Do zdarzenia doszło w terminalu warszawskiego portu lotniczego, gdy pasażer oczekiwał na lot do Barcelony. Mężczyzna postanowił urozmaicić czas swoim odbiorcom i przy użyciu kamery nasobnej rozpoczął transmisję live.
Służby stale monitorują popularne platformy streamingowe oraz media społecznościowe pod kątem ujawniania procedur ochronnych.
Relacjonował przebieg odprawy, a w pewnym momencie umieścił włączone urządzenie w kuwecie transportowej. Dzięki temu widzowie mogli zobaczyć obraz prosto z wnętrza skanera RTG, przez który przechodziły bagaże poddawane prześwietleniu.
Reakcja służb i identyfikacja autora
Nagranie nie umknęło uwadze osób odpowiedzialnych za ochronę infrastruktury krytycznej. Materiał został zabezpieczony i przekazany funkcjonariuszom ze Straży Granicznej na Okęciu. Dzięki analizie cyfrowej śledczy szybko ustalili tożsamość streamera i wezwali go do złożenia wyjaśnień. Podczas przesłuchania warszawiak przyznał się do winy. Tłumaczył, że działał z myślą o swoich widzach, których w szczytowym momencie było około sześciuset.
Surowe zasady w strefach bezpieczeństwa
Lotniska to obiekty o szczególnym rygorze, gdzie rejestrowanie obrazu w miejscach kontroli jest surowo zabronione. Funkcjonariusze przypominają, że publikowanie w internecie materiałów z wrażliwych stref portu lotniczego narusza przepisy o bezpieczeństwie lotnictwa cywilnego. Służby stale monitorują popularne platformy streamingowe oraz media społecznościowe pod kątem ujawniania procedur ochronnych.
Za złamanie obowiązujących zakazów na pasażera nałożono grzywnę w wysokości 3 tys. zł. Przypadek ten ma być przestrogą dla innych podróżnych, którzy w pogoni za zasięgami w internecie zapominają o konsekwencjach prawnych wynikających z filmowania pracy służb granicznych i ochrony lotniska.