-9.7°C
1008.4 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Krzyżem w tęczę. Ideologiczna wojna o Plac Zbawiciela w budżecie obywatelskim Warszawy

Publikacja: 22.01.2026 07:45

W budżecie obywatelskim Warszawy trwa walka o przyszłe oblicze Placu Zbawiciela

W budżecie obywatelskim Warszawy trwa walka o przyszłe oblicze Placu Zbawiciela

Foto: mat. pras.

Plac Zbawiciela ponownie może stać się areną gorącego sporu światopoglądowego. Nowy projekt w budżecie obywatelskim na przyszły rok zakłada budowę monumentu w formie krzyża. Ma się to wiązać z koniecznością likwidacji słynnej tęczy, która zostanie tam ponownie odtworzona już za kilka miesięcy.

Choć wydawało się, że po burzliwych debatach i ostatecznym zwycięstwie zwolenników powrotu tęczy na Plac Zbawiciela emocje opadną, nowa edycja budżetu obywatelskiego udowodniła, że walka o duszę tego miejsca wchodzi w kolejną fazę. Plac, który dla jednych jest symbolem nowoczesnej, otwartej metropolii, a dla innych sercem historycznej i religijnej tożsamości stolicy, stał się miejscem sporu dla tych różnych wizji społeczeństwa.

Nowa Tęcza na progu realizacji

Historia obecności tęczowej instalacji na Placu Zbawiciela to kronika nieustannych konfliktów i spektakularnych zwrotów akcji. Wszystko zaczęło się w 2012 roku, gdy konstrukcja Julity Wójcik, wykonana z tysięcy kolorowych kwiatów, stanęła w samym sercu ronda. Przez trzy lata instalacja była podpalana aż siedmiokrotnie, stając się najbardziej strzeżonym i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym obiektem w mieście, aż do jej ostatecznego demontażu w sierpniu 2015 roku. Przez dekadę miejsce to pozostawało puste, lecz zwolennicy instalacji nie dali za wygraną. W lipcu 2025 roku ogłoszono wielki powrót projektu pod nazwą Łuk LGBT+.

Nowa wersja tęczy, która ma zostać zamontowana już w czerwcu 2026 roku, została zaprojektowana jako konstrukcja odporna na niszczycielskie zapędy przeciwników. Za kwotę 700 tys. zł miasto zakontraktowało stalowy łuk malowany na sześć barw, który ma być niemożliwy do podpalenia. Aktywiści z organizacji Homokomando oraz autorzy projektu podkreślali, że instalacja ta ma być hołdem dla wytrwałości i znakiem, że Warszawa jest miastem dla wszystkich. Zwycięstwo projektu w głosowaniu mieszkańców było jasnym sygnałem, że stolica chce odzyskać swój najbardziej kolorowy symbol. Radość zwycięzców trwała zaledwie kilka miesięcy, aż do momentu ogłoszenia listy pomysłów do trzynastej edycji budżetu obywatelskiego.

Reklama
Reklama

Kontrofensywa pod znakiem krzyża

W styczniu ratusz opublikował listę nowych projektów zgłoszonych do budżetu obywatelskiego na przyszły rok. Jeden z nich - zatytułowany Pomnik Chrztu Polski na Placu Zbawiciela - zakłada wzniesienie w centralnym punkcie ronda monumentalnego krzyża o jednolitej, stonowanej kolorystyce. Autorzy wniosku argumentują, że nadchodzący jubileusz 1060-lecia chrztu Polski jest idealną okazją, by przypomnieć o historycznych fundamentach polskiej państwowości. Wybór lokalizacji nie jest przypadkowy, ponieważ projektodawcy odwołują się do samej nazwy placu oraz do architektonicznej dominanty tego miejsca, jaką jest kościół Najświętszego Zbawiciela.

Projekt jest znacznie bardziej kosztowny niż instalacja tęczowa, ponieważ jego wycena opiewa na kwotę aż 2,5 mln zł. Oprócz samego monumentu w Śródmieściu, plan zakłada montaż siedemnastu tablic edukacyjnych rozproszonych po wszystkich dzielnicach Warszawy. Twórcy koncepcji przekonują, że krzyż wykonany z granitu, stali lub betonu architektonicznego doskonale wkomponuje się w nowoczesny, miejski styl życia, stanowiąc jednocześnie symbol europejskiej tożsamości. Jednak to nie skala monumentu ani jego koszt wzbudzają największe kontrowersje, lecz jeden z punktów technicznych zawartych w opisie działań.

Projekt, który nakazuje niszczyć

Najbardziej zapalnym elementem nowego wniosku jest kategoryczny zapis o konieczności całkowitego i trwałego demontażu instalacji Łuk LGBT+. Autorzy projektu wprost wskazują, że usunięcie tęczy jest niezbędne, aby zapewnić integralność historyczno-urbanistyczną placu i zrobić miejsce pod monument jubileuszowy.

Wojna na symbole przenosi się z ulic do gabinetów i na salę obrad Rady Miasta. Już w połowie 2025 roku radny Wojciech Zabłocki podnosił kwestie bezpieczeństwa i kosztów związanych z utrzymaniem tęczy, pytając o brak szczegółowych kosztorysów i zasadność stawiania tak wyrazistego ideologicznie obiektu bez szerszych konsultacji społecznych.

Reklama
Reklama

Biurokratyczny pat i przyszłość placu

Obecnie trwa etap merytorycznej oceny zgłoszonych pomysłów, który zakończy się w połowie kwietnia 2026 roku. Urzędnicy muszą odpowiedzieć na pytanie, czy projekt zakładający zniszczenie instalacji o wartości 700 tysięcy złotych, które jeszcze nie zdążyła stanąć na placu, jest zgodny z zasadą gospodarności.

Zgodnie z regulaminem budżetu obywatelskiego, projekty powinny charakteryzować się trwałością i służyć ogółowi mieszkańców, a nie generować dodatkowe koszty rozbiórki świeżo ukończonych inwestycji. Jeśli projekt Pomnika Chrztu Polski zostanie dopuszczony do głosowania, czerwiec 2026 roku będzie w Warszawie miesiącem bezprecedensowej mobilizacji wyborczej.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama