Zimowy krajobraz stolicy w ostatnich tygodniach stał się dla wielu mieszkańców torem przeszkód, którego pokonanie grozi poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, a w najgorszym przypadku śmiercią. Podczas gdy jezdnie w większości przypadków pozostają czarne i przejezdne, sytuacja na ciągach pieszych i drogach rowerowych drastycznie odbiega od standardów bezpiecznego miasta. Problem ten stał się przedmiotem ostrej debaty publicznej, w której z jednej strony padają argumenty o ekstremalnych zjawiskach pogodowych, a z drugiej o całkowitej niewydolności systemu nadzoru nad firmami odpowiedzialnymi za porządek.
Tragiczny bilans warszawskiej zimy
Sobotni poranek przyniósł kolejne tragiczne wieści, które stanowią czarny epilog dla toczącej się od tygodni dyskusji. W Otwocku pod Warszawą 73-letni mężczyzna zginął na miejscu przed własną posesją. Senior wyszedł z domu, aby posypać oblodzony chodnik popiołem i zabezpieczyć przejście przed skutkami gołoledzi. W trakcie tej czynności upadł i uderzył głową o twardą nawierzchnię. Choć do zdarzenia doszło poza granicami stolicy, mechanizm tragedii jest identyczny z tym, przed którym ostrzegają warszawscy społecznicy i radni. Nie jest to odosobniony przypadek, gdyż historia warszawskich chodników zna już podobne dramaty. W grudniu 2022 roku u zbiegu ulic Kłopotowskiego i Targowej na Pradze-Północ życie stracił 38-letni mężczyzna. Scenariusz był niemal taki sam: poślizgnięcie, upadek i zgon na miejscu, podczas gdy system ratownictwa medycznego był tak obciążony, że w całym mieście brakowało wolnych ambulansów.
Radni punktują chaos i rozproszenie odpowiedzialności
Sytuacja ta wywołała zdecydowaną reakcję w Radzie m.st. Warszawy. Radny Piotr Mazurek w swojej interpelacji skierowanej do prezydenta Rafała Trzaskowskiego wskazał, że zalegająca na chodnikach i przystankach śliska breja jest szczególnie bolesna dla osób z niepełnosprawnościami, które przez wiele dni pozostają uwięzione w domach. Radny domaga się pełnego wykazu firm odpowiedzialnych za ten stan rzeczy oraz informacji o skuteczności wyegzekwowanych kar.
Jeszcze dalej w swojej diagnozie idzie radna Marta Szczepańska, która wprost punktuje rozproszenie odpowiedzialności za utrzymanie czystości. Obecnie zadania te są podzielone między Zarząd Oczyszczania Miasta, urzędy dzielnic oraz podmioty prywatne, co w praktyce oznacza, że standard odśnieżania zmienia się co kilkaset metrów, tworząc niebezpieczne pułapki dla pieszych. Radna postuluje radykalną zmianę i przejęcie przez miasto całościowej opieki nad wszystkimi chodnikami w stolicy, co miałoby ujednolicić standardy i pozwolić na lepsze zarządzanie zasobami.