-3.5°C
1012.4 hPa
Życie Warszawy
Reklama

„Była karetka”. Niebezpieczna górka na Moczydle. Sanki tylko na własne ryzyko

Publikacja: 11.01.2026 19:12

Władze dzielnicy przypominają o odpowiedzialności rodziców podczas zimowych zabaw w miejskich parkac

Władze dzielnicy przypominają o odpowiedzialności rodziców podczas zimowych zabaw w miejskich parkach

Foto: facebook.com / Krzysztof Strzałkowski

Wypadki, interwencje pogotowia i betonowe przeszkody na trasie zjazdów – tak wygląda zima w Parku Moczydło. Choć władze dzielnicy zapowiadają montaż osłon, odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci wciąż spoczywa na barkach rodziców.

Temperatura spadająca do dziesięciu stopni poniżej zera i obfite opady śniegu sprawiły, że warszawiacy tłumnie wyruszyli na miejskie górki. Jednak to, co dla wielu jest powrotem do beztroskich wspomnień z dzieciństwa, w Parku Moczydło zamienia się w niebezpieczny poligon. Popularna górka na Woli, zamiast bezpiecznej przestrzeni do rekreacji, stała się miejscem, gdzie o wypadek naprawdę łatwo.

Reklama
Reklama

Sanki na Moczydle – uwaga na zagrożenia

Sytuacja na miejscu jest alarmująca, co potwierdzają nagrania dokumentujące wieczorne zjazdy. Przy siarczystym mrozie śnieg został ubity na twardą, błyszczącą taflę lodu. W takich warunkach kontrola nad sankami czy plastikowymi ślizgami jest praktycznie zerowa. Największe przerażenie budzi jednak infrastruktura znajdująca się bezpośrednio na linii zjazdów. Betonowe słupy z wystającymi, zardzewiałymi drutami oraz metalowe latarnie oświetleniowe wyrastają niczym groźne pułapki w miejscach, gdzie rozpędzone dzieci osiągają największe prędkości.

Analiza terenu pokazuje, że ryzyko nie kończy się na uderzeniu w słup. Nieostrożny zjazd przy obecnym oblodzeniu może skończyć się w gęstych, kolczastych krzakach lub, co gorsza, bezpośrednio na tafli zamarzniętych stawów. Wzniesienie charakteryzuje się dużym nachyleniem i zdradliwym ukształtowaniem, które sprawia, że nawet dorośli użytkownicy mają problem z wyhamowaniem przed przeszkodami.

Reklama
Reklama

Głos mieszkańców: „Była karetka”

To, co widać na nagraniach wideo, znajduje tragiczne potwierdzenie w relacjach okolicznych mieszkańców. W lokalnej społeczności coraz głośniej mówi się o wypadkach, które przestały być jedynie teoretycznym zagrożeniem. Świadkowie informują o interwencjach ratowników medycznych i dzieciach, które z kontuzjami opuszczały teren parku. Komentarze o obecności karetki pogotowia w ostatnich dniach rozwiewają wątpliwości – zabawa na Moczydle w obecnych warunkach zbiera swoje żniwo. Wielu starszych warszawiaków wspomina czasy, gdy na górce działał wyciąg narciarski, jednak zgodnie podkreślają oni, że dzisiejsza skala oblodzenia i brak wyznaczonych, bezpiecznych stref zjazdu czynią to miejsce skrajnie ryzykownym.

Dzielnica zamontuje osłony

W obliczu narastającej liczby incydentów oraz zbliżających się ferii zimowych, głos zabrał Burmistrz Dzielnicy Wola. W oficjalnym komunikacie przyznał on, że choć regulaminy parków nie zakazują zjeżdżania na sankach, to miejsca te w żadnym wypadku nie są do tego przystosowane. Włodarz zapowiedział podjęcie natychmiastowych działań doraźnych. W najbliższych dniach na terenie Moczydła oraz w sąsiednich parkach Szymańskiego i Księcia Janusza mają pojawić się miękkie osłony z gąbki i specjalnych materiałów, które zostaną zamontowane na słupach oświetleniowych oraz drzewach. Ma to choć w części zminimalizować skutki ewentualnych uderzeń, choć nikt nie łudzi się, że całkowicie wyeliminuje to ryzyko poważnych urazów.

Burmistrz przypomina o odpowiedzialności rodziców

Mimo podjętych przez miasto prób zabezpieczenia terenu, stanowisko urzędu jest jasne i twarde w kwestii odpowiedzialności cywilnej. Burmistrz wyraźnie podkreślił, że każdy, kto decyduje się na zimowe szaleństwa w miejscach do tego nieprzeznaczonych, robi to na własne ryzyko. W przypadku osób nieletnich pełna odpowiedzialność prawna i opiekuńcza spoczywa na rodzicach. Jest to jasny sygnał, że ewentualne roszczenia odszkodowawcze za wypadki na „dzikich” górkach mogą być trudne do wyegzekwowania, skoro zarządca terenu oficjalnie ostrzega o braku przystosowania obiektu do celów sportowych. Dodatkowym apelem ze strony władz jest prośba o bezwzględne wyposażanie dzieci w kaski, co przy twardej, lodowej nawierzchni może uratować życie.

Reklama
Reklama

Bezpieczne alternatywy w Warszawie

W poszukiwaniu zimowych wrażeń warto skierować wzrok ku profesjonalnie przygotowanym obiektom. Warszawa oferuje w tym sezonie szereg miejskich lodowisk, gdzie grubość tafli jest stale monitorowana, a infrastruktura zapewnia bezpieczeństwo użytkownikom. Korzystanie z wyznaczonych ślizgawek to jedyna rozsądna alternatywa dla wchodzenia na zamarznięte jeziorka, pod którymi lód może załamać się w każdej chwili.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama