Choć wydawało się, że po burzliwych debatach i ostatecznym zwycięstwie zwolenników powrotu tęczy na Plac Zbawiciela emocje opadną, nowa edycja budżetu obywatelskiego udowodniła, że walka o duszę tego miejsca wchodzi w kolejną fazę. Plac, który dla jednych jest symbolem nowoczesnej, otwartej metropolii, a dla innych sercem historycznej i religijnej tożsamości stolicy, stał się miejscem sporu dla tych różnych wizji społeczeństwa.
Nowa Tęcza na progu realizacji
Historia obecności tęczowej instalacji na Placu Zbawiciela to kronika nieustannych konfliktów i spektakularnych zwrotów akcji. Wszystko zaczęło się w 2012 roku, gdy konstrukcja Julity Wójcik, wykonana z tysięcy kolorowych kwiatów, stanęła w samym sercu ronda. Przez trzy lata instalacja była podpalana aż siedmiokrotnie, stając się najbardziej strzeżonym i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym obiektem w mieście, aż do jej ostatecznego demontażu w sierpniu 2015 roku. Przez dekadę miejsce to pozostawało puste, lecz zwolennicy instalacji nie dali za wygraną. W lipcu 2025 roku ogłoszono wielki powrót projektu pod nazwą Łuk LGBT+.
Nowa wersja tęczy, która ma zostać zamontowana już w czerwcu 2026 roku, została zaprojektowana jako konstrukcja odporna na niszczycielskie zapędy przeciwników. Za kwotę 700 tys. zł miasto zakontraktowało stalowy łuk malowany na sześć barw, który ma być niemożliwy do podpalenia. Aktywiści z organizacji Homokomando oraz autorzy projektu podkreślali, że instalacja ta ma być hołdem dla wytrwałości i znakiem, że Warszawa jest miastem dla wszystkich. Zwycięstwo projektu w głosowaniu mieszkańców było jasnym sygnałem, że stolica chce odzyskać swój najbardziej kolorowy symbol. Radość zwycięzców trwała zaledwie kilka miesięcy, aż do momentu ogłoszenia listy pomysłów do trzynastej edycji budżetu obywatelskiego.