Podstawowa infrastruktura medyczna w stolicy przegrywa z biurokracją, złym stanem technicznym budynków oraz twardymi prawami rynku nieruchomości. Przykłady z Sadyby czy Śródmieścia pokazują, że prawo do opieki medycznej blisko domu staje się w Warszawie przywilejem.
Hasło protestu podkreślające, że za każdą kartoteką medyczną kryje się ludzkie cierpienie, stało się głosem sprzeciwu wobec administracyjnego podejścia do służby zdrowia.
Jedyna placówka NFZ w tej części Warszawy zamknięta
Od listopada ubiegłego roku jedyna przychodnia publiczna przy na Starej Sadybie pozostaje zamknięta. Od 30 stycznia 2026 roku budynek przy ul. Morszyńskiej 33 oficjalnie przestał być jednostką medyczną. Decyzją prezydenta miasta nieruchomość została przekazana z rąk Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Mokotów pod zarząd mokotowskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. Ta zmiana właścicielska pieczętuje koniec działalności leczniczej w tym miejscu na długi czas.
Przyczyną likwidacji placówki jest jej fatalny stan techniczny. Budynek od lat nie przechodził gruntownej modernizacji, co doprowadziło do awarii instalacji elektrycznej i hydraulicznej, a ostatecznym ciosem okazało się trwałe uszkodzenie pieca centralnego ogrzewania, którego nie można wymienić bez generalnego remontu całego obiektu.