-3.3°C
1030 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Nowy szpital położniczy w Warszawie

Publikacja: 20.01.2026 07:40

Szpital św. Zofii w 1912 roku

Szpital św. Zofii w 1912 roku

Foto: mat. pras.

Dzięki hojności jednego z polskich dyplomatów, Warszawa zyskała nowoczesny szpital położniczy. Niezwykle pilna potrzeba utworzenia nowoczesnej placówki służącej młodym mamom została wreszcie zaspokojona - od 20 stycznia szpital ginekologiczno - położniczy przyjął pierwsze pacjentki.

Proszę się nie myśleć, że coś państwo przeoczyli. Jest mowa oczywiście o wydarzeniach z roku 1912 – wtedy, dokładnie 20 stycznia, rozpoczął działalność Szpital Ginekologiczno-Położniczy św. Zofii.

Komisyjne egzaminy

Inicjatorem powstania nowoczesnego szpitala w Warszawie był Stanisław Zaborowski (1864 – 1939), społecznik, lekarz, cieszący się szlacheckim pochodzeniem – syn Walentyny z Ujazdowskich herbu Ślepowron i Stanisława Zaborowskiego herbu Grzymała. Przyszedł na świat w rodzinnym Zaborowie, gdzie poznał Leona Feliksa Goldstanda – ten, wraz z poślubioną w 1901 roku żoną – Zofią z Karnkowskich herbu Junosza, po zakupie dóbr zaborowskich w 1897 roku wzniósł tam okazały pałac projektu Karola Jankowskiego i Franciszka Lilpopa.

Inicjatorem powstania nowoczesnego szpitala w Warszawie był Stanisław Zaborowski

Inicjatorem powstania nowoczesnego szpitala w Warszawie był Stanisław Zaborowski

Foto: mat. pras.

Nim Panowie się poznali, Stanisław Zaborowski wyjechał na studia medyczne do Paryża; w roku 1895 powrócił do kraju, gdzie musiał ponownie zdawać komisyjne egzaminy dające prawo wykonywania zawodu. Zamieszkał w Warszawie przy Złotej 31, i wkrótce rozpoczął praktykę jako ginekolog – położnik.

Brak jakiejkolwiek pomocy od państwa

Ówczesna Warszawa na tle miast europejskich była bardzo zacofana; posiadała jedynie przytułki dla bezdomnych kobiet  - było to efektem celowej polityki zaborcy. Wówczas w Petersburgu działał już Instytut Położniczy Otta – klinika na miarę wielkich miast europejskich; w Warszawie jednak warunki były fatalne – każdego roku w połogu umierało ponad trzy tysiące kobiet, często z powodu fatalnych warunków higienicznych.

Reklama
Reklama

Ogromną różnicę w realiach dostrzegł doktor Stanisław Zaborowski, wykształcony na zachodzie Europy, gdy w Warszawie, w roku 1897 stanął na czele Przytułku Położniczego nr 1. Miejsce to posiadało pięć łóżek w czterech pokojach; nie mogąc doprosić się jakiejkolwiek pomocy od państwa, dr. Zaborowski za własne pieniądze przeniósł przytułek do nowego ośmiopokojowego lokalu, gdzie działała już sala operacyjna, separatka i sterylizatornia.

Umiejętności i wiedza akuszerek – często bazujące na opowieściach matek i babek, także pozostawiały wiele do życzenia;  Zaborowski dla swego przytułku zorganizował więc szkołę akuszerek - początkowo w Szpitalu Dzieciątka Jezus, potem już na Żelaznej, by kształcić własny personel. Kurs trwał rok; każda z uczennic w czasie jego trwania musiała pod okiem lekarza przyjąć 12 porodów.

W roku 1937 obchodzono jubileusz ćwierćwiecza szpitala

W roku 1937 obchodzono jubileusz ćwierćwiecza szpitala

Foto: mat. pras.

Komitet zacnych obywateli

Jednocześnie trwały starania o budowę nowoczesnej placówki ginekologiczno – położniczej; odpowiednią zgodę udało się wyjednać dopiero w 1909 roku, w Petersburgu. Bajecznie bogaty bankier Leon Goldstand – właściciel wspomnianego pałacu w Zaborowie, którego żona była pacjentką doktora Zaborowskiego, wsparł starania niebagatelną kwotą 35 tysięcy rubli. Życzeniem dobrodzieja placówki było nazwanie szpitala imieniem św. Zofii – na cześć jego matki, zmarłej w połogu po narodzinach Leona, Zofii z Horowitzów Goldstandowej (1852 – 71). Już jako dorosły mężczyzna Leon wraz ze swym ojcem Janem porzucili wyznanie mojżeszowe – przyjęli wiarę katolicką.

Początkowo starania o budowę nowej placówki nie znalazły uznania w Magistracie; dopiero naczelnik Wydziału Dobroczynności i Szpitalnictwa K. Koralewski wyjednał na ten cel od miasta kolejne 60 tysięcy rubli, oraz parcelę przy ulicy Żelaznej, ówcześnie użytkowaną przez Szpital Św. Ducha. W specjalnej umowie zagwarantowano, że po upływie 20 lat placówka stanie się filią Szpitala Św. Ducha, nie zmieni się także nazwa ani profil działalności placówki.

