7.1°C
1031.9 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Ostatnie takie imieniny. Pożar w pałacu Kronenberga

Publikacja: 18.03.2026 07:35

Dla warszawskich elit pałac był szczytem luksusu, zdjęcie z drugiej połowy XIX wieku

Dla warszawskich elit pałac był szczytem luksusu, zdjęcie z drugiej połowy XIX wieku

Foto: Fotopolska

18 marca 1939 miał być dniem odświętnym; choć była chłodna sobota, wiele gmachów w centrum miasta udekorowano na okoliczność imienin Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza.

Sytuacja geopolityczna Polski była skomplikowana; w lutym odbywały się już antyniemieckie demonstracje, 16 marca 1939 r. Hitler podpisał dekret o utworzeniu Protektoratu Czech i Moraw. Mimo to starano się żyć jak dawniej; gdy przygotowywano się do obchodów imienin, miasto obiegła wieść o wybuchu pożaru w pałacu Kronenberga.

Akcja strażaków

Nim na miejscu zjawiły się wozy strażackie, ogień zdołał opanować strych pałacu; w pewnym momencie konstrukcja wysokiego dachu w narożniku runęła. Choć ognia nie udało się opanować na czas, i dach spłonął całkowicie, niższe piętra ocalały.

Balkon ozdobiony państwowym godłem skrył się cieniu strażackiej drabiny.

Balkon ozdobiony państwowym godłem skrył się cieniu strażackiej drabiny.

Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jak ustalono, do wybuchu pożaru przyczynili się pałacowy froter Kamiński i jego pomocnik; gdy przygotowywali pastę z wosku do posadzek, pękł wąż od maszynki gazowej, i wkrótce wybuchł pożar. Po chwili, przez przewód wentylacyjny wyłożony trzciną ogień przedostał się wyżej – do pomieszczeń Stowarzyszenia Elektryków Polskich, i dalej na strych.

Na drugim piętrze spłonęła centrala telefoniczna i dwie sale Stowarzyszenia Elektryków Polskich, część ocalałych pomieszczeń zalała woda – rannych zostało też dwóch strażaków. Na miejscu wkrótce zebrał się tłum gapiów i fotoreporterów; balkon ozdobiony państwowym godłem skrył się cieniu strażackiej drabiny.

Reklama
Reklama
Pożar z marca 1939 roku rozpoczął upadek pałacu; po kilku miesiącach, we wrześniu, spłonął ponownie

Pożar z marca 1939 roku rozpoczął upadek pałacu; po kilku miesiącach, we wrześniu, spłonął ponownie – od bomb zapalających.

Foto: Fotopolska

Droga do wielkiej fortuny

By pojąć zainteresowanie opinii publicznej losem pałacu, trzeba cofnąć się do pierwszej połowy XIX wieku; w roku 1812, w, Warszawie, przyszedł na świat Leopold Kronenberg, syn Samuela Eleazara, kupca i bankiera, i Teresy z domu Levy.

Wykształcenie zdobył w Hamburgu i Berlinie; w roku 1845 r. poślubił Ernestynę Rozalię Leo, z którą doczekał się sześciorga dzieci. W tym okresie zainwestował w przemysł cukrowniczy – tak powstały cukrownie w Tomczynie, Ostrowach i Walentynowie.

Pierwsze wielkie pieniądze zarobił w spółce dzierżawiącej administrację monopolu tytoniowego od skarbu państwa; w latach 1860 – 1861 wybudował przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie nowoczesną fabrykę papierosów, zatrudniającą 700 osób. W roku 1872 sprzedał ją Henrykowi Ollendorfowi, lecz w międzyczasie, w roku 1864 uzyskał zgodę władz na budowę Kolei Warszawsko – Terespolskiej, potem założył Bank Handlowy w Warszawie, i już wkrótce otrzymał koncesję na budowę Kolei Nadwiślańskiej.

W końcu życia Leopolda Kronenberga jego majątek szacowany był na 20 milionów rubli; fortuna ta nie miała sobie w kraju równej. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych XIX wieku przystąpił do budowy okazałej rezydencji.

