Sprawa miała swój początek w listopadzie ubiegłego roku, kiedy w centrum Warszawy doszło do fali kradzieży. Sprawca w ciągu zaledwie dwóch dni włamał się do co najmniej sześciu luksusowych pojazdów. Jego metoda działania była nietypowa i bardzo kosztowna dla właścicieli aut. Mężczyzna wybierał kabriolety, w których rozcinał składane dachy, aby dostać się do środka.
wyniosły straty poszkodowanych w wyniku działań zatrzymanego
Z wnętrza samochodów zabierał pozostawione tam przedmioty. Jednak to nie kradzież mienia była najbardziej dotkliwa dla poszkodowanych. Wandal dodatkowo wybijał szyby i niszczył elementy wyposażenia, przez co koszty naprawy pojazdów wielokrotnie przewyższały wartość skradzionych fantów. Łączne straty oszacowano na ponad 100 tys. zł.
Kryminalni na tropie włamywacza
Nad rozwiązaniem zagadki pracowali funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu. Dzięki działaniom operacyjnym udało im się ustalić tożsamość oraz miejsce pobytu podejrzanego.
Okazało się, że 39-letni obywatel Polski nie mieszka w stolicy na stałe. Mężczyzna przebywał na terenie powiatu węgrowskiego, a do Warszawy przyjeżdżał jedynie w celu popełniania przestępstw.