Reklama
Reklama

Wkrótce powołano komitet budowy szpitala, w którym zasiedli przedstawiciele magistratu, i zacni obywatele miasta: Edward Natanson, Leon Goldstand czy architekt Władysław Marconi, i oczywiście doktor Stanisław Zaborowski. On sam udzielił szczegółowych wskazówek projektantowi; Henryk Julian Gay wybudował gmach stojący w linii ulicy Nowolipie, z dwoma krótkimi, prostopadłymi skrzydłami ujmującymi wewnętrzny dziedziniec.

Prace budowlane rozpoczęto w lipcu 1910 roku; najlepsze oferty w przetargu na wykonanie prac budowlanych złożyły firmy Rogójski, Horn i Rupiewicz, instalacyjnych – Drzewiecki i Jeziorański. Obie firmy wykonały prace na bardzo wysokim poziomie, zarazem niemal za darmo, co było ich wkładem w piękne dzieło powstania szpitala; koszt budowy wraz z bardzo nowoczesnym wyposażeniem placówki wyniósł 100 tysięcy rubli – zaledwie zwrot kosztów i zakup materiałów budowlanych.

Miasto dla cywilnych celów odzyskało budynek Szpitala św. Zofii - dopiero 15 maja 1956 roku. Na zdję

Miasto dla cywilnych celów odzyskało budynek Szpitala św. Zofii - dopiero 15 maja 1956 roku. Na zdjęciu: widok współczesny

Foto: mat. pras.

Potrzeby były ogromne

Uroczyste otwarcie placówki nastąpiło 20 stycznia 1912 roku, która była pierwszym publicznym szpitalem położniczym w Warszawie. Personel stanowili trzej lekarze, trzy położne, oraz uczennice szkoły akuszerek. Z założenia placówka miała służyć ludności najuboższej, także wyznania mojżeszowego – co miało znaczenie zważywszy, że powstała w rejonie miasta zdominowanym  przez ludność żydowską. Oficjalnie w szpitalu przebywać mogło 36 pacjentek, zazwyczaj było ich jednak zawsze około 50 – potrzeby były ogromne. Dla tych zamożniejszych, mogących zapłacić za pobyt, przygotowano pięć sal o wyższym standardzie – niemniej, wszystkie otaczano równie troskliwą opieką.

Krytyka chwaliła budynek; posadowione na granitowym cokole ceglane mury otrzymały skromne ozdoby w postaci tynkowanych nadproży okien, i wysokich dachów krytych dachówką. Wyróżniał się aneks z cylindryczną wieżą klatki schodowej, od strony ul. Nowolipie. Zadbano także o wystrój wnętrz – klatkę schodową ozdobiono niebieskimi kaflami majolikowymi, w oknach umieszczono witraże przedstawiające karmiące matki. Hol ozdobiły kopie Piety Michała Anioła oraz medalionów Andrei della Robbia.

Reklama
Reklama

Niezwykłą wagę przywiązywano do higieny. Pacjentki bywały bardzo różne – czasem brudne i zawszone, utrzymujące się z prostytucji. Dla ich higieny urządzono odrębny pokój, by czas pobytu w szpitalu – średnio osiem dni, mogły spędzić godnie, i w sterylnych warunkach.

Wciąż było bardzo ciasno

Szpital był stale przepełniony; po upływie dekady postanowiono go więc powiększyć – w latach 1921 – 22 dobudowano drugie piętro na podstawie projektu J. Dzierżanowskiego, dzięki czemu mógł pomieścić 76 pacjentek; nowe pomieszczenia otrzymała także Szkoła Położnych.

Wciąż było bardzo ciasno, i brakło pieniędzy – w 1929 część wydatków na remonty doktor Zaborowski pokrył z własnej kieszeni. Dopiero w połowie lat trzydziestych wyremontowano szpitalne urządzenia, w roku 1937 obchodzono jubileusz ćwierćwiecza szpitala. Wówczas od roku 1935 dyrektorem placówki był już doktor Marian Porajski (1888 – 1944), zamordowany w czasie Powstania Warszawskiego.

Budynek został zbombardowany już we wrześniu 1939 roku; później formalnie znajdował się na terenie getta, lecz był z niego wyłączony – pełnił rolę niemieckiego szpitala wojskowego, od połowy 1942 szpitala dla więźniów Pawiaka, po kilku miesiącach przekształconego na koszary niemieckiej żandarmerii.

Reklama
Reklama

Wraz z nadejściem wyzwolenia, szpital zajęły resorty siłowe – najpierw służył KBW, potem MBP; miasto dla cywilnych celów odzyskało go dopiero 15 maja 1956 roku.

Dziś stare mury przy Żelaznej wciąż witają na świecie nowych mieszkańców Warszawy.

Reklama
Reklama