Guz wątroby rozwijał się u pani Małgorzaty przez długi czas bezobjawowo, a gdy trafiła do Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM był już na tyle duży, że jego usunięcie stało się niemożliwe. Dodatkowo rósł w krytycznym miejscu narządu.
Do tej pory takiej pacjentce pozostawało jedynie leczenie paliatywne. Jednak prof. Michał Grąt, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM zaproponował zupełnie inne, niestosowane jeszcze w Polsce rozwiązanie – autotransplantację wątroby z resekcją ex situ.
Autotransplantacja wątroby z resekcją ex situ
Operacja wiązała się z 30-procentowym ryzykiem niepowodzenia, mimo to pani Małgorzata zdecydowała się podjąć walkę.
– Jeśli nie jesteśmy w stanie usunąć guza w miejscu, w którym się znajduje, to jeszcze nie znaczy, że nie można go usunąć w ogóle – mówi prof. Michał Grąt. – Najpierw pobraliśmy wątrobę. Następnie należało ją schłodzić. Przez 4 godziny i 57 minut narząd znajdował się poza organizmem pacjentki. W tym czasie usunęliśmy guz, a następnie przeprowadziliśmy rekonstrukcję wszystkich ważnych naczyń. Ich przecięcie i odtworzenie byłoby niemożliwe w jamie brzusznej. W ostatnim etapie wszczepiliśmy wątrobę. Można zatem powiedzieć, że pani Małgorzata była nie tylko chorą, ale również dawcą i biorcą przeszczepienia wątroby – podsumowuje.