Dzięki hojności jednego z polskich dyplomatów, Warszawa zyskała nowoczesny szpital położniczy. Niezwykle pilna potrzeba utworzenia nowoczesnej placówki służącej młodym mamom została wreszcie zaspokojona - od 20 stycznia szpital ginekologiczno - położniczy przyjął pierwsze pacjentki.
Proszę się nie myśleć, że coś państwo przeoczyli. Jest mowa oczywiście o wydarzeniach z roku 1912 – wtedy, dokładnie 20 stycznia, rozpoczął działalność Szpital Ginekologiczno-Położniczy św. Zofii.
Reklama
Reklama
Komisyjne egzaminy
Inicjatorem powstania nowoczesnego szpitala w Warszawie był Stanisław Zaborowski (1864 – 1939), społecznik, lekarz, cieszący się szlacheckim pochodzeniem – syn Walentyny z Ujazdowskich herbu Ślepowron i Stanisława Zaborowskiego herbu Grzymała. Przyszedł na świat w rodzinnym Zaborowie, gdzie poznał Leona Feliksa Goldstanda – ten, wraz z poślubioną w 1901 roku żoną – Zofią z Karnkowskich herbu Junosza, po zakupie dóbr zaborowskich w 1897 roku wzniósł tam okazały pałac projektu Karola Jankowskiego i Franciszka Lilpopa.
Inicjatorem powstania nowoczesnego szpitala w Warszawie był Stanisław Zaborowski
Foto: mat. pras.
Nim Panowie się poznali, Stanisław Zaborowski wyjechał na studia medyczne do Paryża; w roku 1895 powrócił do kraju, gdzie musiał ponownie zdawać komisyjne egzaminy dające prawo wykonywania zawodu. Zamieszkał w Warszawie przy Złotej 31, i wkrótce rozpoczął praktykę jako ginekolog – położnik.
Brak jakiejkolwiek pomocy od państwa
Ówczesna Warszawa na tle miast europejskich była bardzo zacofana; posiadała jedynie przytułki dla bezdomnych kobiet- było to efektem celowej polityki zaborcy. Wówczas w Petersburgu działał już Instytut Położniczy Otta – klinika na miarę wielkich miast europejskich; w Warszawie jednak warunki były fatalne – każdego roku w połogu umierało ponad trzy tysiące kobiet, często z powodu fatalnych warunków higienicznych.
Ogromną różnicę w realiach dostrzegł doktor Stanisław Zaborowski, wykształcony na zachodzie Europy, gdy w Warszawie, w roku 1897 stanął na czele Przytułku Położniczego nr 1. Miejsce to posiadało pięć łóżek w czterech pokojach; nie mogąc doprosić się jakiejkolwiek pomocy od państwa, dr. Zaborowski za własne pieniądze przeniósł przytułek do nowego ośmiopokojowego lokalu, gdzie działała już sala operacyjna, separatka i sterylizatornia.
Umiejętności i wiedza akuszerek – często bazujące na opowieściach matek i babek, także pozostawiały wiele do życzenia;Zaborowski dla swego przytułku zorganizował więc szkołę akuszerek - początkowo w Szpitalu Dzieciątka Jezus, potem już na Żelaznej, by kształcić własny personel. Kurs trwał rok; każda z uczennic w czasie jego trwania musiała pod okiem lekarza przyjąć 12 porodów.
W roku 1937 obchodzono jubileusz ćwierćwiecza szpitala
Foto: mat. pras.
Komitet zacnych obywateli
Jednocześnie trwały starania o budowę nowoczesnej placówki ginekologiczno – położniczej; odpowiednią zgodę udało się wyjednać dopiero w 1909 roku, w Petersburgu. Bajecznie bogaty bankier Leon Goldstand – właściciel wspomnianego pałacu w Zaborowie, którego żona była pacjentką doktora Zaborowskiego, wsparł starania niebagatelną kwotą 35 tysięcy rubli. Życzeniem dobrodzieja placówki było nazwanie szpitala imieniem św. Zofii – na cześć jego matki, zmarłej w połogu po narodzinach Leona, Zofii z Horowitzów Goldstandowej (1852 – 71). Już jako dorosły mężczyzna Leon wraz ze swym ojcem Janem porzucili wyznanie mojżeszowe – przyjęli wiarę katolicką.
Początkowo starania o budowę nowej placówki nie znalazły uznania w Magistracie; dopiero naczelnik Wydziału Dobroczynności i Szpitalnictwa K. Koralewski wyjednał na ten cel od miasta kolejne 60 tysięcy rubli, oraz parcelę przy ulicy Żelaznej, ówcześnie użytkowaną przez Szpital Św. Ducha. W specjalnej umowie zagwarantowano, że po upływie 20 lat placówka stanie się filią Szpitala Św. Ducha, nie zmieni się także nazwa ani profil działalności placówki.
