Psia niedola – zwierzaków, które doświadczyły utraty jednej z kończyn – może się odmienić dzięki rozwiązaniu młodej innowatorki.
Innowacyjna praca absolwentki WAT
Najczęściej amputacje są konieczne z powodu nowotworów, urazów lub chorób zwyrodnieniowych.
– Psy co prawda wykazują duże zdolności do adaptacji i są w stanie poruszać się w sytuacji utraty jednej łapy, ale skutkuje to często nieodwracalnymi zmianami ich układu ruchu i może prowadzić do patologii chodu – wyjaśnia promotor dr inż. Marcin Konarzewski. Dodaje przy tym, że zastosowanie odpowiednio zaprojektowanych protez pozwala psom po amputacjach na odzyskanie komfortu życia oraz znacznej poprawy sprawności ruchowej. Jednak obecnie dostępne rozwiązania są drogie, ponieważ muszą zostać przygotowane jako indywidualne zamówienie.
– W projekcie skupiłam się na psach ras miniaturowych, takich jak maltańczyk, yorkshire terrier, jamnik miniaturowy czy pudel. Zadbałam, aby duże różnice morfologiczne nawet w obrębie jednej rasy nie stanowiły przeszkody, dlatego w protezie dodałam regulację wysokości. Pozwoliło to na dopasowanie do indywidualnych potrzeb, a także umożliwiło zastosowanie u rosnących szczeniąt – tłumaczy Martyna Witkowska. – Aby stworzyć funkcjonalne rozwiązanie protetyczne musiałam przeanalizować biomechanikę ruchu psów – położenie środka ciężkości, poszczególne fazy chodu oraz charakterystyczne punkty tych faz. Skupiłam się głównie na chodzie typu kłus, który najlepiej odwzorowuje naturalną dynamikę ruchu i stanowi dobrą podstawę do analizy wizualnej – doprecyzowuje.