Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków odmówił wpisania biurowca Intraco do rejestru zabytków. Decyzja ta oznacza, że jeden z najstarszych warszawskich wieżowców stracił szansę na ochronę prawną i może zostać wyburzony.
Losy słynnego drapacza chmur przy ulicy Stawki 2 zostały ostatecznie rozstrzygnięte. Po trwającym od początku roku postępowaniu administracyjnym służby konserwatorskie wydały negatywną decyzję w sprawie objęcia obiektu ścisłą ochroną.
Reklama
Reklama
Postępowanie toczące się na wniosek organizacji społecznej Obrońcy Zabytków Warszawy zakończyło się uznaniem, że dzisiejsze Intraco nie posiada już cech kwalifikujących je do miana zabytku. Decyzja ta otwiera właścicielowi budynku, którym jest Polski Holding Nieruchomości, drogę do swobodnego zarządzania nieruchomością, w tym do jej potencjalnej rozbiórki.
Procedura administracyjna i oględziny obiektu
Formalne działania w sprawie Intraco ruszyły 26 stycznia 2026 roku. Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków wszczął wówczas procedurę na wyraźną prośbę społeczników. Specjaliści dokładnie zbadali każdy poziom budynku, od holu głównego po najwyższe piętra biurowe. Celem tych oględzin było sprawdzenie, ile z oryginalnej tkanki z lat siedemdziesiątych przetrwało do dnia dzisiejszego.
W uzasadnieniu swojej decyzji Marcin Dawidowicz, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, powołał się na rygorystyczne wytyczne Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zgodnie z nimi, o wpisie do rejestru nie może decydować sama historia obiektu czy jego dawne znaczenie symboliczne.
Najważniejszy jest aktualny stan zachowania substancji materialnej. Konserwator podkreślił, że wartościowaniu podlega obiekt w takiej formie, w jakiej znajduje się obecnie. O wartości biurowca nie może stanowić jego pierwotny projekt, jeśli został on w toku lat niemal całkowicie zatarty. W ocenie urzędu przedmiotem ochrony musi być realny dokument epoki, a nie jego niezachowana forma.
MWKZ nie podziela oceny, iż biurowiec Intraco przy ul. Stawki 2 w Warszawie jest nośnikiem wartości historycznych oraz naukowych
Foto: WUOZ w Warszawie
Modernizacje, które zatarły oryginał
Głównym powodem odmowy wpisu do rejestru okazały się liczne przebudowy, jakim poddawano Intraco na przestrzeni ostatnich dekad. Największe zmiany zaszły w latach 1998–2000. Wówczas przeprowadzono generalną modernizację oraz nadbudowę, która w istotny sposób zmieniła gabaryty wieżowca. Wymieniono wtedy charakterystyczne ściany kurtynowe na całkowicie współczesne rozwiązania.
Choć nowa elewacja nawiązuje kolorystycznie do pierwowzoru, to technicznie jest to zupełnie inny produkt. Kolejne ingerencje miały miejsce w latach 2002–2004, gdy zmodernizowano wnętrza, oraz w latach 2020–2022, kiedy zmieniono zagospodarowanie terenu wokół biurowca. Wszystkie te działania doprowadziły do sytuacji, w której obecna forma wieżowca całkowicie odbiega od założeń architektonicznych z 1975 roku.
Budynek wkrótce zostanie przeznaczony do rozbiórki
Foto: WUOZ w Warszawie
Reklama
Reklama
Brak wartości naukowych w zachowanych detalach
Konserwator odniósł się również do argumentów dotyczących wartości naukowej budynku. Przyznał, że wewnątrz Intraco można znaleźć pojedyncze oryginalne elementy, takie jak balustrada klatki schodowej czy specyficzny układ pionów windowych.
Są to jednak zbyt małe i nieistotne detale, aby uznać cały stumetrowy kolos za źródło historyczne godne ochrony. Według MWKZ świadectwem dawnej myśli technicznej i architektonicznej pozostaje dziś jedynie dokumentacja papierowa oraz archiwalne fotografie. Sam budynek przestał pełnić tę rolę ze względu na zbyt dużą skalę przekształceń.
Otwarta droga do zmian
Dzisiejsze rozstrzygnięcie ma fundamentalne znaczenie dla przyszłości terenu przy ulicy Stawki 2. Brak wpisu do rejestru oznacza, że budynek nie podlega restrykcyjnym przepisom konserwatorskim. Właściciel nie musi konsultować z urzędem planowanych remontów ani ewentualnej rozbiórki.
W kontekście starzejącej się infrastruktury budynku oraz jego niskiej efektywności energetycznej, scenariusz wyburzenia staje się bardzo prawdopodobny. Intraco, które w połowie lat siedemdziesiątych było szczytem luksusu i symbolem nowoczesności, może wkrótce zniknąć z panoramy stolicy.