Wkrótce powołano komitet budowy szpitala, w którym zasiedli przedstawiciele magistratu, i zacni obywatele miasta: Edward Natanson, Leon Goldstand czy architekt Władysław Marconi, i oczywiście doktor Stanisław Zaborowski. On sam udzielił szczegółowych wskazówek projektantowi; Henryk Julian Gay wybudował gmach stojący w linii ulicy Nowolipie, z dwoma krótkimi, prostopadłymi skrzydłami ujmującymi wewnętrzny dziedziniec.
Prace budowlane rozpoczęto w lipcu 1910 roku; najlepsze oferty w przetargu na wykonanie prac budowlanych złożyły firmy Rogójski, Horn i Rupiewicz, instalacyjnych – Drzewiecki i Jeziorański. Obie firmy wykonały prace na bardzo wysokim poziomie, zarazem niemal za darmo, co było ich wkładem w piękne dzieło powstania szpitala; koszt budowy wraz z bardzo nowoczesnym wyposażeniem placówki wyniósł 100 tysięcy rubli – zaledwie zwrot kosztów i zakup materiałów budowlanych.
Miasto dla cywilnych celów odzyskało budynek Szpitala św. Zofii - dopiero 15 maja 1956 roku. Na zdjęciu: widok współczesny
Foto: mat. pras.
Potrzeby były ogromne
Uroczyste otwarcie placówki nastąpiło 20 stycznia 1912 roku, która była pierwszym publicznym szpitalem położniczym w Warszawie. Personel stanowili trzej lekarze, trzy położne, oraz uczennice szkoły akuszerek. Z założenia placówka miała służyć ludności najuboższej, także wyznania mojżeszowego – co miało znaczenie zważywszy, że powstała w rejonie miasta zdominowanymprzez ludność żydowską. Oficjalnie w szpitalu przebywać mogło 36 pacjentek, zazwyczaj było ich jednak zawsze około 50 – potrzeby były ogromne. Dla tych zamożniejszych, mogących zapłacić za pobyt, przygotowano pięć sal o wyższym standardzie – niemniej, wszystkie otaczano równie troskliwą opieką.
Krytyka chwaliła budynek; posadowione na granitowym cokole ceglane mury otrzymały skromne ozdoby w postaci tynkowanych nadproży okien, i wysokich dachów krytych dachówką. Wyróżniał się aneks z cylindryczną wieżą klatki schodowej, od strony ul. Nowolipie. Zadbano także o wystrój wnętrz – klatkę schodową ozdobiono niebieskimi kaflami majolikowymi, w oknach umieszczono witraże przedstawiające karmiące matki. Hol ozdobiły kopie Piety Michała Anioła oraz medalionów Andrei della Robbia.
Reklama
Reklama
Niezwykłą wagę przywiązywano do higieny. Pacjentki bywały bardzo różne – czasem brudne i zawszone, utrzymujące się z prostytucji. Dla ich higieny urządzono odrębny pokój, by czas pobytu w szpitalu – średnio osiem dni, mogły spędzić godnie, i w sterylnych warunkach.
Szpital był stale przepełniony; po upływie dekady postanowiono go więc powiększyć – w latach 1921 – 22 dobudowano drugie piętro na podstawie projektu J. Dzierżanowskiego, dzięki czemu mógł pomieścić 76 pacjentek; nowe pomieszczenia otrzymała także Szkoła Położnych.
Wciąż było bardzo ciasno, i brakło pieniędzy – w 1929 część wydatków na remonty doktor Zaborowski pokrył z własnej kieszeni. Dopiero w połowie lat trzydziestych wyremontowano szpitalne urządzenia, w roku 1937 obchodzono jubileusz ćwierćwiecza szpitala. Wówczas od roku 1935 dyrektorem placówki był już doktor Marian Porajski (1888 – 1944), zamordowany w czasie Powstania Warszawskiego.
Budynek został zbombardowany już we wrześniu 1939 roku; później formalnie znajdował się na terenie getta, lecz był z niego wyłączony – pełnił rolę niemieckiego szpitala wojskowego, od połowy 1942 szpitala dla więźniów Pawiaka, po kilku miesiącach przekształconego na koszary niemieckiej żandarmerii.
Wraz z nadejściem wyzwolenia, szpital zajęły resorty siłowe – najpierw służył KBW, potem MBP; miasto dla cywilnych celów odzyskało go dopiero 15 maja 1956 roku.
Dziś stare mury przy Żelaznej wciąż witają na świecie nowych mieszkańców Warszawy.