-6.1°C
1013.4 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Odholowane auta i dotkliwe mandaty. Parkingowy chaos przed finałem WOŚP

Publikacja: 24.01.2026 10:46

Kierowcy mają pretensje o nieczytelne i wprowadzające w błąd oznakowanie

Kierowcy mają pretensje o nieczytelne i wprowadzające w błąd oznakowanie

Foto: Czytelnik

59 odholowanych aut w cztery dni i sprzeczne daty na znakach – tak wygląda rzeczywistość przy stacji metra Stadion. Sprawdziliśmy, jak chaos w oznakowaniu przed finałem WOŚP stał się dla kierowców pułapką wartą tysiące złotych.

List, który redakcja „Życia Warszawy” otrzymała od jednego z Czytelników, obnażył systemową bezduszność i brak koordynacji między warszawskimi urzędnikami a organizatorami wielkiego wydarzenia charytatywnego. Analiza dokumentów z urzędu miasta, spółki PL.2012+ oraz straży miejskiej dowodzi, że kierowcy zostali wpuszczeni w labirynt pięciu różnych terminów zakazu parkowania, które wprowadzono na jednym małym obszarze błoni stadionu.

Nieczytelne znaki i odholowania przy stacji Warszawa Stadion

Sytuacja w rejonie dworca kolejowego i stacji metra Warszawa Stadion przypomina obecnie polowanie na nieświadomych kierowców. Autor listu, który zainspirował naszą interwencję, nie przebiera w słowach, pisząc o kolejnym horrorze, jaki zafundowano osobom poważnie traktującym apele władz o korzystanie z komunikacji publicznej. Czytelnik podkreśla, że ofiarami chaosu padają głównie osoby dojeżdżające do pracy spoza Warszawy oraz z peryferyjnych dzielnic. To oni, zostawiając auta przy Stadionie Narodowym, stają przed finansową egzekucją, która obejmuje nie tylko mandat i punkty karne, ale przede wszystkim drastyczne koszty odholowania pojazdu na parking przy ulicy Lubelskiej. Choć laweta pokonuje zaledwie kilometr, właściciel auta musi liczyć się z wydatkiem rzędu 750 złotych za sam transport oraz dodatkową opłatą za każdą dobę postoju, co sprawia, że całkowite koszty błędu sięgają 1000 złotych i więcej.

Znaki ustawione po dwóch stronach ulicy informują o różnych datach zmiany organizacji ruchu

Znaki ustawione po dwóch stronach ulicy informują o różnych datach zmiany organizacji ruchu

Foto: Czytelnik

Anatomia chaosu czyli pięć stref i pięć terminów

Kluczem do zrozumienia dramatu poszkodowanych jest projekt organizacji ruchu, który wydaje się być zaprojektowany tak, aby nikt nie mógł go w pełni zrozumieć. Na stosunkowo niewielkim obszarze wprowadzono czasowy zakaz parkowania w pięciu różnych terminach: od 2 stycznia do 9 lutego, od 17 stycznia do 1 lutego, od 19 do 26 stycznia, od 19 do 30 stycznia oraz od 23 do 26 stycznia. Czytelnik punktuje ten absurd, wskazując na konkretne przykłady: przy jednej dojazdowej ulicy, na tej samej wysokości po obu jej stronach, ustawiono dwa zakazy, z których jeden obowiązuje od 2 stycznia, a drugi od 17 stycznia. Innym przykładem jest znak informujący o zakazie od 23 stycznia stojący naprzeciwko terenu, gdzie restrykcje zaczęły się już 19 stycznia. Białe tabliczki z datami są niewielkie i mało widoczne, a jak zauważa autor listu, kierowcy czytając informację pod jednym znakiem, przeoczają, że ta pod sąsiednim jest już inna, ponieważ tego rodzaju oznakowanie jest bardzo rzadkie.

Dodatkowym upokorzeniem dla poszkodowanych jest procedura odbioru auta. W oddziale straży miejskiej przy ulicy Grochowskiej ustawiają się wielogodzinne kolejki. Wielu kierowców odchodzi z kwitkiem, ponieważ system wymaga od nich fizycznego dowodu rejestracyjnego pojazdu, mimo że w dobie aplikacji mObywatel większość z nich dawno przestała nosić plastikowe dokumenty przy sobie.

Reklama
Reklama
Straż Miejska poinformowała, że działała na zlecenie organizatora imprezy

Straż Miejska poinformowała, że działała na zlecenie organizatora imprezy

Foto: Czytelnik

Urzędnicy umywają ręce od problemu

Nasze redakcyjne śledztwo wykazało, że każda z zaangażowanych instytucji ma przygotowaną linię obrony, która skutecznie zdejmuje z niej odpowiedzialność. Stołeczny ratusz w odpowiedzi na nasze pytania przyznał, że Biuro Zarządzania Ruchem Drogowym zatwierdziło ten skomplikowany projekt już w grudniu ubiegłego roku. Urzędnicy przekonują, że rozbicie zakazów na różne daty było zabiegiem mającym na celu umożliwienie mieszkańcom jak najdłuższego korzystania z miejsc postojowych. To, co w teorii miało być ukłonem w stronę obywateli, w praktyce stało się fundamentem pod lawinę mandatów. Z kolei Spółka PL.2012+, będąca operatorem PGE Narodowego, całkowicie odcina się od odpowiedzialności.

Przedstawiciele spółki poinformowali nas, że na mocy umowy najmu pełną kontrolę nad terenem przejęła Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i to do niej należy kierować wszelkie pretensje dotyczące oznakowania i logistyki parkingu. Operator stadionu uważa, że informacja na stronie internetowej opublikowana w grudniu zamyka temat po jego stronie.

Gdzie podziała się podstawa prawna

Straż miejska przyznała nam, że tylko od siedemnastego do dwudziestego stycznia wszczęła aż pięćdziesiąt dziewięć procedur usunięcia pojazdów. Strażnicy tłumaczą, że działali na bezpośrednie zgłoszenie organizatora imprezy i na podstawie znaków ustawionych na terenie poza drogami publicznymi. Powstaje jednak pytanie, czy formacja mundurowa powinna tak bezkrytycznie realizować zlecenia najemcy terenu w sytuacji, gdy oznakowanie wprowadza obywateli w błąd.

Rysa na wizerunku największej orkiestry świata

Cała sytuacja kładzie się cieniem na przygotowaniach do zbliżającego się finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Choć idea wydarzenia jest szczytna, to sposób zarządzania przestrzenią wokół stadionu budzi wściekłość, która rykoszetem uderza w organizatorów. Trudno oczekiwać entuzjazmu dla akcji charytatywnej od kogoś, kto właśnie stracił tysiąc złotych tylko dlatego, że nie zauważył mikroskopijnej daty na tabliczce pod znakiem drogowym. Brak dużych, żółtych tablic informacyjnych, które są standardem przy każdej innej dużej zmianie ruchu w Warszawie, jest w tym przypadku zaniechaniem, za które zapłacili zwykli ludzie. Do czasu publikacji tego materiału żadna z instytucji nie zadeklarowała chęci naprawy błędnego oznakowania ani zwrotu kosztów dla osób, które padły ofiarą tej parkingowej pułapki.

Reklama
Reklama