Sytuacja finansowa placówek medycznych w regionach stała się na tyle trudna, że zarządzający nimi dyrektorzy zdecydowali się na manifestację w czarnych barwach. Wybrana kolorystyka ma podkreślić krytyczny stan polskiego szpitalnictwa powiatowego. Protestujący przygotowali listę sześciu kluczowych postulatów, które zostaną przekazane premierowi oraz kierownictwu resortu zdrowia. Ich realizacja ma na celu zatrzymanie narastającego zadłużenia.
Głównym żądaniem jest natychmiastowe rozliczenie wszystkich nadwykonań z ubiegłego roku oraz wprowadzenie miesięcznego systemu płatności za świadczenia nielimitowane. Kolejny istotny punkt dotyczy finansowania ustawowych podwyżek dla personelu. Dyrektorzy domagają się, aby środki na ten cel pochodziły bezpośrednio z budżetu państwa, zamiast być częścią ogólnych kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Według protestujących obecne kontrakty są zbyt niskie, by pokryć te zobowiązania.
Policja może podjąć decyzję o całkowitym zamknięciu ulicy Miodowej, co wymusi skierowanie pojazdów na trasy alternatywne.
Środowisko medyczne oczekuje również urealnienia wycen procedur medycznych oraz utrzymania tak zwanych współczynników korygujących. Dodatkowo postulowane jest przywrócenie odrębnego finansowania wyżywienia pacjentów. Zarządzający placówkami oszacowali minimalną stawkę na 28 złotych za osobodzień.