Jedna z fundacji charytatywnych likwiduje swój sklep na Bielanach z używanymi ubraniami oraz sprzętem gospodarstwa domowego. Mieszkańcy chcą, by dzielnica pod tym adresem otworzyła własny sklep społeczny.
– Jego dochód bezpośrednio finansowałby lokalne działania – bezpłatne zajęcia dla różnych grup społecznych, dofinansowanie ekorozwiązań w dzielnicy czy choćby lokalnych miejsc kultury i integracji społecznej – uważają mieszkańcy i piszą petycję w tej sprawie do władz dzielnicy Bielany.
Reklama
Reklama
Działał przez lata, a teraz się zamyka
W Alei Zjednoczenia na Starych Bielanach od kilkunastu już lat działa sklep charytatywny fundacji Sue Ryder. Jej patronką jest brytyjska działaczka charytatywna i filantropka, która prowadziła swoją działalność na całym świecie, w tym także i w Polsce.
Założyła międzynarodową fundację w hołdzie ofiarom II wojny światowej. Jako Lady Ryder of Warsaw zasiadała w brytyjskiej Izbie Lordów. Była wielką przyjaciółką Polski i Polaków. W Polsce w 30 miejscowościach ufundowała domy opieki, szpitale i hospicja.
A swój pierwszy sklep charytatywny w naszym kraju fundacja otworzyła w 1992 roku, rok po rejestracji polskiej fundacji.
Początkowo mieścił się w Domach Centrum w Warszawie przy ul. Widok, a obecnie działa przy ul. Bagatela. Później doszły kolejne: w Śródmieściu, na Bielanach, Mokotowie, Woli i Żoliborzu oraz jeden w Szczecinie.
Reklama
Reklama
Reklama
W szczytowym okresie działało osiem sklepów w Warszawie – obecnie zostały trzy. – Niestety pandemia i wojna w Ukrainie (Fundacja zaangażowała znaczne, jak na swoje możliwości, środki na pomoc uchodźcom) w istotny sposobów wpłynęły na możliwości finansowe Fundacji. Zakończyło się także wsparcie ze strony Wielkiej Brytanii – przekazała nam Małgorzata Skórzewska-Amberg, prezes zarządu fundacji Sue Ryder.
Jak podaje sama fundacja, sklepy odgrywają kluczową rolę w jej działalności, umożliwiając pomoc osobom starszym, chorym i niepełnosprawnym oraz rozwijając organizację.
Magdalena Borek, rzecznik prasowy dzielnicy Bielany
Jako dzielnica nie traktujemy używanych przedmiotów jako „problemu”, lecz jako zasób.
A teraz okazało się, że jeden z nich – na Bielanach – ma zostać zlikwidowany. Na drzwiach sklepu wisi informacja, że placówka już darów nie przyjmuje. Ma być zamknięta bowiem z końcem kwietnia.
W informacji podano adresy innych podobnych sklepów czy grup na Facebooku, gdzie można oddać bądź wymienić się używanymi rzeczami.
Petycja w obronie ulubionego sklepu
W witrynie powieszono apel do mieszkańców, którzy „jeśli nie chcą, aby takie miejsce zniknęło z mapy Warszawy, powinni wejść i podpisać petycję”. Można to zrobić do początku przyszłego tygodnia.
Reklama
Reklama
Jak podkreśla prezes fundacji Małgorzata Skórzewska-Amberg, funkcjonowanie sklepu to nie tylko koszty samego sklepu, ale także konieczność zapewnienia zaplecza administracyjnego. – Rosnące koszty utrzymania nie pozwalają na funkcjonowanie sklepów bez istotnego wsparcia miasta lub zaangażowania środków finansowych od innych darczyńców – dodaje pani prezes.
