Problem dotyczy przebudowy parkingu przy ul. Płaskowickiej, realizowanej w ramach inwestycji parku nad tunelem Południowej Obwodnicy Warszawy (POW).
Przebudowa parkingu przy ul. Płaskowickiej
Z planów wynika, że z dotychczasowych 332 miejsc parkingowych zostanie jedynie 187, co oznacza likwidację aż 145 miejsc, które mieszkańcy uważają za kluczowe, szczególnie dla seniorów oraz rodzin z dziećmi. Miasto podaje, że ubytek miejsc to około 40-45, co znacząco różni się od społecznego wyliczenia.
Mieszkańcy,
zdeterminowani przez brak odpowiedzi na wielomiesięczne prośby o
rozmowę, wielokrotnie wysyłali pisma i petycje zarówno do Zarządu
Zieleni, jak i do kancelarii Prezydenta Warszawy. Dokumenty te
najczęściej znikają w urzędniczych szufladach lub przekazywane są
między wydziałami, bez realnego rozwiązania problemu. List otwarty, pod
którym podpisało się 1636 osób, zaginął w warszawskim ratuszu.
Kancelaria prezydenta Rafała Trzaskowskiego twierdzi, że nie może
go odnaleźć.
W odpowiedzi na protesty władze miasta sugerują korzystanie z parkingu przy Arenie Ursynów, jednak znajduje się on ponad 600 metrów od ich domów, co dla wielu mieszkańców, zwłaszcza starszych, jest dużym utrudnieniem. Jednocześnie w planach miejscowych wpisany jest hotel, który może tymczasowo ograniczyć tamtejsze miejsca parkingowe.
Seniorzy protestują przeciw planom warszawskiego ratusza
Seniorzy, którzy są główną grupą protestujących, pokazują swoją determinację i upór. Jak podaje portal Haloursynow.pl, mimo chłodnego październikowego wieczoru kilkadziesiąt osób w kamizelkach odblaskowych spokojnie blokuje rondo przy ul. Stryjeńskich, wzywając do rozmów i wsłuchania się w głos mieszkańców. Mają przygotowaną alternatywę – chcą zostawić pozostały parking oraz zrealizować pierwotny projekt z 2021 roku, który zakładał zielony teren z odpowiednią liczbą miejsc parkingowych.
Jak tłumaczą, ta sprawa to nie tylko o walka o konkretne miejsca postojowe, ale także o poczucie szacunku i partycypacji obywatelskiej. Mieszkańcy skarżą się na hejt w Internecie, brak zainteresowania mediów spoza lokalnego Ursynowa oraz na to, że ich głos jest ignorowany przez władze miasta.
Dodają, że taktyka urzędów przypomina klasyczne „przeczekanie” – liczenie, że znużeni protestujący ustąpią, a problem zniknie sam. Tymczasem dla społeczności jest to kwestia codziennego komfortu i dostępu do przestrzeni publicznej, który wpływa na ich życie rodzinne i społeczne.