0.2°C
999.5 hPa
Życie Warszawy
Reklama

„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie

Publikacja: 06.02.2026 07:40

Jeszcze w połowie stycznia powiatowy inspektorat w Garwolinie przekonywał, że psy w Sobolewie są w b

Jeszcze w połowie stycznia powiatowy inspektorat w Garwolinie przekonywał, że psy w Sobolewie są w bardzo dobrej kondycji

Foto: x.com / Arkadiusz Biernacki

Afera w Sobolewie obnażyła bezradność gmin i błędy inspekcji weterynaryjnej, która raportowała „dobrą kondycję” zwierząt tuż przed zamknięciem placówki. Oficjalny komunikat Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego wskazuje na ryzyko wprowadzenia opinii publicznej w błąd przez lokalne służby oraz konieczność natychmiastowego uszczelnienia nadzoru.

Choć sygnały o dramatycznej sytuacji w schronisku Happy Dog w Sobolewie docierały do opinii publicznej od lat, dopiero skumulowana presja społeczna, zaangażowanie osób publicznych oraz sroga zima doprowadziły do przerwania łańcucha cierpienia. Zamknięcie placówki obnażyło błędy dotychczasowych kontroli, a pod lupą znalazła się kolejna placówka, do której trafiły psy z Sobolewa.

Upadek schroniska w Sobolewie

Historia schroniska Happy Dog to kronika wieloletniej bezkarności i systemowej bierności. Choć pierwsi wolontariusze alarmowali o głodzeniu psów, braku wody i stosowaniu przemocy fizycznej już w 2017 roku, placówka przez niemal dekadę funkcjonowała w oparciu o kontrakty z dziesiątkami gmin.

Dopiero styczniowa fala mrozów w 2026 roku i nagłośnienie sprawy przez media wymusiły na służbach weterynaryjnych radykalne kroki. Podczas gdy jeszcze kilka dni przed zamknięciem urzędnicy przekonywali o poprawnej kondycji zwierząt, ostateczna kontrola przeprowadzona pod silnym naciskiem MSWiA nie pozostawiła złudzeń. Brak ewidencji, zamarznięta woda w poidłach i nieocieplone budy stały się podstawą do wydania decyzji o natychmiastowym zakazie działalności i ewakuacji ponad stu czterdziestu psów.

To wydarzenie stało się katalizatorem dla ujawnienia kolejnych nieprawidłowości, tym razem na szczeblach administracyjnych.

Reklama
Reklama

Wojewoda przyznaje: „Mogłem zostać wprowadzony w błąd”

Wojewoda Mariusz Frankowski odniósł się bezpośrednio do rozbieżności między raportami służb a stanem faktycznym. Komunikat urzędu sugeruje, że wyższe szczeble administracji mogły być celowo informowane o sytuacji w sposób nieprawdziwy.

Jeszcze w połowie stycznia powiatowy inspektorat w Garwolinie przekonywał, że psy w Sobolewie są w bardzo dobrej kondycji. Wojewoda podkreślił, że zgodnie z zasadą legalizmu jego urząd ma ograniczone kompetencje i nie może bezpośrednio kontrolować schronisk, gdyż jest to zadanie własne gmin.

Jednocześnie zapowiedział rygorystyczne rozliczenie inspektorów weterynaryjnych przez Główny Inspektorat Weterynarii, przyznając, że bazując na ich wcześniejszych opiniach, mógł nieumyślnie wprowadzić opinię publiczną w błąd.

Pakiet zmian legislacyjnych po tragedii w Sobolewie

W odpowiedzi na kryzys Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Siedlcach opracował dokument zawierający fundamentalne rekomendacje systemowe. Eksperci wskazują w nim na konieczność wprowadzenia tak zwanego Pakietu po Sobolewie, który ma uszczelnić kompetencje schronisk.

Najważniejszym postulatem jest wprowadzenie ustawowego obowiązku chipowania wszystkich psów i kotów oraz stworzenie jednej, centralnej bazy danych prowadzonej przez podmiot publiczny. Obecnie rozproszenie informacji w prywatnych rejestrach pozwala na bezkarne znikanie zwierząt z systemu.

Reklama
Reklama

WIW Siedlce postuluje także zmianę modelu otwierania schronisk z prostego zgłoszenia na system uprzedniego zatwierdzania. Oznacza to, że każda placówka musiałaby przejść rygorystyczną kontrolę standardów technicznych i sanitarnych jeszcze przed przyjęciem pierwszego zwierzęcia do boksu.

Azyl w Kuflewie. Ratunek czy kolejna mordownia?

Kiedy wydawało się, że ewakuacja psów z Sobolewa zakończy ich cierpienie, media obiegła informacja o dramacie w azylu w Kuflewie, gdzie trafiła część ewakuowanych zwierząt. Raport z kontroli weterynaryjnej, liczący niemal 250 stron, ukazał obraz skrajnego zaniedbania w miejscu prowadzonym przez Pogotowie dla Zwierząt.

Inspektorzy ujawnili tam nie tylko brak dostępu do wody i fatalny stan infrastruktury, ale przede wszystkim setki kilogramów zamrożonych zwłok psów przechowywanych w chłodniach. Najbardziej wstrząsającym elementem raportu było odkrycie maszyny do mielenia mięsa z resztkami biologicznymi, co wzbudziło podejrzenie, że padłe zwierzęta mogły być przetwarzane na karmę.

Sprawa ta ujawniła kolejną lukę w prawie, polegającą na funkcjonowaniu tak zwanych azylów fundacji, które operują poza rygorystycznym nadzorem przewidzianym dla schronisk gminnych.

Reklama
Reklama

Pogotowie dla Zwierząt odpiera zarzuty

W odpowiedzi na doniesienia medialne Pogotowie dla Zwierząt wydało oświadczenie, w którym stanowczo odrzuca oskarżenia o znęcanie się nad zwierzętami. Przedstawiciele organizacji argumentują, że znalezione zwłoki to dowody rzeczowe w toczących się sprawach karnych przeciwko oprawcom zwierząt, które muszą oczekiwać na sekcje zlecane przez policję i prokuraturę. Twierdzą również, że pozostałe szczątki pochodzą z eutanazji humanitarnych wykonywanych u zwierząt w stanach agonalnych.

Organizacja podkreśla swój status jako azylu interwencyjnego, a nie schroniska, co ich zdaniem tłumaczy brak wpisu do rejestrów weterynaryjnych. Jako gwarant transparentności wskazano setkę wolontariuszy regularnie odwiedzających obiekt.

Spór ten raz jeszcze pokazuje palącą potrzebę uregulowania statusu prawnego organizacji prozwierzęcych, aby ich działalność nie stawała się polem do interpretacyjnych nadużyć kosztem dobra zwierząt. Zapowiedziana przez Ministerstwo Rolnictwa i MSWiA nowelizacja przepisów, oparta na wnioskach płynących z Mazowsza, ma być szansą na uzdrowienie tej sytuacji.

Reklama
Reklama