6.2°C
1024.9 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Lampa na sznurku, wystrój z drutów i kawałków blachy. Najwytworniejszy lokal stolicy

Publikacja: 04.03.2026 07:45

W magistracie bez problemów wydano zezwolenie na otwarcie kawiarni, a także przydział na lokal – a w

W magistracie bez problemów wydano zezwolenie na otwarcie kawiarni, a także przydział na lokal – a właściwie fragment ruin przy ulicy Marszałkowskiej 119.

Foto: mat. arch.

Mieczysław Fogg to postać niezwykle złożona – rodowity warszawiak z ulicy Folwarcznej, powstaniec warszawski, Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Był bez wątpienia jednym z największych artystów polskiej sceny XX wieku.

Jego czysty, mocny głos był niezwykle charakterystyczny a dziesiątki piosenek, zawsze bardzo dopracowanych, na stałe weszło do kanonu rodzimej kultury.

Z muzyką przez życie

Śpiewał właściwie całe dorosłe życie – po wojnie polsko-bolszewickiej, w której wziął udział jako ochotnik, trafił do chóru przy kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Tam usłyszał go Ludwik Sempoliński – wówczas też początkujący, lecz później wybitny aktor i reżyser, i dostrzegł w nim niezwykły talent. Podpowiedział młodemu Mieczysławowi – wówczas pracującemu jako kasjer na kolei, naukę śpiewu u profesora Jana Łysakowskiego. Uznał, że ma do czynienia z człowiekiem niezwykle zdolnym, któremu trzeba trochę pomóc – i tak się stało.

Prawdziwy debiut Fogga – bo taki przyjął pseudonim skracając nazwisko, miał miejsce w 1928 roku w Ch

Prawdziwy debiut Fogga – bo taki przyjął pseudonim skracając nazwisko, miał miejsce w 1928 roku w Chórze Dana na scenie warszawskiego teatrzyku Qui Pro Quo.

Foto: NAC

Mieczysław Fogiel rozpoczął naukę, a jednocześnie dorabiał sobie śpiewając na pogrzebach i ślubach. Prawdziwy debiut Fogga – bo taki przyjął pseudonim skracając nazwisko, miał miejsce w 1928 roku w Chórze Dana na scenie warszawskiego teatrzyku Qui Pro Quo. Przez kolejną dekadę pracował bardzo intensywnie, dla firmy fonograficznej Odeon nagrywał 100–150 piosenek rocznie. Szybko zdobył popularność i sympatię, a dzięki wielkiemu talentowi – dołączył do elity przedwojennej estrady; towarzyszył Hance Ordonównie, Adolfowi Dymszy czy Zuli Pogorzelskiej.

Reklama
Reklama

Był także pierwszym artystą, którego występ nadała telewizja – wystąpił 5 października 1938 i 26 sierpnia 1939 w pokazie próbnej transmisji telewizyjnej nadawanej z Prudentialu.

Nuty na wojennych ścieżkach

Po wybuchu wojny początkowo opuścił Warszawę – udał się do Lwowa; wkrótce jednak powrócił, by dodawać otuchy piosenką. Za zgodą polskiego podziemia występował w licznych kawiarniach – m.in. w Café Bodo, „U Aktorek”, czy kawiarni hotelu Bristol.

Tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania artysty oraz wydawnictwo muzyczne Fogg Record przy ul. K

Tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania artysty oraz wydawnictwo muzyczne Fogg Record przy ul. Koszykowej 69 w Warszawie

Foto: Adrian Grycuk

Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, wziął w nim udział jako członek AK, dając około 100 koncertów w szpitalach, schronach i na barykadach. Jeden z epizodów wspominał szczególnie mocno – dla niego właśnie wówczas powstał słynny „Marsz Mokotowa”, inspirowany powstańczymi walkami. Muzykę napisał Jan Markowski, słowa oficer AK Mirosław Jezierski. Zapisany ołówkiem na skrawku papieru, został dostarczony z Mokotowa kanałami na Koszykową 69 – do mieszkania artysty. Po raz pierwszy utwór wybrzmiał również na Koszykowej – w auli Wydziału Architektury PW.

Chce się żyć

Po Powstaniu Warszawskim Mieczysław Fogg opuścił miasto, lecz powrócił już 18 stycznia 1945. Mieszkańcy miasta udręczeni okupacją, łaknęli choć trochę radości i oderwania od nostalgii. Wielu straciło dorobek życia, wielu najbliższych, a jednak trzeba było się otrząsnąć i iść naprzód – to dla nich Fogg postanowił otworzyć niewielką, muzyczną kawiarenkę z występami na żywo. W magistracie bez problemów wydano zezwolenie na otwarcie kawiarni, a także przydział na lokal – a właściwie fragment ruin przy ulicy Marszałkowskiej 119. I gdy w Warszawie nie było światła, wody, gazu, 3 marca 1945 roku otworzyła swe podwoje Café Fogg.

Przy kawiarnianych stolikach mogło zmieścić się 40 osób, w dniu otwarcia jednak lokal był wypełniony po brzegi; część gości nie zmieściła się w środku – zostali przed lokalem. 

Reklama
Reklama

Historia tego miejsca była ciekawa: w roku 1811 Gmina Żydowska zakupiła wynajmowaną tu wcześniej piętrową kamienicę, z przeznaczeniem na szpital żydowski. Od 1835 roku była ona siedzibą Instytutu Oftalmicznego (czyli kliniki okulistycznej), utworzonej z fundacji Edwarda Lubomirskiego. Budynek, pierwotnie parterowy, był dwukrotnie podwyższany – i przez szpital, i przez instytut, który nadał gmachowi rys klasycystyczny.

