawą absolutnie priorytetową
Radny szczegółowo dopytywał o całkowite nakłady, jakie Warszawa poniosła na zakup, montaż oraz uruchomienie sześciu fotoradarów, które funkcjonują na przeprawie. W obliczu zapowiedzi ich demontażu i zastąpienia nowym systemem, Kowalczyk domagał się wyjaśnień, czy tak nagła zmiana koncepcji jest ekonomicznie uzasadniona i co dokładnie stanie się z dotychczasowymi urządzeniami.
Tragiczny impuls z ulicy Grochowskiej
Niestety, impuls do przyspieszenia prac nad poprawą bezpieczeństwa przyszedł w najgorszy możliwy sposób. 19 stycznia na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej doszło do wstrząsającego wypadku. W wyniku zderzenia dwóch samochodów osobowych jeden z nich uderzył w grupę pieszych oczekujących przed przejściem. W tragedii tej życie straciło sześcioletni chłopiec, a trzy kobiety z poważnymi obrażeniami trafiły do szpitala. Przyczyną dramatu był błąd 28-letniej kierującej Fordem, która skręcając w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu nadjeżdżającej Toyocie.
To właśnie ten wypadek sprawił, że instalacja fotoradaru na Grochowskiej stała się dla miasta sprawą absolutnie priorytetową.
Nowa technologia na zabytkowym moście
Miejsce po demontowanych fotoradarach na Moście Poniatowskiego nie pozostanie puste, gdyż miasto planuje wdrożenie tam systemu odcinkowego pomiaru prędkości. Rozwiązanie to jest uważane za znacznie skuteczniejsze od punktowego, ponieważ wymusza na kierowcach zachowanie odpowiedniej prędkości na całym dystansie przeprawy, a nie tylko bezpośrednio przed obiektywem aparatu.
Jak wynika z informacji przekazanych przez tokfm.pl, budowa bramek pomiarowych oraz niezbędnej infrastruktury technicznej wymaga jednak czasu. Zarząd Dróg Miejskich musi najpierw rozpisać i rozstrzygnąć przetarg na wykonawcę, co oznacza, że mieszkańcy stolicy muszą uzbroić się w cierpliwość, zanim nowoczesny system zostanie w pełni uruchomiony.
Nowe życie sześciu urządzeń
Kluczowe pytanie o dalsze losy obecnego sprzętu doczekało się konkretnej odpowiedzi. Jak informuje tokfm.pl, wszystkie sześć stacjonarnych urządzeń rejestrujących zostanie wspólnie z miastem rozdysponowane w te punkty Warszawy, w których społeczność lokalna czuje się najbardziej zagrożona.
Pierwszy z fotoradarów trafi bezpośrednio na skrzyżowanie ulicy Grochowskiej z Zamieniecką, co ma być formą szybkiej reakcji na niedawną tragedię. Choć zgoda Centrum Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem Drogowym zostanie wydana błyskawicznie po otrzymaniu opinii od policji, to sam proces fizycznej instalacji może potrwać. Konieczne jest bowiem przygotowanie przyłączy energii elektrycznej oraz odpowiednich fundamentów pod posadowienie ciężkich urządzeń w nowych lokalizacjach.