Najbardziej narażone na poczucie izolacji są dwie skrajne grupy wiekowe: młodzi ludzie wkraczający w dorosłość oraz seniorzy. Zdaniem Jana Mencwela obecna sytuacja jest w dużej mierze efektem niedawnej pandemii, która drastycznie ograniczyła naturalne okazje do budowania więzi, co najmocniej odbiło się na młodym pokoleniu.
Samotność groźniejsza niż nałogi
Długotrwała izolacja społeczna niesie ze sobą konsekwencje, które można porównać do skutków ciężkich chorób fizycznych. Organizm osoby samotnej funkcjonuje w stanie permanentnego stresu, co przekłada się na konkretne schorzenia. Brak regularnych więzi międzyludzkich jest dla zdrowia tak samo szkodliwy, jak wypalanie piętnastu papierosów dziennie, sprzyja otyłości i znacząco podnosi ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, takich jak zawały czy udary.
Co więcej, izolacja ma destrukcyjny wpływ na układ nerwowy, zwiększając prawdopodobieństwo wystąpienia demencji i choroby Alzheimera o niemal połowę. Dla miasta jako całości problem ten ma również wymiar demograficzny, ponieważ rzadsze zawieranie stałych związków i małżeństw bezpośrednio przekłada się na spadek dzietności.
Porażka modeli komercyjnych
W swojej interpelacji radny zwraca uwagę, że obecny rynek usług randkowych zdominowany jest przez podmioty komercyjne. Choć aplikacje te są powszechnie dostępne, ich głównym celem jest generowanie zysku, a nie faktyczne rozwiązanie problemu samotności ich użytkowników. Często stosowane w nich mechanizmy celowo wydłużają czas poszukiwań, by utrzymać klienta wewnątrz ekosystemu.
Miejska alternatywa, czy to w formie cyfrowej platformy, czy działań prowadzonych stacjonarnie, mogłaby skupić się na autentycznym łączeniu ludzi w pary, budowaniu trwałych przyjaźni lub wzmacnianiu więzi sąsiedzkich, bez nastawienia na monetyzację tych relacji. Radny wysłał do prezydenta miasta zapytanie, czy mając na uwadze obecny porządek prawny, w kompetencji samorządu leży, aby zaoferować mieszkańcom tego rodzaju usługę.
Mur w Ratuszu
Reakcja warszawskiego ratusza na te propozycje okazała się nadzwyczaj chłodna. W odpowiedzi z 2 marca 2026 roku sekretarz miasta Maciej Fijałkowski poinformował, że pismo radnego nie może zostać uznane za interpelację. Urzędnicy powołali się na rygorystyczne przepisy ustawy o samorządzie gminnym oraz Statut m.st. Warszawy, twierdząc, że interpelacja powinna dotyczyć spraw o znaczeniu fundamentalnym dla wspólnoty samorządowej, a nie prośby o analizę prawną.
Zamiast odnieść się do problemu epidemii samotności, ratusz skupił się na proceduralnych błędach radnego, sugerując, że jego zapytanie jest w istocie oczekiwaniem sporządzenia opinii prawnej przez urząd.
Przyszłość walki o relacje
Taki obrót sprawy oznacza, że inicjatywa radnego Mencwela otrzymała wyraźny „biurokratyczny pstryczek w nos”. Urząd Miasta, chowając się za interpretacjami prawnymi, uniknął odpowiedzi na pytanie, czy Warszawa czuje się odpowiedzialna za dobrostan emocjonalny swoich mieszkańców.
To sygnał, że droga do wdrożenia „miejskiego Tindera” będzie znacznie trudniejsza i wymagać będzie innej strategii formalnej.