-6.4°C
1017.5 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Kultowa „Babcia” zostaje na torach. Koleje Mazowieckie ratują legendę EN57 za miliony

Publikacja: 13.01.2026 08:25

Koleje Mazowieckie wyremontują zabytkowy wagon za 4 miliony złotych

Koleje Mazowieckie wyremontują zabytkowy wagon za 4 miliony złotych

Foto: mat. pras.

Podczas gdy polska kolej przechodzi technologiczną rewolucję, na mazowieckie szlaki powróci najstarszy czynny pociąg w kraju. Legendarna „Babcia” przejdzie remont za 4 mln zł, by jako jedyna ocalona jednostka świadczyć o historii Pafawagu.

W grudniu ubiegłego roku Koleje Mazowieckie przypieczętowały kontrakt na zakup ostatnich jedenastu nowoczesnych składów FLIRT od firmy Stadler Polska, co domyka potężny program modernizacji floty obejmujący aż siedemdziesiąt pięć takich maszyn.

W cieniu tych rekordowych zakupów zapadła jednak decyzja, która poruszyła serca wszystkich miłośników techniki i pasażerów z sentymentem wspominających dawną kolej. Przewoźnik podpisał umowę na ratowanie „Babci”, czyli jednostki EN57-038, która od ponad sześciu dekad wpisuje się w krajobraz polskich torów. To ryzykowny i kosztowny, ale ważny krok w stronę zachowania żywej historii transportu.

„Babcia” – najstarsza pasażerka Mazowsza

Historia tego konkretnego pociągu to niemal kompletna kronika powojennej elektryfikacji polskich kolei. Jednostka o numerze 038 opuściła wrocławską fabrykę PAFAWAG dokładnie 9 maja 1963 roku. Przez dekady jej stukot był stałym elementem podróży pasażerów w Małopolsce, a od 2003 roku stała się nieodłączną częścią mazowieckiego taboru, kursując w ostatnich latach głównie na trasie między Tłuszczem a Ostrołęką. Mimo sędziwego wieku, pociąg ten wciąż zachwyca swoją formą, zwłaszcza po naprawie rewizyjnej z 2022 roku, podczas której przywrócono mu historyczną, żółto-granatową barwę.

To właśnie te kolory, tak dobrze znane starszym pokoleniom podróżnych, sprawiają, że „Babcia” wyróżnia się na tle lśniących, aluminiowych kadłubów współczesnych pociągów. Decyzja o skierowaniu jej do naprawy oznacza, że pojazd zostanie rozebrany niemal do ostatniej śrubki, by po regeneracji wszystkich podzespołów powrócić do służby w pełni sprawności.

Reklama
Reklama

Mitologia „Kibla” – dlaczego kochamy go nienawidzić?

Nie sposób pisać o jednostkach serii EN57, nie wspominając o ich potocznej, nieco prześmiewczej nazwie „kibel”. Choć pociągi te były najdłużej produkowanymi pojazdami szynowymi na świecie, ich legenda obrosła licznymi miejskimi anegdotami, które „Życie Warszawy” przypomniało we wrześniu ubiegłego roku.

Jedna z najpopularniejszych teorii głosi, że nazwa wzięła się od niefortunnej wady konstrukcyjnej wczesnych modeli. Zbigniew Dzięcioł, mistrz koordynator MNG, wspominał, że czerpnie powietrza do sprężarek głównych umiejscowiono pierwotnie bezpośrednio w toaletach, co skutkowało zaciąganiem do układu charakterystycznego, nieprzyjemnego zapachu.

Mimo tych technicznych wpadek, EN57 stał się symbolem niezawodności i prostoty. Jego ryflowane blachy i charakterystyczny dźwięk silników połączony z szarpnięciem przy rozruchu to dla wielu Polaków soundtrack do wspomnień z czasów szkolnych wycieczek czy codziennych dojazdów do pracy.

Zasiądź za nastawnikiem – EN57 jako atrakcja muzealna

Dla tych, którzy chcieliby poczuć magię prowadzenia tej legendy bez konieczności odbywania wielomiesięcznych kursów, warszawska Stacja Muzeum przygotowała wyjątkową ofertę. Przy ulicy Towarowej 3 zadebiutował profesjonalny symulator jazdy osadzony w oryginalnej kabinie pociągu EN57-935. Maszyna ta, wyprodukowana w 1973 roku, przez lata obsługiwała między innymi połączenia z Warszawy do Sochaczewa, zanim jej czoło zostało uroczyście odcięte w Tłuszczu i przekazane do zbiorów muzealnych.

Symulator pozwala każdemu chętnemu zmierzyć się z obsługą historycznego nastawnika i poczuć dreszcz emocji towarzyszący rozruchowi maszyny, zachowując przy tym pełną autentyczność wyposażenia wnętrza. To doskonały dowód na to, że pociągi te, nawet po wycofaniu z eksploatacji, wciąż potrafią przyciągać tłumy entuzjastów historii i techniki.

Reklama
Reklama

4 miliony złotych za zabytek – Inwestycja czy fanaberia?

Decyzja o przyznaniu funduszy na remont „Babci” wywołała jednak ożywioną dyskusję nad zasadnością tak wysokich nakładów finansowych. Kwota ponad 4 mln zł brutto, którą otrzyma konsorcjum firm CSI Invest oraz RS Mobility, jest znacząca.

Krytycy wskazują, że za te pieniądze można by dofinansować zakup nowoczesnych jednostek, które oferują lepsze przyspieszenie, są cichsze i zużywają znacznie mniej energii elektrycznej. Pojawiają się głosy, że miejsce sześćdziesięciolatka jest w muzeum, a nie w regularnym rozkładzie jazdy, gdzie liczy się każda minuta i bezawaryjność.

Z drugiej strony, planowana naprawa to proces niezwykle gruntowny, który ma dostosować pojazd do współczesnych wymogów bezpieczeństwa, włączając w to modernizację monitoringu oraz instalację toalety w obiegu zamkniętym. Z perspektywy wizerunkowej, utrzymanie jednej, historycznej sztuki w ruchu jest dobrym ruchem marketingowym, który wyróżnia Koleje Mazowieckie na tle innych przewoźników.

Żywa historia na mazowieckich szlakach

Ostatecznie o losie „Babci” przeważył argument sentymentalny i historyczny. Prezes Kolei Mazowieckich, Robert Stępień, podkreślił, że choć spółka sukcesywnie wymienia tabor na nowoczesny, EN57-038 stanowi wyjątek ze względu na swoją unikalną wartość. Inwestycja ta sprawi, że „Babcia” nie stanie się martwym eksponatem, lecz żywym mostem łączącym przeszłość z przyszłością.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama