6.2°C
1028.9 hPa
Życie Warszawy
Reklama

To miejsce łączy sąsiadów. Mieszkańcy Bielan bronią sklepu charytatywnego

Publikacja: 06.03.2026 07:35

W Alei Zjednoczenia na Starych Bielanach od kilkunastu już lat działa sklep charytatywny fundacji Su

W Alei Zjednoczenia na Starych Bielanach od kilkunastu już lat działa sklep charytatywny fundacji Sue Ryder.

Foto: mat. pras.

Jedna z fundacji charytatywnych likwiduje swój sklep na Bielanach z używanymi ubraniami oraz sprzętem gospodarstwa domowego. Mieszkańcy chcą, by dzielnica pod tym adresem otworzyła własny sklep społeczny.

– Jego dochód bezpośrednio finansowałby lokalne działania – bezpłatne zajęcia dla różnych grup społecznych, dofinansowanie ekorozwiązań w dzielnicy czy choćby lokalnych miejsc kultury i integracji społecznej – uważają mieszkańcy i piszą petycję w tej sprawie do władz dzielnicy Bielany.

Działał przez lata, a teraz się zamyka

W Alei Zjednoczenia na Starych Bielanach od kilkunastu już lat działa sklep charytatywny fundacji Sue Ryder. Jej patronką jest brytyjska działaczka charytatywna i filantropka, która prowadziła swoją działalność na całym świecie, w tym także i w Polsce.

Założyła międzynarodową fundację w hołdzie ofiarom II wojny światowej. Jako Lady Ryder of Warsaw zasiadała w brytyjskiej Izbie Lordów. Była wielką przyjaciółką Polski i Polaków. W Polsce w 30 miejscowościach ufundowała domy opieki, szpitale i hospicja.

A swój pierwszy sklep charytatywny w naszym kraju fundacja otworzyła w 1992 roku, rok po rejestracji polskiej fundacji.

Początkowo mieścił się w Domach Centrum w Warszawie przy ul. Widok, a obecnie działa przy ul. Bagatela. Później doszły kolejne: w Śródmieściu, na Bielanach, Mokotowie, Woli i Żoliborzu oraz jeden w Szczecinie.

Reklama
Reklama

W szczytowym okresie działało osiem sklepów w Warszawie – obecnie zostały trzy. – Niestety pandemia i wojna w Ukrainie (Fundacja zaangażowała znaczne, jak na swoje możliwości, środki na pomoc uchodźcom) w istotny sposobów wpłynęły na możliwości finansowe Fundacji. Zakończyło się także wsparcie ze strony Wielkiej Brytanii – przekazała nam Małgorzata Skórzewska-Amberg, prezes zarządu fundacji Sue Ryder.

Jak podaje sama fundacja, sklepy odgrywają kluczową rolę w jej działalności, umożliwiając pomoc osobom starszym, chorym i niepełnosprawnym oraz rozwijając organizację.

Magdalena Borek, rzecznik prasowy dzielnicy Bielany

Jako dzielnica nie traktujemy używanych przedmiotów jako „problemu”, lecz jako zasób.

A teraz okazało się, że jeden z nich – na Bielanach – ma zostać zlikwidowany. Na drzwiach sklepu wisi informacja, że placówka już darów nie przyjmuje. Ma być zamknięta bowiem z końcem kwietnia.

W informacji podano adresy innych podobnych sklepów czy grup na Facebooku, gdzie można oddać bądź wymienić się używanymi rzeczami.

Petycja w obronie ulubionego sklepu

W witrynie powieszono apel do mieszkańców, którzy „jeśli nie chcą, aby takie miejsce zniknęło z mapy Warszawy, powinni wejść i podpisać petycję”. Można to zrobić do początku przyszłego tygodnia.

Reklama
Reklama

Jak podkreśla prezes fundacji Małgorzata Skórzewska-Amberg,  funkcjonowanie sklepu to nie tylko koszty samego sklepu, ale także konieczność zapewnienia zaplecza administracyjnego. – Rosnące koszty utrzymania nie pozwalają na funkcjonowanie sklepów bez istotnego wsparcia miasta lub zaangażowania środków finansowych od innych darczyńców – dodaje pani prezes.

