Warszawa stoi u progu technologicznej rewolucji, która może na zawsze zmienić sposób, w jaki poruszamy się po jej ulicach. W ramach trwającej 13. edycji Budżetu Obywatelskiego pod ocenę urzędników trafił projekt, który na papierze wygląda jak spełnienie marzeń szeryfa nowoczesnej metropolii, ale w praktyce wywołuje ciarki na plecach obrońców prywatności. Propozycja zakłada bowiem stworzenie cyfrowego kordonu wokół stolicy, opartego na systemie automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych.
Cyfrowe bramy Warszawy. Jak działa system ANPR
Projekt pod nazwą Automatyczny System Rozpoznawania Numerów Rejestracyjnych zakłada instalację nowoczesnych kamer typu ANPR na osiemnastu kluczowych wjazdach i skrzyżowaniach Warszawy. To nie są zwykłe urządzenia rejestrujące obraz, do których przywykliśmy, mijając miejskie latarnie. To wysoce wyspecjalizowane jednostki, które w ułamku sekundy odczytują numery tablic, katalogują je i porównują z bazami danych. Zgodnie z założeniami, system ma zostać zintegrowany z istniejącą już infrastrukturą monitoringu miejskiego. Autor projektu wycenił realizację na 3,2 miliona złotych, co w skali miejskich inwestycji jest kwotą relatywnie niską, głównie dlatego, że nie wymaga budowy nowych serwerowni ani kładzenia kilometrów nowych światłowodów – system miałby zostać wpięty do istniejącej infrastruktury.
Koniec z bezkarnością złodziei aut?
Autor projektu w swojej argumentacji kładzie nacisk przede wszystkim na bezpieczeństwo mieszkańców i ochronę ich mienia. Wskazuje, że obecnie Warszawa jest miastem, z którego skradziony pojazd może zniknąć bez śladu w ciągu zaledwie kilkunastu minut. System kamer rozmieszczonych na głównych trasach wlotowych, takich jak ulica Modlińska, Puławska, czy Aleje Jerozolimskie, miałby stanowić szczelny filtr. Każde auto wyjeżdżające z miasta byłoby odnotowane, co pozwoliłoby służbom na błyskawiczną reakcję i niemal natychmiastowe namierzenie sprawców kradzieży. Według autora, prewencyjny charakter tej technologii drastycznie zmniejszyłby liczbę kradzieży pojazdów, czyniąc Warszawę miejscem mniej atrakcyjnym dla zorganizowanych grup przestępczych.