-8.1°C
1021 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Miasto mówi „nie” dla targu pod Pałacem Kultury. „To miejsce reprezentacyjne”

Publikacja: 14.01.2026 07:53

Budka z odzieżą na skwerze w rejonie dworca Warszawa-Śródmieście

Budka z odzieżą na skwerze w rejonie dworca Warszawa-Śródmieście

Foto: Muzeum Warszawy

Miasto mówi „nie” dla powrotu handu w formie pchlego targu pod PKiN. Ratusz powołuje się na przepisy i przypomina, że okolice Placu Centralnego mają być uznawane za „miejsce reprezentacyjne”.

Ogromny sukces frekwencyjny Jarmarku Świątecznego z grudnia 2025 roku stał się dla wielu dowodem na to, że plac przed PKiN nie musi być martwym, betonowym parkingiem. To właśnie na fali tego entuzjazmu radny Jan Mencwel wysunął propozycję organizacji regularnych pchlich targów. Odpowiedź stołecznego ratusza to jednak kubeł zimnej wody na tego rodzaju inicjatywy.

Nostalgia w nowoczesnym wydaniu

W swojej interpelacji radny przekonywał, że Plac Defilad powinien odzyskać swoją handlową duszę, ale w formie uporządkowanego, cyklicznego wydarzenia na wzór berlińskiego Mauerparku. Propozycja ta celowo odcinała się od chaosu minionych dekad, stawiając na estetykę, zrównoważony konsumpcjonizm i promocję lokalnych twórców. Miało to być miejsce, gdzie warszawiacy mogliby legalnie i w cywilizowanych warunkach sprzedawać używane przedmioty, dając im drugie życie. Sukces jarmarku świątecznego z 2025 roku miał być ostatecznym argumentem za tym, że funkcja handlowa w tym miejscu nie tylko się sprawdza, ale jest przez mieszkańców wyczekiwana.

Ratusz mówi „nie” i buduje mur z paragrafów

Urzędnicy z precyzją chirurga punktują jednak wszystkie formalne przeszkody, które stoją na drodze do realizacji tej wizji. Kluczowym argumentem Ratusza jest fakt, że teren otaczający Pałac Kultury i Nauki nie figuruje w oficjalnym wykazie miejsc dopuszczonych do prowadzenia handlu obwoźnego. Zgodnie z obowiązującym od 2020 roku zarządzeniem prezydenta, sprzedaż w miejscach niewskazanych w tym spisie jest po prostu niedopuszczalna. Miasto podkreśla również, że Zarząd Pałacu Kultury i Nauki jest jedynie administratorem terenu, a nie organizatorem takich przedsięwzięć, co zrzuca ciężar przygotowania wydarzenia na ewentualne podmioty zewnętrzne.

Reklama
Reklama

Plan zagospodarowania jako bariera nie do przejścia

Najpoważniejszym ciosem dla inicjatywy „pchlego targu” są jednak zapisy Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego z listopada 2010 roku. Dokument ten, będący od lat fundamentem urbanistyki wokół Pałacu, definiuje Plac Defilad jako teren o charakterze reprezentacyjnym. W oczach urzędników funkcja ta kłóci się z ideą regularnego handlu targowiskowego. Co więcej, przepisy planu dopuszczają lokalizację tymczasowych obiektów handlowych jedynie na potrzeby imprez masowych i wystaw, i to za każdym razem na okres nie dłuższy niż trzydzieści dni. Oznacza to, że każda próba wprowadzenia tam stałego, comiesięcznego targu musiałaby wiązać się z żmudną i czasochłonną procedurą zmiany prawa miejscowego, na co Ratusz obecnie nie wykazuje najmniejszej ochoty.

Dlaczego jarmark mógł, a pchli targ nie może

Wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego w takim razie Jarmark Świąteczny mógł bez przeszkód działać na tym samym parkingu. Odpowiedź zawarta w dokumentach miasta jest prosta: model biznesowy. Jarmark nie jest inicjatywą miejską w sensie ścisłym, lecz komercyjnym wydarzeniem organizowanym przez prywatną spółkę Projekt Market, która po prostu wynajęła teren od miasta na określony czas. Pchli targ w formule zaproponowanej przez Mencwela, oparty na powszechnej dostępności stoisk dla mieszkańców, wymagałby zupełnie innej struktury zarządzania, na którą miasto nie ma obecnie gotowości ani miejsca w kalendarzu.

Ratusz wskazał wprost, że na rok 2026 parking pod Pałacem jest już niemal całkowicie zarezerwowany pod inne wydarzenia, takie jak Mistrzostwa Świata w koszykówce 3x3 czy liczne eventy kulturalne.

Między traumą przeszłości a wizją nowoczesności

W postawie warszawskich urzędników wciąż pobrzmiewają echa traumy związanej z likwidacją Kupieckich Domów Towarowych i usuwaniem słynnych „szczęk” z Placu Defilad. Tamte wydarzenia, zakończone brutalną egzekucją komorniczą w 2009 roku, na lata ukształtowały myślenie o tym miejscu jako o przestrzeni, która musi zostać „oczyszczona” z handlu za wszelką cenę. Dzisiejsza walka o reprezentacyjny charakter placu wydaje się być pokłosiem tamtej bitwy o estetykę.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama