Dotychczasowy model oparty głównie na lotach czarterowych i tanich liniach nie przyniósł oczekiwanej stabilności finansowej. W 2025 roku port obsłużył nieco ponad 95 tys. pasażerów, co przełożyło się na stratę operacyjną rzędu 42 mln zł. Władze Polskich Portów Lotniczych przyznają, że osiągnięcie rentowności przy obecnej infrastrukturze i samej obsłudze podróżnych jest w najbliższym czasie niemożliwe. Dlatego postawiono na dywersyfikację przychodów.
Pasażerowie to tylko połowa planu
Nowy plan rozwoju opiera się na dwóch uzupełniających się filarach. W części pasażerskiej lotnisko chce przyciągać więcej lotów czarterowych dopasowanych do potrzeb regionu oraz rozwijać segment General Aviation, czyli lotnictwo prywatne i biznesowe. Ma to być alternatywa dla zatłoczonego Lotniska Chopina w Warszawie. Jednocześnie port zamierza stopniowo budować obecność tanich linii lotniczych, dbając jednak o to, by nie odbywało się to kosztem ogólnej rentowności.
W części pasażerskiej lotnisko chce przyciągać więcej lotów czarterowych dopasowanych do potrzeb regionu oraz rozwijać segment General Aviation, czyli lotnictwo prywatne i biznesowe.
Przesyłki i serwis zamiast pustych terminali
Drugi filar strategii koncentruje się na funkcjach pozapasażerskich. Radom ma stać się regionalnym węzłem dla transportu cargo, obsługującym głównie przesyłki kurierskie i handel e-commerce. Kolejnym krokiem jest rozwój działalności MRO, czyli profesjonalnego serwisu i obsługi technicznej samolotów. Na lotnisku ma powstać również zaplecze szkoleniowe dla personelu lotniczego, co pozwoli na kształcenie kadr dla całej branży w Polsce.