18 marca 1939 miał być dniem odświętnym; choć była chłodna sobota, wiele gmachów w centrum miasta udekorowano na okoliczność imienin Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza.
Sytuacja geopolityczna Polski była skomplikowana; w lutym odbywały się już antyniemieckie demonstracje, 16 marca 1939 r. Hitler podpisał dekret o utworzeniu Protektoratu Czech i Moraw. Mimo to starano się żyć jak dawniej; gdy przygotowywano się do obchodów imienin, miasto obiegła wieść o wybuchu pożaru w pałacu Kronenberga.
Reklama
Reklama
Akcja
strażaków
Nim na miejscu zjawiły się wozy strażackie, ogień zdołał opanować strych pałacu; w pewnym momencie konstrukcja wysokiego dachu w narożniku runęła. Choć ognia nie udało się opanować na czas, i dach spłonął całkowicie, niższe piętra ocalały.
Balkon ozdobiony państwowym godłem skrył się cieniu strażackiej drabiny.
Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Jak ustalono, do wybuchu pożaru przyczynili się pałacowy froter Kamiński i jego pomocnik; gdy przygotowywali pastę z wosku do posadzek, pękł wąż od maszynki gazowej, i wkrótce wybuchł pożar. Po chwili, przez przewód wentylacyjny wyłożony trzciną ogień przedostał się wyżej – do pomieszczeń Stowarzyszenia Elektryków Polskich, i dalej na strych.
Na drugim piętrze spłonęła centrala telefoniczna i dwie sale Stowarzyszenia Elektryków Polskich, część ocalałych pomieszczeń zalała woda – rannych zostało też dwóch strażaków. Na miejscu wkrótce zebrał się tłum gapiów i fotoreporterów; balkon ozdobiony państwowym godłem skrył się cieniu strażackiej drabiny.
Reklama
Reklama
Reklama
Pożar z marca 1939 roku rozpoczął upadek pałacu; po kilku miesiącach, we wrześniu, spłonął ponownie – od bomb zapalających.
Foto: Fotopolska
Droga do
wielkiej fortuny
By pojąć zainteresowanie opinii publicznej losem pałacu, trzeba cofnąć się do pierwszej połowy XIX wieku; w roku 1812, w, Warszawie, przyszedł na świat Leopold Kronenberg, syn Samuela Eleazara, kupca i bankiera, i Teresy z domu Levy.
Wykształcenie zdobył w Hamburgu i Berlinie; w roku 1845 r. poślubił Ernestynę Rozalię Leo, z którą doczekał się sześciorga dzieci. W tym okresie zainwestował w przemysł cukrowniczy – tak powstały cukrownie w Tomczynie, Ostrowach i Walentynowie.
Pierwsze wielkie pieniądze zarobił w spółce dzierżawiącej administrację monopolu tytoniowego od skarbu państwa; w latach 1860 – 1861 wybudował przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie nowoczesną fabrykę papierosów, zatrudniającą 700 osób. W roku 1872 sprzedał ją Henrykowi Ollendorfowi, lecz w międzyczasie, w roku 1864 uzyskał zgodę władz na budowę Kolei Warszawsko – Terespolskiej, potem założył Bank Handlowy w Warszawie, i już wkrótce otrzymał koncesję na budowę Kolei Nadwiślańskiej.
W końcu życia Leopolda Kronenberga jego majątek szacowany był na 20 milionów rubli; fortuna ta nie miała sobie w kraju równej. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych XIX wieku przystąpił do budowy okazałej rezydencji.
Zdjęcie legendarnego magnata finansowego Leopolda Kronenberga zrobione ręką legendy polskiej fotografii Karoola Beyera w 1861 roku
Foto: Karol Beyer
Reklama
Reklama
Pałac wart
Kronenberga
Do zaprojektowania planowanej siedziby zatrudniono berlińskiego architekta Georga Hitziga (1811 – 1881), ucznia Karola Schinkla. Był budowniczym cenionym i bardzo uznanym – zaprojektował m.in.. Muzeum Revoltella w Trieście, gmach giełdy w Berlinie, główną siedzibę Banku Rzeszy, i wiele innych prestiżowych budynków.
