15.1°C
1018.9 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Wystawne kolacje i lekcja upadku. Kulisy nowego biznesu Janusza Palikota w Warszawie

Publikacja: 11.03.2026 10:30

Janusz Palikot zaprasza na wystawne kolacje w centrum Warszawy. Ceny wahają się od 600 do 1500 złoty

Janusz Palikot zaprasza na wystawne kolacje w centrum Warszawy. Ceny wahają się od 600 do 1500 złotych

Foto: mat. pras.

Były polityk i biznesmen Janusz Palikot promuje w Warszawie ekskluzywne kolacje. Choć jeszcze niedawno kreował się na bankruta, dziś oferuje spotkania premium, nagrywa dziwne filmy w trumnie i kusi networkingiem w luksusowych apartamentach.

Janusz Palikot po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem przyciągania uwagi. Tym razem nie chodzi jednak o polityczne happeningi czy nowe marki alkoholi. Były poseł zaprasza na wystawne kolacje biznesowe, podczas których Palikot dzieli się swoją receptą na sukces i porażkę. Wszystko to dzieje się w cieniu potężnych zarzutów prokuratorskich.

Od milionera do politycznego skandalisty

Kariera Janusza Palikota to gotowy scenariusz na film. W latach 90. zbudował potęgę finansową na rynku alkoholi. Firmy Ambra i Polmos Lublin uczyniły go jednym z najbogatszych Polaków. Gdy biznes stał się zbyt ciasny, Palikot wszedł do polityki z ramienia Platformy Obywatelskiej. Szybko stał się „pistoletem” partii, atakując braci Kaczyńskich za pomocą gumowych rekwizytów czy świńskich łbów.

W 2011 roku odniósł sukces z własną partią, wprowadzając do Sejmu nowoczesne postulaty światopoglądowe. Jednak polityczna gwiazda zgasła tak szybko, jak rozbłysła. Palikot wrócił do biznesu alkoholowego, tworząc Manufakturę Piwa Wódki i Wina. To właśnie ten projekt doprowadził go do największego upadku w życiu.

Reklama
Reklama

70 milionów długu i prokuratorskie zarzuty

Problemy zaczęły się, gdy ambitne plany rozbiły się o brak płynności finansowej. Dziś Janusz Palikot ma postawionych osiem zarzutów, w tym siedem dotyczących oszustw. Prokuratura szacuje, że poszkodowanych zostało ponad 5 tysięcy osób. Łączna kwota, o której mowa w śledztwie, to niemal 70 mln zł.

W styczniu 2025 roku biznesmen opuścił areszt po wpłaceniu 2 mln zł kaucji. Śledztwo w jego sprawie wciąż trwa i zostało przedłużone do lipca 2026 roku. Przez ten czas Palikot musi meldować się na policji i nie może opuszczać kraju. Mimo tak trudnej sytuacji prawnej, nie zrezygnował z aktywności publicznej. Wręcz przeciwnie – postanowił uczynić ze swoich kłopotów produkt marketingowy.

Od kloszarda do apartamentu w centrum Warszawy

Jeszcze kilka miesięcy temu Janusz Palikot próbował wzbudzić współczucie. W mediach społecznościowych pokazywał, jak jeździ tramwajami i mieszka u znajomych w Łodzi. Twierdził, że jest bankrutem bez własnego dachu nad głową. Ta narracja najwyraźniej przestała mu wystarczać.

Teraz obrazek drastycznie się zmienił. Palikot nagrywa filmy z tarasów luksusowych apartamentowców w centrum Warszawy. Z okien widać Pałac Kultury i Nauki. Największe kontrowersje wzbudziło jednak nagranie, na którym biznesmen leży w trumnie pod krzyżem. Po chwili gwałtownie się z niej podnosi i zapowiada, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. To symboliczne „zmartwychwstanie” ma zachęcać do kupna biletów na jego najnowsze przedsięwzięcie.

Reklama
Reklama

Kolacja z jesiotrem i „lekcja bankructwa”

Głównym elementem nowej strategii są kolacje degustacyjne. Oficjalna strona internetowa „Studio Jestem” oferuje bilety w cenie 1 500 złotych za osobę. Menu jest wyjątkowo wystawne. Goście mogą liczyć na pastę z wędzonego jesiotra, szparagi małosolne czy pierogi w stylu Ordynata Zamoyskiego. Nie brakuje też deserów z owocami macerowanymi w alkoholu.

Podczas sześciogodzinnego spotkania Palikot prowadzi wykłady. Opowiada o tym, jak stracił 180 mln zł i jak radzi sobie z presją. Obiecuje uczestnikom dostęp do „decydentów z budżetami” i networking premium. Przekonuje, że jego upadek to unikalna lekcja, za którą warto słono zapłacić.

Aktywność Janusza Palikota wywołuje wściekłość osób, które powierzyły mu swoje oszczędności.

Aktywność Janusza Palikota wywołuje wściekłość osób, które powierzyły mu swoje oszczędności.

Foto: mat. pras.

Biznes spod lady i prywatne zaproszenia

Okazuje się, że oficjalna strona to niejedyny kanał sprzedaży. Palikot osobiście odpowiada na wiadomości prywatne w mediach społecznościowych. Tam cena za kolację „magicznie” spada o połowę – do 600 lub 700 złotych. Biznesmen prosi o szybkie wpłaty zaliczek na prywatne konto, tłumacząc, że liczba miejsc jest ograniczona.

Zmienia się też lokalizacja. O ile oficjalnie wskazywana jest restauracja w Hali Mirowskiej, o tyle w prywatnych wiadomościach Palikot zaprasza do „miejsca, gdzie mieszka”. „Gotuję przy stole, gdzie siedzimy” – pisze do potencjalnych klientów.

Ceny kolacji oferowane przez Janusza Palikota w wiadomościach prywatnych są o ponad połowę niższe ni

Ceny kolacji oferowane przez Janusza Palikota w wiadomościach prywatnych są o ponad połowę niższe niż w oficjalnym obiegu

Foto: mat. pras.

Reklama
Reklama

Co na to wierzyciele?

Aktywność Janusza Palikota wywołuje wściekłość osób, które powierzyły mu swoje oszczędności. Pod każdym postem o luksusowej kolacji pojawiają się setki komentarzy z żądaniem zwrotu pieniędzy. Ludzie pytają, skąd „bankrut” ma środki na organizację przyjęć w prestiżowych lokalizacjach.

Dla wielu obserwatorów zachowanie byłego polityka jest szczytem cynizmu. Podczas gdy tysiące rodzin wciąż czeka na spłatę długów, on sprzedaje im lekcję o „psychologii ryzyka” przy talerzu drogich przystawek. Wydarzenie zaplanowane na 15 marca 2026 roku pokaże, czy w Polsce wciąż można sprzedać wizerunek „wilka z Wall Street” po przejściach, ignorując przy tym tysiące poszkodowanych wierzycieli.

Reklama
Reklama