-6.1°C
1017.2 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Co dalej z warszawskim Grzybkiem, czyli remont bez planu na przyszłość

Publikacja: 15.02.2026 08:20

W głównej sali zabytkowego Grzybka zachowano dwa z trzech dawnych pulpitów sterowniczych, co tworzy

W głównej sali zabytkowego Grzybka zachowano dwa z trzech dawnych pulpitów sterowniczych, co tworzy niepowtarzalny klimat.

Foto: mat. pras.

Zabytkowa nastawnia na terenie Warszawy Zachodniej przeszła gruntowną odnowę pod okiem konserwatora. Choć budynek odzyskał blask, kolejarze wciąż nie mają konkretnego pomysłu, jak wykorzystać ten unikalny obiekt w codziennym życiu miasta.

Charakterystyczna budowla, która od 1965 roku nierozerwalnie kojarzy się z krajobrazem warszawskiej kolei, w końcu doczekała się uwagi, na jaką zasługiwała. Grzybek przez prawie sześć dekad pełnił kluczową rolę w sterowaniu ruchem pociągów.

Dopiero w maju 2024 roku ostatni dyżurni przenieśli się do nowoczesnego centrum sterowania, zostawiając za sobą dziesięciolecia tradycji. Budynek, który w 2023 roku został wpisany do rejestru zabytków jako ikona architektury, przeszedł szeroko zakrojone prace renowacyjne.

Niezrozumiała strategia zarządcy

W działaniach kolejarzy widać pewną niekonsekwencję, która budzi pytania o sensowność planowania. Z jednej strony PKP PLK we współpracy z wykonawcą modernizacji stacji Warszawa Zachodnia włożyło ogromny wysiłek w ratowanie obiektu. Budynek został osuszony, wymieniono w nim instalacje oraz stolarkę, a wnętrzom przywrócono blask z lat 60.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że najpierw uratowano budynek, a dopiero teraz ktoś zaczyna się zastanawiać, co z tym fantem zrobić.

Reklama
Reklama

Z drugiej strony, mimo zakończenia prac w sierpniu 2025 roku, właściciel wciąż nie potrafi określić, czemu właściwie ma służyć odnowiony zabytek. Brakuje jasnej wizji zagospodarowania przestrzeni, która mogłaby tętnić życiem.

Zabytkowy pulpit sterowniczy w Grzybku

Zabytkowy pulpit sterowniczy w Grzybku

Foto: mat. pras.

Drugie życie za zamkniętymi drzwiami

Wnętrze Grzybka kryje w sobie unikalne detale, takie jak oryginalny układ pomieszczeń, nietypowe stopnie schodów czy charakterystyczne luksfery na klatce schodowej. W głównej sali zachowano dwa z trzech dawnych pulpitów sterowniczych, co tworzy niepowtarzalny klimat.

Niestety, zamiast otwartej dla mieszkańców i turystów kawiarni, która mogłaby stać się nową wizytówką tej części miasta, najprawdopodobniej powstanie tam izba pamięci. Oznacza to, że jeden z najciekawszych obiektów architektonicznych w okolicy może pozostać miejscem dostępnym jedynie dla nielicznych, służąc głównie jako biurowa pamiątka korporacyjna.

Mimo zakończenia prac w sierpniu 2025 roku, właściciel wciąż nie potrafi określić, czemu właściwie m

Mimo zakończenia prac w sierpniu 2025 roku, właściciel wciąż nie potrafi określić, czemu właściwie ma służyć odnowiony zabytek.

Foto: mat. pras.

Nowoczesność w cieniu biurokracji

Remont Grzybka to niewątpliwie sukces konserwatorski, ale jednocześnie dowód na to, że PKP PLK lepiej radzi sobie z odtwarzaniem przeszłości niż z projektowaniem przyszłości. Inwestycja warta znaczne środki finansowe powinna służyć szerokiej publiczności, tymczasem brak konkretnej koncepcji sprawia, że obiekt po renowacji pozostaje w zawieszeniu.

Reklama
Reklama

Trudno oprzeć się wrażeniu, że najpierw uratowano budynek, a dopiero teraz ktoś zaczyna się zastanawiać, co z tym fantem zrobić. Na ten moment warszawiakom pozostaje jedynie podziwianie odnowionej elewacji z okien przejeżdżających pociągów.

Reklama
Reklama