Hitzig był przedstawicielem eklektyzmu – jego dzieła, zazwyczaj bardzo wyszukane stylowo, czerpały z ducha architektury włoskiej, niemieckiej i francuskiej. Projekt powstał w roku 1868, wtedy także rozpoczęto prace przy budowie pałacu; kierowali nimi architekci Bolesław Podczaszyński i Józef Huss.
Już w roku 1869 pałac miał wykończone elewacje; roboty we wnętrzach ukończono dopiero w roku 1871. Koszt budowy wyniósł podobno ok. miliona rubli, co na owe czasy było sumą bajońską. Z pewnością można założyć, że pałac był najbardziej wytworną spośród mieszczańskich siedzib w dziejach Warszawy.
Dekoracja sufitu w małym holu projektu Friedricha Hitziga
Foto: Fotopolska
Główne wejście znajdowało się od strony Placu Ewangelickiego; wiodło do obszernego hallu, po bokach którego znalazły się dwie wielkie sale mieszczące biura, dzielone żeliwnymi kolumnami wspierającymi strop. Obok znalazły się też liczne pokoje biurowe mniejszych rozmiarów; na parterze mieścił się też gabinet Leopolda Kronenberga, połączony wewnętrznymi schodami z apartamentami na piętrze.
Główna klatka schodowa w stylu barokowym, zaopatrzona w dwubiegowe schody, olśniewała; druga, mniejsza, przeznaczona tylko do użytku pani Kronenbergowej, znajdowała się od strony ul. Królewskiej. Za pałacem mieściła się stajnia na 15 koni, powozownia i mieszkania oficjalistów. Komunikacja na posesji była świetnie zorganizowana: brama wjazdowa znajdowała się oś strony Placu Ewangelickiego, wyjazdowa od strony ul. Królewskiej.
Reklama
Reklama
Wystrój ściany okiennej dużego holu, projektu Friedricha Hitziga
Foto: Fotopolska
Z zewnątrz elewacje budynku miały charakter eklektyczny; najważniejszą ozdobą były wykonane z pińczowskiego wapienia alegoryczne figury kariatyd, przedstawiających Przemysł, Handel i Naukę w greckich draperiach; wykonał je niemałym kosztem Leonard Marconi – sam Kronenberg, wedle anegdoty przytoczonej przez dziennikarza Fritza Wernicka, miał rzec o pałacu: „oto pomnik mojej głupoty”.
Jednak dla warszawskich elit pałac był szczytem luksusu – starał się z nim konkurować Kazimierz Granzow budując pałacową kamienicę przy ul. Królewskiej, jednak mu nie dorównał, choć architekt Witold Lanci bardzo się starał. Również otrzymała wysokie mansardowe dachy i kariatydy na fasadzie, inspiracja pałacem była oczywista – jednak jej budowa rozpoczęła się już po śmierci Leopolda Kronenberga; ten zmarł w Nicei 5 kwietnia 1878 roku.
Trzej synowie
Po śmierci Leopolda Kronenberga majątek odziedziczyli jego synowie: Stanisław Leopold, Władysław Edward oraz Leopold Julian. Żaden z nich nie posiadał jednak takiego zmysłu do interesów, jak ojciec. Stanisław Leopold, doktor praw, kierował zarządem Towarzystwa Drogi Żelaznej Warszawsko - Wiedeńskiej oraz Bankiem Handlowym w Warszawie; w roku 1887 zapadł na chorobę umysłową i wycofał się z interesów. Drugi z synów – Władysław Edward, był inżynierem, miłośnikiem muzyki, interesami zajmował się niewiele; w roku 1892 przeniósł się do Paryża.
Najbardziej związany z pałacem był najmłodszy – Leopold Julian, z wykształcenia rolnik, który po starszym bracie objął prezesurę zarządu Kolei Warszawsko - Wiedeńskiej, Kolei Warszawsko - Terespolskiej, Nadwiślańskiej, Kaliskiej, i Banku Handlowego. Pasjonował się wyścigami koni i muzyką, sam także nieco komponował, był znaczącym dobrodziejem warszawskiej filharmonii.
