12°C
1026.7 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Szpitale powiatowe protestują przed Ministerstwem Zdrowia. „Nie możemy leczyć na kredyt”

Publikacja: 03.03.2026 16:10

Przedstawiciele powiatów przekonywali, że bez systemowych zmian dostęp do leczenia w mniejszych miej

Przedstawiciele powiatów przekonywali, że bez systemowych zmian dostęp do leczenia w mniejszych miejscowościach będzie się kurczył.

Foto: Piotr Nowak

Dyrektorzy szpitali powiatowych alarmują: brakuje pieniędzy na leczenie i podwyżki. Przed Ministerstwem Zdrowia padły mocne słowa o „zamykaniu szpitali przez rząd” i finansowaniu pensji kosztem pacjentów. Resort zapowiada dialog.

We wtorek przed gmachem Ministerstwo Zdrowia zebrały się władze szpitali powiatowych z całej Polski. Protest zorganizowali przedstawiciele Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych oraz Związek Powiatów Polskich. Powód? Narastające problemy finansowe, niepewność w rozliczeniach z Narodowy Fundusz Zdrowia i brak pieniędzy na lipcowe podwyżki płacy minimalnej w ochronie zdrowia.

„Mieliśmy pieniądze na papierze”

– Szpitale nie mogły zaplanować wydatków, kupić leków i sprzętu, bo ich płynność finansowa została zachwiana. Mieliśmy pieniądze na papierze – mówił prezes OZPSP Waldemar Malinowski.

Jak podkreślał, problem dotyczy przede wszystkim bieżących płatności za świadczenia medyczne. Dyrektorzy placówek alarmują, że przy obecnym systemie rozliczeń trudno mówić o stabilnym zarządzaniu. Tym bardziej że co roku w lipcu wchodzą w życie ustawowe podwyżki wynagrodzeń minimalnych w ochronie zdrowia.

– Nie jesteśmy przeciwni podwyżkom. Ale nie może być tak, że pieniądze na wzrost pensji bierze się z budżetu przeznaczonego na leczenie pacjentów – zaznaczył Malinowski.

Reklama
Reklama

Według protestujących trzy lata rozmów z resortem zdrowia o zmianie mechanizmu podwyżek nie przyniosły konkretnych rozwiązań.

Dyrektorzy szpitali twierdzą, że w niektórych przypadkach refundacja nie pokrywa nawet realnych kosz

Dyrektorzy szpitali twierdzą, że w niektórych przypadkach refundacja nie pokrywa nawet realnych kosztów leczenia.

Foto: Piotr Nowak

„Szpitale zamyka minister, nie powiat”

Mocne słowa padły także ze strony prezesa ZPP Andrzeja Płonki.

– Szpitale powiatowe nie są zamykane dlatego, że chcą tego samorządy. Zamyka je brak pieniędzy z NFZ. Zamyka je minister i rząd – mówił.

Przedstawiciele powiatów przekonywali, że bez systemowych zmian dostęp do leczenia w mniejszych miejscowościach będzie się kurczył. A to właśnie szpitale powiatowe są często pierwszym miejscem pomocy dla mieszkańców mniejszych miast i wsi.

Sześć postulatów szpitali powiatowych

Protestujący przedstawili konkretne żądania. Wśród nich znalazły się m.in.:

Reklama
Reklama
  • zapłata za wszystkie świadczenia wykonane w 2025 r. – zarówno limitowane, jak i nielimitowane,
  • wprowadzenie regularnych, miesięcznych rozliczeń świadczeń nielimitowanych,
  • pełne finansowanie podwyżek wynagrodzeń z budżetu państwa,
  • urealnienie wycen świadczeń do rzeczywistych kosztów,
  • przywrócenie odrębnego finansowania żywienia pacjentów z mechanizmem waloryzacji,
  • zwiększenie wartości kontraktów dla placówek, które w pełni zrealizowały umowy.

OZPSP dał resortowi czas do końca marca na przedstawienie rozwiązań w sprawie finansowania podwyżek.

– Szpitale powiatowe nie są zamykane dlatego, że chcą tego samorządy. Zamyka je brak pieniędzy z NFZ

– Szpitale powiatowe nie są zamykane dlatego, że chcą tego samorządy. Zamyka je brak pieniędzy z NFZ. Zamyka je minister i rząd – mówi prezes ZPP Andrzej Płonka.

Foto: Piotr Nowak

Spór o pensje. Część związków nie poparła protestu

Wokół protestu pojawiły się napięcia. Do akcji nie dołączył m.in. Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, który w swoim komunikacie zarzucił pracodawcom, że postulują ograniczenie gwarantowanych wynagrodzeń.

„Nie będziemy protestować przeciwko sobie” – napisali związkowcy, podkreślając, że bronią ustawowych podwyżek.

Nadwykonania i degresja. O co chodzi w sporze z NFZ?

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów są tzw. nadwykonania, czyli świadczenia wykonane ponad zakontraktowany limit.

Reklama
Reklama

Z danych NFZ wynika, że po podsumowaniu 2025 r. kwota nadwykonań to:

  • 1,62 mld zł – w świadczeniach nielimitowanych (np. udary, zawały, porody),
  • 1,09 mld zł – w programach lekowych i chemioterapii,
  • 2,61 mld zł – pozostałe świadczenia limitowane (po uwzględnieniu tzw. degresji).

Problem w tym, że – jak podkreśla Fundusz – nadwykonania limitowane nie są jego ustawowym zobowiązaniem. Oznacza to, że NFZ może, ale nie musi zapłacić za wszystkie wykonane procedury. W dodatku w części zakresów stosowana jest degresja, czyli wypłata tylko części bazowej stawki.

Prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski (w środku) przem

Prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski (w środku) przemawia podczas protestu przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia w Warszawie

Foto: Tomasz Nowak

To właśnie ten mechanizm budzi największe emocje wśród dyrektorów szpitali, którzy twierdzą, że w niektórych przypadkach refundacja nie pokrywa nawet realnych kosztów leczenia.

Reklama
Reklama

Resort: potrzebny dialog i zmiany systemowe

Postulaty protestujących odebrał wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. Zadeklarował gotowość do rozmów i podkreślił, że bezpieczeństwo pacjentów jest priorytetem.

Resort wskazuje jednocześnie na konieczność zmian systemowych – konsolidacji świadczeń i dostosowania systemu do zmian demograficznych.

Na razie jednak napięcie nie opada. Szpitale powiatowe jasno dają do zrozumienia: bez stabilnego finansowania nie da się prowadzić leczenia „na kredyt”. A to może bezpośrednio odbić się na pacjentach w całej Polsce.

Utrudnienia komunikacyjne

Podczas protestu przed Ministerstwo Zdrowia w Warszawie na objazdy skierowano linie 116, 178, 180, 503 i 518. Autobusy omijały ul. Miodową, kursując m.in. przez Kapucyńską, al. „Solidarności”, Andersa i Świętojerską. Linia 180 dodatkowo jechała przez Nowolipki, Zamenhofa i Anielewicza, a 518 w obu kierunkach przez rejon metra Ratusz–Arsenał. Zmiany obowiązywały w czasie czasowego zamknięcia ulicy przez policję.

Reklama
Reklama