W latach siedemdziesiątych XIX w. miała miejsce kolejna przebudowa – wówczas dodano balkony. Budynek powstający etapami nie był więc wybitną kreacją; mimo to krótko przed wybuchem wojny tu właśnie działał „tea room”, pijalnia czekolady firmy Plutos – wystrój lokalu zaprojektował doskonały artysta – grafik Tadeusz Gronowski. Szeroką witrynę i wejście ujęła marmurowa rama, bardzo elegancka i nowoczesna.

Budynek Towarzystwa Oftalmicznego przy ówczesnej Marszałkowskiej 119, to w jej ruinach Mieczysłąw Fo

Budynek Towarzystwa Oftalmicznego przy ówczesnej Marszałkowskiej 119, to w jej ruinach Mieczysłąw Fogg otworzył kawiarnię.

Foto: Fotopolska

Piosenka o mojej Warszawie

Po wybuchu wojny luksusowy lokal adaptowano dla potrzeb niemieckiego wojska – na „Dom Żołnierza”; tak więc po Niemcach, otrzymał lokal Fogg. Gdy krzątał się w przyznanym lokalu, zjawił się pewnego dnia Ludwik Menes, twierdząc, że jest sukcesorem owej firmy – i Fogg wziął go do spółki, choć brakło pieniędzy na uruchomienie działalności. Udał się więc do Lublina, gdzie spotkał znajomych – Jerzego Jurandota i Stefanię Grodzieńską; a także Alberta Harrisa, który ofiarował mu swój utwór – „Piosenkę o mojej Warszawie”. Występując tam przez trzy tygodnie, Fogg zarobił nieco pieniędzy; chwilę, gdy sam Harris „Piosenkę o Warszawie” wykonał, zaliczał potem do najważniejszych w życiu – wzbudziła niezwykle silne emocje, wzruszyła.

Ogrodowe krzesła i stoliki przyniesiono z kawiarni „Napoleonka” na Nowym Świecie 53, z bramy spalonego domu przy Nowogrodzkiej – kutą lampę, którą pomysłowo opuszczano w kawiarni na sznurku, by umieścić w niej lampę karbidową. Na stolikach paliły się świeczki, wystrój z drutów i kawałków blachy stworzył scenograf Stanisław Lipski. Na budynku zawisł wymalowany na kawałku blachy szyld ze sloganem  „Najwytworniejszy lokal stolicy – Café-Bar „Fogg” – codziennie koncert”.

Po wybuchu wojny luksusowy lokal adaptowano dla potrzeb niemieckiego wojska – na „Dom Żołnierza”; ta

Po wybuchu wojny luksusowy lokal adaptowano dla potrzeb niemieckiego wojska – na „Dom Żołnierza”; tak więc po Niemcach, otrzymał lokal Fogg.

Foto: mat. arch.

Reklama
Reklama

Łzy na otwarciu

Przy kawiarnianych stolikach mogło zmieścić się 40 osób, w dniu otwarcia jednak lokal był wypełniony po brzegi; część gości nie zmieściła się w środku – zostali przed lokalem. Gdy na inauguracji Fogg zaśpiewał „Piosenkę o mojej Warszawie”, na wielu twarzach pojawiły się łzy wzruszenia – choć lokal wypełniał zapach karbidu i papierosowy dym, wszyscy chcieli tam być. Pierwsza powojenna kawiarnia czynna była codziennie od godziny 11 do nocy; w ciągu dnia Fogg występował trzy razy, śpiewając po dwie – trzy piosenki; akompaniował Janusz Białoskórski.

Mimo trudności w zaopatrzeniu, jakimś cudem lokal serwował świetne potrawy, a także wykwintne alkohole – w prowadzeniu pomagał brat Mieczysław Fogga, Wacław. Jak twierdził Fogg, pochodziły od mieszkańców miasta, którzy przechowywali je przez lata wojny „na czarną godzinę” – stąd francuskie szampany, koniaki, wódki Baczewskiego, nawet śliwowica. Z własnego domu natomiast Fogg sprowadził pianino, pochodzące z bydgoskiej fabryki Bruno Sommerfelda.

Fogg i inni

Poza gospodarzem, w lokalu występowali również inni artyści: wspomniany Albert Harris, Zbigniew Sawan, Lidia Wysocka czy Feliks Szczepański. Pewnego dnia odwiedziła go także ekipa dziennikarzy ze Szwecji; „Piosenka o mojej Warszawie” wzbudziła ich zachwyt. Tekst przetłumaczono więc na język szwedzki i angielski, i w audycji „Kawiarnia wśród ruin” usłyszeli go mieszkańcy Europy i Ameryki.

W kawiarence Fogga urządzono także pierwszy po wojnie „Podwieczorek przy mikrofonie” – zapowiedział go przedwojenny radiowiec Józef Małgorzewski, poprowadził spiker i konferansjer Tadeusz Bocheński. Choć jako pierwsza powojenna kawiarnia cieszyła się niezwykłą popularnością, działała jednak ledwie rok – choć ciemna i zimna, odegrała w początkowym powojennym okresie niezwykle istotną rolę miejsca społecznej integracji, towarzyskich rozmów, spotkań, randek, poszukiwania krewnych. I choć nie przyniosła finansowego sukcesu, sztandarowe utwory tam wykonywane – „Piosenkę o mojej Warszawie” i „Ukochana, ja wrócę”, Mieczysław Fogg wykonywał do końca swojej kariery.

Reklama
Reklama

Zamknięcie interesu zalecił Foggowi lekarz – chłód i papierosowy dym miały zgubny wpływ na struny głosowe. Występował wciąż na innych scenach; choć wokół były ruiny, chciało się śpiewać, chciało się żyć – a zabudowania posesji, podobnie jak wszystkich w okolicy, jeszcze w latach czterdziestych rozebrano.

Reklama
Reklama