Z planów zniknęło sześć lokali mieszkalnych, za to szacowany koszt całego przedsięwzięcia wzrósł o kolejne 25 mln zł. Tak drastyczne przesunięcie terminów i wzrost cen sprawiły, że optymizm urzędników zderzył krytyką mieszkańców, którzy skrupulatnie wyliczają każdą złotówkę wydaną z kieszeni podatnika.
Ratusz wyjaśnia: „To tylko szacunki”
W odpowiedzi na te zarzuty, wiceburmistrz Katarzyna Niwińska zaznacza przede wszystkim, że kwota 45 mln zł nie jest jeszcze ostatecznym kosztem budowy. Według jej słów, jest to jedynie koszt szacowany, na który dzielnica musiała zawczasu zabezpieczyć odpowiednie środki finansowe w swoim budżecie. Niwińska podkreśla, że ostateczną cenę inwestycji określi dopiero wynik otwartego przetargu, a obecnie nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy realizacja pochłonie 37, czy wspomniane 45 mln zł.
W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami Praga-Południe, którzy w dość nietypowy sposób zapraszają wszystkich krytyków do składania własnych ofert w nadchodzącym postępowaniu. Sugerują oni, że jeśli na rynku istnieje podmiot zdolny wybudować zaplanowany obiekt taniej, to przetarg jest idealną okazją, aby to udowodnić.
Standard pod klucz kontra stan deweloperski
Kluczowym argumentem władz dzielnicy w dyskusji o cenie za metr kwadratowy jest porównanie standardów budownictwa. Wiceburmistrz Niwińska wyjaśnia, że mieszkań przy Łukowskiej nie można zestawiać z ofertą deweloperską, ponieważ będą one oddawane w standardzie pod klucz. Oznacza to, że przyszli lokatorzy komunalni wprowadzą się do w pełni wykończonych lokali, w których ściany są otynkowane i pomalowane, a na podłogach położono panele oraz gres.
W wyposażeniu znajdzie się także tzw. biały montaż w łazienkach, drzwi wewnętrzne, parapety, a nawet niezbędne sprzęty kuchenne, takie jak kuchenki i zlewozmywaki. Z punktu widzenia urzędu, wysoki koszt jednostkowy jest więc uzasadniony tym, że miasto bierze na siebie pełen ciężar wykończenia i wyposażenia mieszkań, co w przypadku zakupu u prywatnego inwestora wymagałoby od nabywcy nakładu dodatkowych kilkudziesięciu lub nawet kilkuset tysięcy złotych.
Zielona Warszawa i nowoczesne technologie
Inwestycja przy ulicy Łukowskiej ma być również wizytówką ekologicznych ambicji stolicy. Budynek powstanie w oparciu o rygorystyczne standardy programu Zielonej Warszawy, co bezpośrednio wpływa na koszty materiałów i technologii. Jednym z takich rozwiązań mają być zielone ściany, które w miesiącach letnich będą naturalnie obniżały temperaturę obiektu, poprawiając komfort mieszkańców i mikroklimat okolicy.
Nowoczesność projektu przejawia się także w infrastrukturze parkingowej. Oprócz tradycyjnych miejsc postojowych, w garażach zaplanowano liczne stanowiska dla rowerzystów oraz przyłącza do ładowania samochodów elektrycznych, co jest zgodne z najnowszymi wymogami i trendami w budownictwie wielorodzinnym. Urzędnicy argumentują, że budowanie zgodnie z takimi standardami jest droższe, ale niezbędne w kontekście zmian klimatycznych i przyszłej eksploatacji budynku.
Budynek bez barier
Kolejnym aspektem podnoszonym przez wiceburmistrz Niwińską jest pełna dostępność architektoniczna obiektu, co ma kluczowe znaczenie dla osób starszych oraz osób z niepełnosprawnościami. Szczególny nacisk położono na lokale zlokalizowane na parterze, które zostaną zaprojektowane z myślą o ułatwionym dostępie dla osób niewidomych oraz słabowidzących.
Takie podejście, nazywane projektowaniem uniwersalnym, wymaga często stosowania bardziej kosztownych rozwiązań przestrzennych i technologicznych niż w przypadku standardowych bloków mieszkalnych. Dla władz Pragi-Południe inwestycja ta ma więc wymiar nie tylko mieszkaniowy, ale i społeczny, zapewniając godne warunki życia grupom najbardziej narażonym na wykluczenie.
Głos mieszkańców i alternatywne scenariusze
Mimo szczegółowych wyjaśnień płynących z ratusza, dyskusja społeczna nie cichnie. Mieszkańcy i lokalni aktywiści podnoszą argument, że za kwotę 1,25 mln zł za lokal miasto mogłoby nabyć gotowe apartamenty w bardziej prestiżowych lokalizacjach lub po prostu odkupić mieszkania od deweloperów.
Pojawia się również niezwykle istotna kwestia warszawskich pustostanów, których według szacunków są tysiące. Krytycy pytają, dlaczego gigantyczne fundusze nie są kierowane na remonty istniejących już zasobów, co pozwoliłoby na udostępnienie mieszkań potrzebującym znacznie szybciej i przy znacznie niższych kosztach jednostkowych.
Strategia komunikacyjna urzędu, choć merytoryczna w zakresie standardów, wciąż pozostawia bez odpowiedzi pytanie, dlaczego dopuszczono do tak ogromnych opóźnień, które w dobie inflacji stały się głównym paliwem dla wzrostu kosztów tej inwestycji.