-17.6°C
1022.4 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Warszawscy pacjenci tracą podstawową opiekę zdrowotną. Problemy kolejnych przychodni

Publikacja: 02.02.2026 07:55

Mieszkańcy wielu dzielnic stoją u progu utraty podstawowej opieki zdrowotnej w najbliższej okolicy

Mieszkańcy wielu dzielnic stoją u progu utraty podstawowej opieki zdrowotnej w najbliższej okolicy

Foto: UM Warszawa

W Warszawie narasta kryzys dostępności do publicznej opieki zdrowotnej. Właśnie zamknięto ważną przychodnię na Sadybie, z problemami zmagają się też pacjenci ze Śródmieścia i Ursusa. To efekt zaniedbań technicznych i braku systemowego wsparcia.

Podstawowa infrastruktura medyczna w stolicy przegrywa z biurokracją, złym stanem technicznym budynków oraz twardymi prawami rynku nieruchomości. Przykłady z Sadyby czy Śródmieścia pokazują, że prawo do opieki medycznej blisko domu staje się w Warszawie przywilejem.

Hasło protestu podkreślające, że za każdą kartoteką medyczną kryje się ludzkie cierpienie, stało się głosem sprzeciwu wobec administracyjnego podejścia do służby zdrowia.

Jedyna placówka NFZ w tej części Warszawy zamknięta

Od listopada ubiegłego roku jedyna przychodnia publiczna przy na Starej Sadybie pozostaje zamknięta. Od 30 stycznia 2026 roku budynek przy ul. Morszyńskiej 33 oficjalnie przestał być jednostką medyczną. Decyzją prezydenta miasta nieruchomość została przekazana z rąk Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Mokotów pod zarząd mokotowskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. Ta zmiana właścicielska pieczętuje koniec działalności leczniczej w tym miejscu na długi czas.

Przyczyną likwidacji placówki jest jej fatalny stan techniczny. Budynek od lat nie przechodził gruntownej modernizacji, co doprowadziło do awarii instalacji elektrycznej i hydraulicznej, a ostatecznym ciosem okazało się trwałe uszkodzenie pieca centralnego ogrzewania, którego nie można wymienić bez generalnego remontu całego obiektu.

Reklama
Reklama

Obecnie willa stoi pusta i nieogrzewana, co podczas zimowych mrozów pogłębia degradację murów. Miasto nie ma funduszy na remont i planuje wynająć budynek podmiotowi prywatnemu, który sam sfinansuje prace naprawcze szacowane na miliony złotych. Takie podejście budzi uzasadnione obawy o powstanie kolejnego wieloletniego pustostanu, gdzie wysokie koszty adaptacji skutecznie odstraszą inwestorów.

Kryzys w Centrum – 7 tysięcy pacjentów na walizkach

Problem likwidacji przychodni nie ogranicza się jedynie do problemów technicznych budynków miejskich, co doskonale widać w ścisłym centrum Warszawy. Przykład placówki Centrum Medycznego CMP przy ulicy Chmielnej 14 pokazuje, że zagrożeniem jest również niestabilność najmu komercyjnego.

Według doniesień Gazety „Stołecznej” właściciel prywatnej kamienicy wypowiedział umowę najmu sieci medycznej, co stawia pod znakiem zapytania losy siedmiu tysięcy pacjentów zapisanych tam do lekarza rodzinnego. W Śródmieściu, gdzie wolne przestrzenie spełniające surowe wymogi sanitarne dla przychodni praktycznie nie istnieją, znalezienie nowej lokalizacji graniczy z cudem.

Wygaszenie działalności placówki przy Chmielnej 14 to ogromne wyzwanie logistyczne dla dzielnicy. Pacjenci, w dużej mierze osoby starsze i zamieszkujące okoliczne kamienice, zostają zmuszeni do poszukiwania opieki w innych, już teraz przeciążonych punktach.

Za każdym z nas stoi cierpienie – społeczny opór w Ursusie

W Ursusie walka o dostęp do lekarza przybrała formę otwartego protestu społecznego. Przychodnia „Hipokrates” przy ulicy Sosnkowskiego 18 stała się punktem zapalnym w relacjach między mieszkańcami a urzędnikami dzielnicowymi.

Reklama
Reklama

Decyzja o wypowiedzeniu umowy najmu operatorowi placówki wywołała falę oburzenia wśród tysięcy pacjentów, którzy od lat korzystają z pomocy tamtejszych specjalistów. Hasło protestu podkreślające, że za każdą kartoteką medyczną kryje się ludzkie cierpienie, stało się głosem sprzeciwu wobec administracyjnego podejścia do służby zdrowia.

Urzędnicy tłumaczą swoje działania koniecznością uporządkowania spraw własnościowych i złym stanem obiektu, jednak dla pacjentów argumenty te są drugorzędne wobec groźby utraty ciągłości leczenia.

Reklama
Reklama