Zdradza też, że fundacja zwróciła się o wsparcie do władz miasta, niestety nie udało nam się uzyskać warunków (choćby czasowych – prosiliśmy o okres trzech lat), które pozwoliłyby nam na utrzymanie wszystkich sklepów. – Stąd bolesna dla nas decyzja o zamknięciu sklepu na Bielanach i na Mokotowie. Pozostanie tylko nasz najstarszy sklep – przy ul. Bagatela 15 w Śródmieściu – dodaje prezes Małgorzata Skórzewska-Amberg. 

– Likwidacja sklepu oznacza dla nas likwidację ważnego trzeciego miejsca – miejsca, w którym wiele osób nawiązywało i podtrzymywało relacje społeczne, miało okazję zintegrować się z sąsiadami oraz – zwłaszcza w przypadku osób starszych – otrzymać wsparcie, np. z obsługą telefonu czy ze znalezieniem najpotrzebniejszych do życia i funkcjonowania rzeczy – napisali autorzy petycji. Podkreślili też, że ten sklep dla wielu osób stanowił powód, aby wyjść z domu i znów poczuć się obecnymi w lokalnej społeczności.

– Takich miejsc w naszej okolicy nie ma wielu. Dzielnia Bielany została przeniesiona w odległe i niedostępne miejsce, zwłaszcza dla starszych osób. Z ratusza Bielany dojazd do niej to aż trzy przystanki autobusowe i aż 650 metrów do pokonania pieszo, w tym obejście drogi szybkiego ruchu, co stwarza kolejne ograniczenia związane z obecnością schodów i niedostępnością wind. Dla osób starszych i z ograniczeniami ruchowymi jest to dystans nie do przejścia – zauważają autorzy petycji.

Apel o podpisy po petycją broniasą sklepu Fundacji Sue Ryder na Bielanach

Apel o podpisy po petycją broniasą sklepu Fundacji Sue Ryder na Bielanach

Foto: mat. pras.

I apelują do władz dzielnicy o stworzenie własnego sklepu społecznego – jeśli nie pod dotychczasowym adresem, to w pobliżu.

Reklama
Reklama

– Obecny sklep to nie tylko ekologiczny wybór, który odciąża PSZOK i daje przedmiotom i ubraniom drugie życie, ale przede wszystkim miejsce spotkań i integracji lokalnej. Wielu mieszkańców okolicy poznało się u nas i nawiązało dłuższe relacje, dobrzy znajomi często umawiają się w sklepie „na spotkanie” i na rozmowę – podkreślają aktywiści z Bielan.

Dodają, że osoby starsze w dużej mierze korzystają z dostępności tego miejsca, by wyjść z domu, do ludzi, porozmawiać czy otrzymać drobną pomoc – nie tylko zrobić tańsze zakupy, ale po prostu poczuć się częścią bielańskiej społeczności.

Będzie konkurs na nowego najemcę

Mieszkańcy Bielan z żalem przyjęli informację o likwidacji sklepu charytatywnego Sue Ryder. – Bardzo lubię ten sklep. Kupiłam tam sporo świetnych rzeczy. Obsługa zawsze przesympatyczna. Ten sklep był dla mnie stałym punktem na bielańskiej mapie. To takie miejsce, które było „od zawsze” i łączyło różne zalety – możliwość kupienia fajnych rzeczy w przyjaznych cenach, element ekscytacji, bo asortyment ciągle się zmieniał, słuszny cel społeczny, ekologię – napisała jedna z mieszkanek.

Sklep Fundacji Sue Ryder na Bielanach nie jest tylko miejscem powtórnego obrotu rzeczy używanych, al

Sklep Fundacji Sue Ryder na Bielanach nie jest tylko miejscem powtórnego obrotu rzeczy używanych, ale także placówką, gdzie sąsiedzi mogą się spotkać i prozmawiać.

Foto: mat. pras.

I dodała, że wielka szkoda, że sklep jest likwidowany. – Nawet jeśli tu powstałoby coś podobnego, to trudno będzie dorównać. Ale pomysł słuszny – dodała.

Reklama
Reklama

Czy jest szansa, że przy Al. Zjednoczenia powstanie dzielnicowy sklep społeczny po likwidacji obecnego? Chyba niekoniecznie.