Zdradza też, że fundacja zwróciła się o wsparcie do władz miasta, niestety nie udało nam się uzyskać warunków (choćby czasowych – prosiliśmy o okres trzech lat), które pozwoliłyby nam na utrzymanie wszystkich sklepów. – Stąd bolesna dla nas decyzja o zamknięciu sklepu na Bielanach i na Mokotowie. Pozostanie tylko nasz najstarszy sklep – przy ul. Bagatela 15 w Śródmieściu – dodaje prezes Małgorzata Skórzewska-Amberg.
– Likwidacja sklepu oznacza dla nas likwidację ważnego trzeciego miejsca – miejsca, w którym wiele osób nawiązywało i podtrzymywało relacje społeczne, miało okazję zintegrować się z sąsiadami oraz – zwłaszcza w przypadku osób starszych – otrzymać wsparcie, np. z obsługą telefonu czy ze znalezieniem najpotrzebniejszych do życia i funkcjonowania rzeczy – napisali autorzy petycji. Podkreślili też, że ten sklep dla wielu osób stanowił powód, aby wyjść z domu i znów poczuć się obecnymi w lokalnej społeczności.
– Takich miejsc w naszej okolicy nie ma wielu. Dzielnia Bielany została przeniesiona w odległe i niedostępne miejsce, zwłaszcza dla starszych osób. Z ratusza Bielany dojazd do niej to aż trzy przystanki autobusowe i aż 650 metrów do pokonania pieszo, w tym obejście drogi szybkiego ruchu, co stwarza kolejne ograniczenia związane z obecnością schodów i niedostępnością wind. Dla osób starszych i z ograniczeniami ruchowymi jest to dystans nie do przejścia – zauważają autorzy petycji.
Apel o podpisy po petycją broniasą sklepu Fundacji Sue Ryder na Bielanach
Foto: mat. pras.
I apelują do władz dzielnicy o stworzenie własnego sklepu społecznego – jeśli nie pod dotychczasowym adresem, to w pobliżu.
Reklama
Reklama
– Obecny sklep to nie tylko ekologiczny wybór, który odciąża PSZOK i daje przedmiotom i ubraniom drugie życie, ale przede wszystkim miejsce spotkań i integracji lokalnej. Wielu mieszkańców okolicy poznało się u nas i nawiązało dłuższe relacje, dobrzy znajomi często umawiają się w sklepie „na spotkanie” i na rozmowę – podkreślają aktywiści z Bielan.
Dodają, że osoby starsze w dużej mierze korzystają z dostępności tego miejsca, by wyjść z domu, do ludzi, porozmawiać czy otrzymać drobną pomoc – nie tylko zrobić tańsze zakupy, ale po prostu poczuć się częścią bielańskiej społeczności.
Będzie
konkurs na nowego najemcę
Mieszkańcy Bielan z żalem przyjęli informację o likwidacji sklepu charytatywnego Sue Ryder. – Bardzo lubię ten sklep. Kupiłam tam sporo świetnych rzeczy. Obsługa zawsze przesympatyczna. Ten sklep był dla mnie stałym punktem na bielańskiej mapie. To takie miejsce, które było „od zawsze” i łączyło różne zalety – możliwość kupienia fajnych rzeczy w przyjaznych cenach, element ekscytacji, bo asortyment ciągle się zmieniał, słuszny cel społeczny, ekologię – napisała jedna z mieszkanek.
Sklep Fundacji Sue Ryder na Bielanach nie jest tylko miejscem powtórnego obrotu rzeczy używanych, ale także placówką, gdzie sąsiedzi mogą się spotkać i prozmawiać.
Foto: mat. pras.
I dodała, że wielka szkoda, że sklep jest likwidowany. – Nawet jeśli tu powstałoby coś podobnego, to trudno będzie dorównać. Ale pomysł słuszny – dodała.
Reklama
Reklama
Czy jest szansa, że przy Al. Zjednoczenia powstanie dzielnicowy sklep społeczny po likwidacji obecnego? Chyba niekoniecznie.
– Po formalnym przekazaniu lokalu do zasobu ZGN Bielany przeanalizujemy uwagi i oczekiwania wspólnoty mieszkaniowej tego budynku. Następnie rozpisany zostanie konkurs na najem. Jesteśmy otwarci na inicjatywy społeczne – zapewnia Magdalena Borek, rzecznik prasowy dzielnicy Bielany.