Zdjęcie legendarnego magnata finansowego Leopolda Kronenberga zrobione ręką legendy polskiej fotogra

Zdjęcie legendarnego magnata finansowego Leopolda Kronenberga zrobione ręką legendy polskiej fotografii Karoola Beyera w 1861 roku

Foto: Karol Beyer

Reklama
Reklama

Pałac wart Kronenberga

Do zaprojektowania planowanej siedziby zatrudniono berlińskiego architekta Georga Hitziga (1811 – 1881), ucznia Karola Schinkla. Był budowniczym cenionym i bardzo uznanym – zaprojektował m.in.. Muzeum Revoltella w Trieście, gmach giełdy w Berlinie, główną siedzibę Banku Rzeszy, i wiele innych prestiżowych budynków.

Hitzig był przedstawicielem eklektyzmu – jego dzieła, zazwyczaj bardzo wyszukane stylowo, czerpały z ducha architektury włoskiej, niemieckiej i francuskiej. Projekt powstał w roku 1868, wtedy także rozpoczęto prace przy budowie pałacu; kierowali nimi architekci Bolesław Podczaszyński i Józef Huss.

Już w roku 1869 pałac miał wykończone elewacje; roboty we wnętrzach ukończono dopiero w roku 1871. Koszt budowy wyniósł podobno ok. miliona rubli, co na owe czasy było sumą bajońską. Z pewnością można założyć, że pałac był najbardziej wytworną spośród mieszczańskich siedzib w dziejach Warszawy.

Dekoracja sufitu w małym holu projektu Friedricha Hitziga

Dekoracja sufitu w małym holu projektu Friedricha Hitziga

Foto: Fotopolska

Główne wejście znajdowało się od strony Placu Ewangelickiego; wiodło do obszernego hallu, po bokach którego znalazły się dwie wielkie sale mieszczące biura, dzielone żeliwnymi kolumnami wspierającymi strop. Obok znalazły się też liczne pokoje biurowe mniejszych rozmiarów; na parterze mieścił się też gabinet Leopolda Kronenberga, połączony wewnętrznymi schodami z apartamentami na piętrze.

Główna klatka schodowa w stylu barokowym, zaopatrzona w dwubiegowe schody, olśniewała; druga, mniejsza, przeznaczona tylko do użytku pani Kronenbergowej, znajdowała się od strony ul. Królewskiej. Za pałacem mieściła się stajnia na 15 koni, powozownia i mieszkania oficjalistów. Komunikacja na posesji była świetnie zorganizowana: brama wjazdowa znajdowała się oś strony Placu Ewangelickiego, wyjazdowa od strony ul. Królewskiej.

Reklama
Reklama
Wystrój ściany okiennej dużego holu, projektu Friedricha Hitziga

Wystrój ściany okiennej dużego holu, projektu Friedricha Hitziga

Foto: Fotopolska

Z zewnątrz elewacje budynku miały charakter eklektyczny; najważniejszą ozdobą były wykonane z pińczowskiego wapienia alegoryczne figury kariatyd, przedstawiających Przemysł, Handel i Naukę w greckich draperiach; wykonał je niemałym kosztem Leonard Marconi – sam Kronenberg, wedle anegdoty przytoczonej przez dziennikarza Fritza Wernicka, miał rzec o pałacu: „oto pomnik mojej głupoty”.

Jednak dla warszawskich elit pałac był szczytem luksusu – starał się z nim konkurować Kazimierz Granzow budując pałacową kamienicę przy ul. Królewskiej, jednak mu nie dorównał, choć architekt Witold Lanci bardzo się starał. Również otrzymała wysokie mansardowe dachy i kariatydy na fasadzie, inspiracja pałacem była oczywista – jednak jej budowa rozpoczęła się już po śmierci Leopolda Kronenberga; ten zmarł w Nicei 5 kwietnia 1878 roku.

Trzej synowie

Po śmierci Leopolda Kronenberga majątek odziedziczyli jego synowie: Stanisław Leopold, Władysław Edward oraz Leopold Julian. Żaden z nich nie posiadał jednak takiego zmysłu do interesów, jak ojciec. Stanisław Leopold, doktor praw, kierował zarządem Towarzystwa Drogi Żelaznej Warszawsko - Wiedeńskiej oraz Bankiem Handlowym w Warszawie; w roku 1887 zapadł na chorobę umysłową i wycofał się z interesów. Drugi z synów – Władysław Edward, był inżynierem, miłośnikiem muzyki, interesami zajmował się niewiele; w roku 1892 przeniósł się do Paryża.