– Po formalnym przekazaniu lokalu do zasobu ZGN Bielany przeanalizujemy uwagi i oczekiwania wspólnoty mieszkaniowej tego budynku. Następnie rozpisany zostanie konkurs na najem. Jesteśmy otwarci na inicjatywy społeczne – zapewnia Magdalena Borek, rzecznik prasowy dzielnicy Bielany.

Przypomina, że zgodnie z przepisami, jeśli lokalem na parterze w ciągu handlowym zainteresuje się organizacja pozarządowa, to wymagana jest zgoda prezydenta Warszawy.

– Taka procedura ma na celu zachowanie balansu między funkcją handlową a społeczną dzielnicy – tłumaczy pani rzecznik.

Reklama
Reklama

Zapewnia, że dzielnica od lat stawia na bliską współpracę z trzecim sektorem. Obecnie aż 44 lokale użytkowe z 295. z dzielnicowego zasobu wynajmowane są organizacjom pozarządowym (NGO) na preferencyjnych warunkach, a tym samym urząd wspiera rozwój lokalnych inicjatyw społecznych.

Magdalena Borek zapewnia, że dzielnica Bielany jest liderem w promowaniu idei współdzielenia. – Zamiast tradycyjnych sklepów społecznych rozwijamy model bezpłatnej wymiany sąsiedzkiej, gdzie mieszkańcy mogą zarówno zostawić niepotrzebne rzeczy, jak i za darmo zabrać to, czego potrzebują – tłumaczy urzędniczka.

Włodzimierz Piątkowski, zastępca burmistrza Bielan, podkreśla, że przed zakwalifikowaniem odzieży jako odpadu warto w pierwszej kolejności rozważyć możliwość jej ponownego wykorzystania, a zbędna odzież, która pozostaje w dobrym stanie, nie powinna być automatycznie traktowana jako odpad komunalny, ponieważ może nadal pełnić swoją funkcję i służyć innym osobom.

Mobilne zbiórki tekstyliów na dzielnicowych imprezach

Urząd dzielnicy Bielany zapewnia, że na jej terenie działają miejsca, gdzie można oddać używane rzeczy, ale jeszcze w dobrym stanie, by zyskały nowe życie. Jednym z nich będzie Dzielnia Bielany przy ul. Oksywskiej 13 – prowadzona przez Fundację „Zamieszkani”.

Reklama
Reklama

Nowe otwarcie zaplanowano na 10 marca. W siedzibie będzie 500 mkw., a dodatkowo ogród. Wcześniej Dzielnia mieściła się przy ul. Podczaszyńskiego 12. Ale na ten nowy adres narzekają autorzy petycji w sprawie sklepu. Twierdzą, że nowa siedziba jest zbyt mało dostępna.

– To będzie nie tylko punkt wymiany, ale centrum integracji. Fundacja planuje rozwinięcie działalności o warsztaty krawieckie, naprawcze, rękodzielnicze oraz stworzenie ogrodu społecznego – mówi Magdalena Borek.

Innym takim miejscem jest strefa „Jestem Mamą” w Galerii Młociny przy ul. Zgrupowania AK „Kampinos”, prowadzona przez Fundację Idylla. Tam można oddać nie tylko ubrania, książki czy sprzęt RTV i AGD, ale też meble i rośliny. – To miejsce naprawy i nadawania rzeczom drugiego obiegu – mówi rzecznik dzielnicy Bielany.

Dodaje, że dzielnica zorganizuje też w tym roku mobilne zbiórki tekstyliów we współpracy z firmą Texland podczas największych wydarzeń dzielnicowych. Zaplanowano je:

  • 30 maja z okazji Dnia Dziecka na Chomiczówce,
  • 21 czerwca na Dzień Ojca na Dewajtis,
  • 5 września przy metrze Słodowiec podczas Pożegnania Lata na Bielanach,
  • 4 października z okazji Dnia Świętego Franciszka – także na Dewajtis.

– Jako dzielnica nie traktujemy używanych przedmiotów jako „problemu”, lecz jako zasób. Aktywnie wspieramy podmioty, które edukują mieszkańców, jak mądrze zarządzać rzeczami w duchu zero waste, łącząc to z realnym wsparciem socjalnym i kulturalnym – zapewnia Magdalena Borek.

Reklama
Reklama