Zalew Zegrzyński leży ok. 30 km na północ od Warszawy, w powiecie legionowskim. Jego oficjalna nazwa to Jezioro Zegrzyńskie, ale częściej można spotkać się z nazwą „zalew” lub po prostu „Zegrze”. Powstał dzięki budowie zapory wodnej na Narwi w miejscowości Dębe pod Serockiem oraz urządzeń towarzyszących. Ma powierzchnię nieco ponad 30 km kw., długość ok. 40 km, a szerokość – ok. 3,5 km. Powstał w widłach Narwi i Bugu, a za pośrednictwem Kanału Żerańskiego ma też połączenie z Wisłą. Popularne plaże nad Zegrzem znajdują się m.in. w Nieporęcie i Serocku. Budowę zalewu rozpoczęto w 1957 r. (niektóre źródła podają rok 1958), a zakończono w 1963. W 1958 r. w okolicach Serocka miała miejsce duża powódź, która opóźniła prace.

Żaglarstwo na Zalewie Zegrzyńskim w PRL-u. Przełom lat 60. i 70.

Żaglarstwo na Zalewie Zegrzyńskim w PRL-u.

Żaglarstwo na Zalewie Zegrzyńskim w PRL-u. Przełom lat 60. i 70.

Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dlaczego powstał Zalew Zegrzyński?  

Jednym z powodów budowy zalewu była ochrona okolic przed podtopieniami i powodziami, których ryzyko w tym miejscu było naprawdę wysokie. Jednak, jak podaje Gazeta Powiatowa, (lokalny portal poświęcony sprawom powiatu legionowskiego), sam pomysł powstania zapory i zalewu był znacznie wcześniejszy niż PRL. Sięgał 1910 r. i związany był z planami utworzenia drogi wodnej łączącej Dniepr z Wisłą, m.in. dzięki użeglowieniu Bugu. W dwudziestoleciu międzywojennym pomysłu nie zarzucono – plany mówiły o połączeniu drogą wodną Warszawy z Polesiem. Przed wybuchem wojny nie udało się ich jednak zrealizować.

Po wojnie władze PRL-u wróciły do tych zamierzeń. Tym razem chodziło generalnie o rozwój żeglugi śródlądowej. „Decyzję o lokalizacji Zelewu Zegrzyńskiego podjęto 13 lutego 1951 roku. Miejsce powstania stopnia wodnego w Dębem zatwierdzono 20 września 1955 roku” – podaje portal.  

Zatopione gospodarstwa na dnie Zegrza

Jedną z historii opowiadanych na temat Zegrza jest ta dotycząca twardych elementów pod wodą, które napotykają fani sportów wodnych żeglujący po zalewie. Powód jest prosty i niestety – związany z dramatycznymi okolicznościami, w jakich kończono budowę zalewu. Te twarde przedmioty pod wodą to dachy i kominy domów, których nie zdążono rozebrać. Domy i gospodarstwa zostały zalane, a ich mieszkańców wywłaszczono.

Zapora na Narwi w miejscowości Dębe, w trakcie budowy. Rok 1962

Budowa Zalewu Zegrzyńskiego

Zapora na Narwi w miejscowości Dębe, w trakcie budowy. Rok 1962

Foto: Zbyszko Siemaszko

Duże i bez wątpienia ambitne przedsięwzięcie, wymagające dużych nakładów pracy i zaangażowania, realizowano niestety bez szerszych konsultacji z lokalnymi mieszkańcami – tak do dziś piszą o tym lokalne media. Jak podaje Gazeta Powiatowa, część mieszkańców musiała w pośpiechu opuszczać swoje gospodarstwa. Nakaz ich opuszczenia zastał ich dosłownie w czasie prac polowych. Portal przytacza relację jednego z mieszkańców: „Nakaz przyszedł w czasie sianokosów – robota w polu a tu woda bije. Po tygodniu naszła. Przyjechali urzędnicy. Chłopi ich chwycili i chcieli potopić. Dali po 25 groszy za metr – na sznurek, żeby się powiesić. Mieszkańców z zalanych terenów przenieśli pod „dachówkę”, „MDM” mówimy na to. (..) Wybudowali w Dębem korak, czyli tamę, usypali wały i napuścili wody. Jak to w PRL-u, śpieszyli się z terminem. Pod wodą zostały resztki domów, płoty, kikuty drzew, a przede wszystkim wierzchnia warstwa gleby. Po prostu zalali łąki, ledwo co krowy z nich spędzono. Ludzie pomstowali, odwoływali się, ale prawo własności miano za nic. Mikołaj Kos położył się pod spychacz, na kilka dni zabrała go milicja.”

Portal wyjaśnia, że działano w tak dużym pośpiechu, ponieważ chciano zdążyć przed obchodzonym hucznie w PRL-u Świętem Odrodzenia Polski wypadającym 22 lipca – w rocznicę ogłoszenia Manifestu PKWN (Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego).

Zegrze w PRL-u

Zalew Zegrzyński otwierany był w pośpiechu i jako miejsce turystyczne przez jakiś czas był prowizorką. Mimo to szybko zyskał popularność wśród mieszkańców Warszawy i Mazowsza. Szybko zaczęły powstawać tu ośrodki wczasowe, domki letniskowe i infrastruktura do uprawiania sportów wodnych. W sezonie Żegluga Warszawska uruchamiała statki wycieczkowe z Warszawy do Serocka i na dłuższej trasie – do Pułtuska. Statki (początkowo parowe a potem spalinowe), wyruszały z Dworca Wodnego koło Mostu Poniatowskiego. Zatrzymywały się w Zegrzu, Białobrzegach, Ryni, Zegrzynku i Serocku (turystyczna, sezonowa linia z Warszawy do Serocka istnieje do dziś – statki wypływają z przystani w Żeraniu). 

Statek „Dziewanna” podczas rejsu wycieczkowego po Zalewie Zegrzyńskim w roku 1975

Statek „Dziewanna” na Zalewie Zegrzyńskim

Statek „Dziewanna” podczas rejsu wycieczkowego po Zalewie Zegrzyńskim w roku 1975

Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Zalew Zegrzyński w filmie 

Ponieważ Zegrze jest blisko Warszawy, tutejsze plenery często tworzyły scenerię dla znanych seriali i filmów. Bodaj najbardziej kultowym jest „Rejs” Marka Piwowskiego. Zalew pojawia się też w „Hydrozagadce” Andrzeja Kondratiuka. Z kolei jako dowód na jego popularność w PRL-u przytaczany jest dialog z „Polowania na muchy” Andrzeja Wajdy. Podczas jednej z rozmów dwójki głównych bohaterów – Ireny (Małgorzata Braunek) i Włodka (Zygmunt Malanowicz) słyszymy: „– Pojedziemy z nim do Nieporętu, jego samochodem. – Ale po co do Nieporętu? – No jak to po co? Tam bardzo dobrze jest się pokazać! (…) Dawno nie byłam w Nieporęcie. – Ja nigdy. Tam musi być bardzo pięknie”.