-5.5°C
1008 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Mieszkania komunalne droższe niż u dewelopera. Opóźniona inwestycja na Pradze-Południe podrożała ponad dwukrotnie

Publikacja: 22.01.2026 08:00

Wizualizacja nowej inwesytcji na Pradze-Południe

Wizualizacja nowej inwesytcji na Pradze-Południe

Foto: mat. pras.

Zaledwie 36 mieszkań za niemal 45 mln zł – tak wygląda najnowszy bilans inwestycji przy ulicy Łukowskiej. Choć burmistrz Pragi-Południe zapowiada start prac, mieszkańcy wyliczają lata opóźnień i astronomiczne koszty, które budzą ogromne kontrowersje.

W rejonie ulic Komorskiej i Kawczej ma powstać nowoczesny budynek mieszkalno-użytkowy, który według najnowszych zapowiedzi zostanie oddany do użytku w 2028 roku. W teorii to radosna nowina dla osób oczekujących na wsparcie mieszkaniowe od miasta, jednak w praktyce komunikat burmistrza Tomasza Kucharskiego stał się zarzewiem gorącej dyskusji o kondycji finansowej dzielnicy.

Projekt zakłada realizację 36 lokali mieszkalnych oraz dwóch punktów usługowych, co ma być odpowiedzią na potrzeby lokalnej społeczności. Jednak optymizm urzędników studzi dobra pamięć mieszkańców oraz archiwalne dokumenty z deklaracjami, które stawiają dzisiejszy sukces w zupełnie innym świetle.

Obietnice, które nie wytrzymały próby czasu

Aby w pełni zrozumieć dzisiejsze emocje, należy cofnąć się do stycznia 2020 roku, kiedy ta sama inwestycja była przedstawiana jako niemal gotowa do realizacji. Wówczas Rzecznik Prasowy Pragi-Południe, Andrzej Opala, kreślił wizję budynku, który miał powstać w ciągu zaledwie dwóch lat.

Mieszkańcy przypominają o ogromnej skali niewykorzystanego potencjału w postaci pustostanów

Reklama
Reklama

Według ówczesnych planów inwestycja miała kosztować budżet dzielnicy 20 mln zł i oferować 42 mieszkania o zróżnicowanym metrażu. Dziś, po upływie sześciu lat, zamiast gotowego bloku, mieszkańcy otrzymują kolejną obietnicę wbicia pierwszej łopaty, a bilans strat jest bezlitosny. Z planów zniknęło sześć lokali mieszkalnych, za to koszt całego przedsięwzięcia wzrósł o 25 mln zł.

Ekonomiczny absurd przy ulicy Łukowskiej

Sytuacja stała się pożywką dla internautów i lokalnych aktywistów, którzy natychmiast zaczęli analizować opłacalność projektu. Prosty rachunek wskazuje, że wybudowanie jednego lokalu komunalnego przy ulicy Łukowskiej będzie kosztować podatników średnio 1,25 mln zł. To kwota, która w dzisiejszych realiach rynkowych pozwala na zakup apartamentu w standardzie deweloperskim, często w bardziej prestiżowych lokalizacjach.

Mieszkańcy w swoich komentarzach podnoszą argumenty o skrajnej niegospodarności, sugerując, że znacznie rozsądniejszym rozwiązaniem byłaby sprzedaż działki deweloperowi w zamian za gotowe lokale lub zakup mieszkań bezpośrednio z rynku wtórnego. Brak transparentności w kwestii planowanych metraży tylko potęguje podejrzenia, że cena za metr kwadratowy może okazać się najwyższą w historii dzielnicy.

Pustostany w cieniu nowych inwestycji

W debacie publicznej pojawił się jeszcze jeden, niezwykle niewygodny dla władz miasta argument dotyczący systemowego zarządzania nieruchomościami. Podczas gdy dzielnica planuje wydać fortunę na budowę 36 nowych lokali, mieszkańcy przypominają o ogromnej skali niewykorzystanego potencjału w postaci pustostanów, których w Warszawie mają być tysiące. Pytania o to, dlaczego fundusze nie są kierowane na remonty istniejących zasobów, które mogłyby zostać udostępnione potrzebującym znacznie szybciej i taniej, pozostają bez odpowiedzi.

Reklama
Reklama

Urząd odpiera zarzuty i zaprasza do przetargu

Głos w sprawie zabrał Zakład Gospodarowania Nieruchomościami Praga-Południe, jednak jego odpowiedź zamiast uspokoić nastroje, dodatkowo podgrzała atmosferę. Urzędnicy, reagując na krytykę dotyczącą wysokich kosztów, użyli argumentu o procedurach przetargowych, twierdząc, że to rynek dyktuje ostateczną cenę.

W dość nietypowy sposób zaproszono również wszystkich krytyków do składania ofert w nadchodzącym postępowaniu, sugerując, że jeśli ktokolwiek potrafi wybudować blok taniej, ma teraz okazję to udowodnić. Taka strategia komunikacyjna została odebrana przez wielu mieszkańców jako arogancka i unikająca merytorycznego wyjaśnienia, dlaczego przez ostatnie pięć lat inwestycja pozostawała wyłącznie w fazie planów, generując wielomilionowe straty wynikające ze wzrostu cen materiałów i robocizny.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama