Ogromny sukces frekwencyjny Jarmarku Świątecznego z grudnia 2025 roku stał się dla wielu dowodem na to, że plac przed PKiN nie musi być martwym, betonowym parkingiem. To właśnie na fali tego entuzjazmu radny Jan Mencwel wysunął propozycję organizacji regularnych pchlich targów. Odpowiedź stołecznego ratusza to jednak kubeł zimnej wody na tego rodzaju inicjatywy.
Nostalgia w nowoczesnym wydaniu
W swojej interpelacji radny przekonywał, że Plac Defilad powinien odzyskać swoją handlową duszę, ale w formie uporządkowanego, cyklicznego wydarzenia na wzór berlińskiego Mauerparku. Propozycja ta celowo odcinała się od chaosu minionych dekad, stawiając na estetykę, zrównoważony konsumpcjonizm i promocję lokalnych twórców. Miało to być miejsce, gdzie warszawiacy mogliby legalnie i w cywilizowanych warunkach sprzedawać używane przedmioty, dając im drugie życie. Sukces jarmarku świątecznego z 2025 roku miał być ostatecznym argumentem za tym, że funkcja handlowa w tym miejscu nie tylko się sprawdza, ale jest przez mieszkańców wyczekiwana.
Ratusz mówi „nie” i buduje mur z paragrafów
Urzędnicy z precyzją chirurga punktują jednak wszystkie formalne przeszkody, które stoją na drodze do realizacji tej wizji. Kluczowym argumentem Ratusza jest fakt, że teren otaczający Pałac Kultury i Nauki nie figuruje w oficjalnym wykazie miejsc dopuszczonych do prowadzenia handlu obwoźnego. Zgodnie z obowiązującym od 2020 roku zarządzeniem prezydenta, sprzedaż w miejscach niewskazanych w tym spisie jest po prostu niedopuszczalna. Miasto podkreśla również, że Zarząd Pałacu Kultury i Nauki jest jedynie administratorem terenu, a nie organizatorem takich przedsięwzięć, co zrzuca ciężar przygotowania wydarzenia na ewentualne podmioty zewnętrzne.