Ataki ekstremalnych mrozów obnażyły drastyczną prawdę o kondycji wielu placówek, które w teorii powinny być bezpieczną przystanią dla skrzywdzonych czworonogów. Jednak to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, wykracza poza ramy zwykłych zaniedbań. Polska stanęła w obliczu ogólnokrajowej debaty nad systemową niewydolnością schronisk, a cień podejrzeń padł nie tylko na prywatne placówki w małych miejscowościach, ale również na warszawskie Schronisko na Paluchu.
Mapa wstydu – od Sobolewa po Bytom
Obecna dyskusja o dobrostanie zwierząt to efekt obrazów, które wstrząsnęły opinią publiczną na początku roku. Punktem zapalnym stało się schronisko Happy Dog w Sobolewie, gdzie w wyniku interwencji aktywistów i policji odkryto zwierzęta przymarzające do podłoża i skrajnie wycieńczone.
Decyzja o natychmiastowym zamknięciu obiektu 24 stycznia 2026 roku oraz postawienie właścicielowi zarzutów znęcania się ze szczególnym okrucieństwem stały się impulsem dla samego szczytu władzy. Nawet premier Donald Tusk zapowiedział bezwzględne rozliczenie osób odpowiedzialnych za ten dramat. Równolegle w Bytomiu wybuchł konflikt, który pokazał inny wymiar problemu – administracyjną niemoc. Tamtejsza placówka w Miechowicach stała się polem bitwy między zarządcą a miastem o pękające ściany i zalane boksy, co ostatecznie doprowadziło do rozwiązania umowy przez prezydenta Mariusza Wołosza w połowie stycznia.
Co dzieje się w Schronisku na Paluchu?
Wróćmy jednak do Schroniska na Paluchu. 5 stycznia 2026 roku, radna Marta Szczepańska złożyła oficjalną interpelację do prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Dokument ten rzuca surowe światło na warunki panujące w teoretycznie najlepiej dofinansowanym schronisku w kraju. Radna wprost wskazuje na fatalny stan techniczny niektórych boksów, które w jej ocenie stwarzają realne niebezpieczeństwo zarówno dla zwierząt, jak i opiekujących się nimi ludzi. Opisywana przez nią zniszczona infrastruktura to m.in. zardzewiałe metalowe konstrukcje i przestarzałe, trudne w obsłudze drzwi.
Szczególnie poruszający jest fakt, że w tych właśnie niszczejących klatkach przebywały psy z problemami behawioralnymi, a więc zwierzęta najbardziej wrażliwe, które wymagają stabilnego i bezpiecznego otoczenia do powrotu do równowagi psychicznej.