Przypomina, że zgodnie z przepisami, jeśli lokalem na parterze w ciągu handlowym zainteresuje się organizacja pozarządowa, to wymagana jest zgoda prezydenta Warszawy.
– Taka procedura ma na celu zachowanie balansu między funkcją handlową a społeczną dzielnicy – tłumaczy pani rzecznik.
Zapewnia, że dzielnica od lat stawia na bliską współpracę z trzecim sektorem. Obecnie aż 44 lokale użytkowe z 295. z dzielnicowego zasobu wynajmowane są organizacjom pozarządowym (NGO) na preferencyjnych warunkach, a tym samym urząd wspiera rozwój lokalnych inicjatyw społecznych.
Magdalena Borek zapewnia, że dzielnica Bielany jest liderem w promowaniu idei współdzielenia. – Zamiast tradycyjnych sklepów społecznych rozwijamy model bezpłatnej wymiany sąsiedzkiej, gdzie mieszkańcy mogą zarówno zostawić niepotrzebne rzeczy, jak i za darmo zabrać to, czego potrzebują – tłumaczy urzędniczka.
Włodzimierz Piątkowski, zastępca burmistrza Bielan, podkreśla, że przed zakwalifikowaniem odzieży jako odpadu warto w pierwszej kolejności rozważyć możliwość jej ponownego wykorzystania, a zbędna odzież, która pozostaje w dobrym stanie, nie powinna być automatycznie traktowana jako odpad komunalny, ponieważ może nadal pełnić swoją funkcję i służyć innym osobom.
Mobilne zbiórki tekstyliów na dzielnicowych
imprezach
Urząd dzielnicy Bielany zapewnia, że na jej terenie działają miejsca, gdzie można oddać używane rzeczy, ale jeszcze w dobrym stanie, by zyskały nowe życie. Jednym z nich będzie Dzielnia Bielany przy ul. Oksywskiej 13 – prowadzona przez Fundację „Zamieszkani”.
Nowe otwarcie zaplanowano na 10 marca. W siedzibie będzie 500 mkw., a dodatkowo ogród. Wcześniej Dzielnia mieściła się przy ul. Podczaszyńskiego 12. Ale na ten nowy adres narzekają autorzy petycji w sprawie sklepu. Twierdzą, że nowa siedziba jest zbyt mało dostępna.
– To będzie nie tylko punkt wymiany, ale centrum integracji. Fundacja planuje rozwinięcie działalności o warsztaty krawieckie, naprawcze, rękodzielnicze oraz stworzenie ogrodu społecznego – mówi Magdalena Borek.
Innym takim miejscem jest strefa „Jestem Mamą” w Galerii Młociny przy ul. Zgrupowania AK „Kampinos”, prowadzona przez Fundację Idylla. Tam można oddać nie tylko ubrania, książki czy sprzęt RTV i AGD, ale też meble i rośliny. – To miejsce naprawy i nadawania rzeczom drugiego obiegu – mówi rzecznik dzielnicy Bielany.
Dodaje, że dzielnica zorganizuje też w tym roku mobilne zbiórki tekstyliów we współpracy z firmą Texland podczas największych wydarzeń dzielnicowych. Zaplanowano je:
30 maja z okazji Dnia Dziecka na Chomiczówce,
21 czerwca na Dzień Ojca na Dewajtis,
5 września przy metrze Słodowiec podczas Pożegnania Lata na Bielanach,
4 października z okazji Dnia Świętego Franciszka – także na Dewajtis.
– Jako dzielnica nie traktujemy używanych przedmiotów jako „problemu”, lecz jako zasób. Aktywnie wspieramy podmioty, które edukują mieszkańców, jak mądrze zarządzać rzeczami w duchu zero waste, łącząc to z realnym wsparciem socjalnym i kulturalnym – zapewnia Magdalena Borek.