W świecie warszawskiego aktywizmu miejskiego mało które nazwisko budzi tak skrajne emocje jak Maksym Szewczuk. Twórca znany szerzej pod ironicznym pseudonimem „Konfitura” od lat dokumentuje to, co wielu mieszkańców stolicy widzi codziennie, lecz rzadko ma czas i chęć napiętnować: bezkarne parkowanie na drogach rowerowych, zastawianie przejść dla pieszych i agresję kierowców czujących się panami przestrzeni publicznej.
Tym razem Maksym Szewczuk postanowił wykorzystać swoje zasięgi i kontrowersyjny wizerunek w szczytnym celu, wystawiając na licytację 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ofertę, która błyskawicznie stała się hitem internetu.
Misja w obronie pieszych pod szyldem „Konfitury”
Działalność Maksyma Szewczuka to specyficzna mieszanka obywatelskiego audytu i partyzanckiego dziennikarstwa interwencyjnego. Sam pseudonim „Konfitura” jest świadomym puszczeniem oka do odbiorców, gdyż w slangu oznacza osobę współpracującą z policją, co w środowisku drogowych recydywistów jest obelgą.
Twórca kanału „@konfitura_w_akcji” uczynił z tego swój znak rozpoznawczy, przekonując, że zgłaszanie łamania prawa jest obowiązkiem, a nie powodem do wstydu. Jego materiały, często realizowane wspólnie z innym znanym aktywistą, Wojtkiem z kanału „Samochodoza”, skupiają się na udrażnianiu warszawskich chodników i edukowaniu kierowców, którzy zakazy wjazdu czy postoju traktują jedynie jako sugestię.