Sytuacja w Spółdzielni Mieszkaniowej Koło przypomina scenariusz kryminału. Jak informuje Onet.pl, były prezes jednostki Janusz Szmigiera wprost przyznaje, że w organizacji działała grupa przestępcza, choć sam nie uważa się za jej lidera. Spółdzielnia, kojarzona dotąd z historyczną wizytą Pabla Picassa, dziś kojarzy się głównie z gigantyczną dziurą budżetową. Audyt śledczy wykazał, że z kasy podmiotu wyprowadzono co najmniej 23 miliony złotych.
Mechanizm wyprowadzania pieniędzy
Według ustaleń audytora Wojciecha Dudzińskiego, skala nadużyć w Kole była bezprecedensowa. Specjalista z 25-letnim doświadczeniem przyznał w rozmowie z Onet.pl, że nigdy wcześniej nie spotkał się z tak jawnym i ordynarnym sposobem okradania instytucji. Pieniądze miały znikać poprzez płacenie za fikcyjne usługi, zbędne inwestycje czy sprzedaż mieszkań po zaniżonych cenach wybranym osobom.
Mimo że policja założyła podsłuchy już w 2022 roku i dysponuje nagraniami wskazującymi na systemową korupcję, do dziś nikt nie usłyszał zarzutów. Prokuratura tłumaczy to koniecznością dalszego zbierania dowodów, co budzi frustrację mieszkańców obserwujących upadek finansowy swojej spółdzielni.
Reprywatyzacyjny węzeł gordyjski
To jednak tylko jedna strona problemów lokatorów. Jak donosi tygodnik „Gazeta Stołeczna”, nad osiedlem „wisi widmo dzikiej reprywatyzacji”. Sprawa dotyczy pięciu bloków przy ulicy Górczewskiej, w których znajduje się 384 lokali, a także pobliskiej szkoły i przedszkola. Mechanizm przejęcia gruntów opierał się na reaktywacji przedwojennej spółki C. Ulrich na podstawie starych akcji, które niegdyś traktowano jedynie jako przedmioty kolekcjonerskie.