Reklama
Reklama
W pałacu prowadził otwarty salon, w którym odbyły się między innymi wspominane potem latami rauty – 24 grudnia 1898 na okoliczność odsłonięcia pomnika Adama Mickiewicza, i 5 listopada 1901 na cześć Ignacego Paderewskiego, który przybył na inaugurację warszawskie filharmonii.
Pałac, o
którym marzyło wielu
Pierwsza oferta kupna pałacu pojawiła się w 1898 roku – rosyjski Bank Państwa oferował 480 tysięcy rubli, Kronenbergowie żądali 650. Transakcja nie doszła do skutku – ostatecznie bank wybudował sobie siedzibę przy ul. Bielańskiej. Kolejna oferta pojawiła się w roku 1908 – Magistrat poszukiwał wtedy gmachu na Muzeum Sztuk Pięknych. Wówczas także nie udało się sprzedać pałacu – muzeum w roku 1912 kupiło plac w Alejach Jerozolimskich, gdzie dopiero w 1927 rozpoczęto budowę istniejącego do dziś gmachu. Kolejnym oferentem było Towarzystwo Ubezpieczeń „Przezorność”, które w pałacu wynajmowało pomieszczenia; ostatecznie wybudowało pierwszy warszawski drapacz chmur – Prudential. Nim to nastąpiło, kupno pałacu rozważało bardzo poważnie – w roku 1915 rozpisano nawet konkurs na jego przebudowę, jednak ostatecznie pałac tuż przed wojną kupił Bank Polski.
Pożar z marca 1939 roku rozpoczął upadek pałacu; po kilku miesiącach, we wrześniu, spłonął ponownie – od bomb zapalających. Wówczas przepadło całe jego wyposażenie; zostało zniszczone lub rozkradzione. Ocalał jedynie barokowy fotel, szafka nocna z kompletu Joanny Grudzińskiej – żony Wielkiego Księcia Konstantego, oraz kielich, po latach zakupiony w Desie przez Muzeum Historyczne. Bajeczne bogactwo wnętrz przeszło do legendy.
Ostatni
akord
Po wojnie ruiny pałacu uznano za zabytek, i planowano go odbudować. Miały się w nim mieścić Centralne Biuro Wystaw Artystycznych lub placówka dyplomatyczna NRD, ostatecznie został przyznany Republice Francuskiej z przeznaczeniem na ambasadę. Francuzom architektura budynku nie odpowiadała; wystąpili z wnioskiem o wykreślenie go z rejestru zabytków – i tak się stało. Rozbiórka została przeprowadzona w latach 1961 – 1962, więc mocne mury stały długo po wojnie.
Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Rozbiórkowych nie wykonało nawet inwentaryzacji fotograficznej gmachu; najpiękniejszy pałac na terenie dawnego Królestwa Polskiego przestał istnieć. Gmach Ambasady Francuskiej powstał ostatecznie przy ulicy Pięknej, zaś w miejscu pałacu wybudowano w latach 1973 – 76 Hotel Victoria, obecnie Sofitel Warsaw Victoria.
Reklama
Reklama
Z ułamków kolumn Pałacu Kroneberga powstała kompozycja „Samotność”, znana też pod nazwą „Trzy cienie” dłuta Zofii Woźnej, eksponowana w Parku Traugutta.
Foto: Sloggi
Ostatnimi pamiątkami po pałacu są zniszczone kariatydy z frontonu, przechowywane w lapidarium Muzeum Ziemi PAN, oraz granitowa kolumna, będąca elementem pomnika Electio Viritim, upamiętnienia Pola Elekcyjnego przy ulicy Obozowej na Woli. Z ułamków innych kolumn powstała kompozycja „Samotność”, znana też pod nazwą „Trzy cienie” dłuta Zofii Woźnej, eksponowana w Parku Traugutta.