Mijając róg ulicy Grzybowskiej, trudno nie zauważyć kamienicy, która wyróżnia się na tle szklanych biurowców. To dzieło Szymona Syrkusa, wybitnego architekta, który przyjaźnił się z samym Pablem Picassem.
Szymon Syrkus (1893-1964)
Po latach renowacji spod rusztowań wyłoniła się już elewacja z charakterystycznymi długimi oknami i ciemną, wiśniową terakotą na parterze. Choć dziś powstają tu luksusowe apartamenty pod nazwą The Suite, dla miłośników Warszawy to przede wszystkim uratowany kawałek przedwojennego funkcjonalizmu.
Mały budynek w wielkim centrum
Inwestycja jest wyjątkowo kameralna. W środku zaplanowano tylko 14 mieszkań. Dla porównania, w sąsiednich wieżowcach lokali bywa setki. Budynek ma sześć pięter i – co ciekawe – mimo swojego wieku, zyskał nowoczesny garaż podziemny. Architekci musieli się przy tym nieźle nagłowić, ponieważ kamienica jest pod opieką konserwatora zabytków. Oznacza to, że każdy detal, od klatki schodowej po kształt poręczy, musiał zostać starannie odtworzony zgodnie z oryginałem sprzed niemal stu lat.