Najbardziej związany z pałacem był najmłodszy – Leopold Julian, z wykształcenia rolnik, który po starszym bracie objął prezesurę zarządu Kolei Warszawsko - Wiedeńskiej, Kolei Warszawsko - Terespolskiej, Nadwiślańskiej, Kaliskiej, i Banku Handlowego. Pasjonował się wyścigami koni i muzyką, sam także nieco komponował, był znaczącym dobrodziejem warszawskiej filharmonii.

Reklama
Reklama

W pałacu prowadził otwarty salon, w którym odbyły się między innymi wspominane potem latami rauty – 24 grudnia 1898 na okoliczność odsłonięcia pomnika Adama Mickiewicza, i 5 listopada 1901 na cześć Ignacego Paderewskiego, który przybył na inaugurację warszawskie filharmonii.

Pałac, o którym marzyło wielu

Pierwsza oferta kupna pałacu pojawiła się w 1898 roku – rosyjski Bank Państwa oferował 480 tysięcy rubli, Kronenbergowie żądali 650. Transakcja nie doszła do skutku – ostatecznie bank wybudował sobie siedzibę przy ul. Bielańskiej. Kolejna oferta pojawiła się w roku 1908 – Magistrat poszukiwał wtedy gmachu na Muzeum Sztuk Pięknych. Wówczas także nie udało się sprzedać pałacu – muzeum w roku 1912 kupiło plac w Alejach Jerozolimskich, gdzie dopiero w 1927 rozpoczęto budowę istniejącego do dziś gmachu. Kolejnym oferentem było Towarzystwo Ubezpieczeń „Przezorność”, które w pałacu wynajmowało pomieszczenia; ostatecznie wybudowało pierwszy warszawski drapacz chmur – Prudential. Nim to nastąpiło, kupno pałacu rozważało bardzo poważnie – w roku 1915 rozpisano nawet konkurs na jego przebudowę, jednak ostatecznie pałac tuż przed wojną kupił Bank Polski.

Pożar z marca 1939 roku rozpoczął upadek pałacu; po kilku miesiącach, we wrześniu, spłonął ponownie – od bomb zapalających. Wówczas przepadło całe jego wyposażenie; zostało zniszczone lub rozkradzione. Ocalał jedynie barokowy fotel, szafka nocna z kompletu Joanny Grudzińskiej – żony Wielkiego Księcia Konstantego, oraz kielich, po latach zakupiony w Desie przez Muzeum Historyczne. Bajeczne bogactwo wnętrz przeszło do legendy.

Ostatni akord

Po wojnie ruiny pałacu uznano za zabytek, i planowano go odbudować. Miały się w nim mieścić Centralne Biuro Wystaw Artystycznych lub placówka dyplomatyczna NRD, ostatecznie został przyznany Republice Francuskiej z przeznaczeniem na ambasadę. Francuzom architektura budynku nie odpowiadała; wystąpili z wnioskiem o wykreślenie go z rejestru zabytków – i tak się stało. Rozbiórka została przeprowadzona w latach 1961 – 1962, więc mocne mury stały długo po wojnie.

Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Rozbiórkowych nie wykonało nawet inwentaryzacji fotograficznej gmachu; najpiękniejszy pałac na terenie dawnego Królestwa Polskiego przestał istnieć. Gmach Ambasady Francuskiej powstał ostatecznie przy ulicy Pięknej, zaś w miejscu pałacu wybudowano w latach 1973 – 76 Hotel Victoria, obecnie Sofitel Warsaw Victoria.

Reklama
Reklama
Z ułamków kolumn Pałacu Kroneberga powstała kompozycja „Samotność”, znana też pod nazwą „Trzy cienie

Z ułamków kolumn Pałacu Kroneberga powstała kompozycja „Samotność”, znana też pod nazwą „Trzy cienie” dłuta Zofii Woźnej, eksponowana w Parku Traugutta.

Foto: Sloggi

Ostatnimi pamiątkami po pałacu są zniszczone kariatydy z frontonu, przechowywane w lapidarium Muzeum Ziemi PAN, oraz  granitowa kolumna, będąca elementem pomnika Electio Viritim, upamiętnienia Pola Elekcyjnego  przy ulicy Obozowej na Woli. Z ułamków innych kolumn powstała kompozycja „Samotność”, znana też pod nazwą „Trzy cienie” dłuta Zofii Woźnej, eksponowana w Parku Traugutta.

Reklama
Reklama