Styczeń 2026 roku zapisze się w kronikach meteorologicznych jako czas wielkiego powrotu prawdziwej zimy. W pierwszej dekadzie miesiąca Warszawa została przykryta warstwą białego puchu o grubości sięgającej 25 centymetrów, co stanowi najwyższy wynik od 13 lat. Choć tak intensywne opady zazwyczaj zwiastują paraliż komunikacyjny i frustrację kierowców, tym razem stały się katalizatorem niezwykłego zjawiska społecznego. Mieszkańcy stolicy, zmęczeni codziennością i zimowymi utrudnieniami, odnaleźli w ogromnych zaspach idealne tworzywo artystyczne. Zjawisko to szybko ewoluowało z niewinnej zabawy w prawdziwy nurt „śnieżnego art-u”.
Ursynowski Sfinks i pies, który podbił internet
Niekwestionowanym centrum zimowej twórczości stał się Ursynów, gdzie w Parku nad POW narodziła się legenda tego sezonu. To właśnie tam pan Krzysztof wraz z córką spędzili dwie godziny na formowaniu bryły śniegu, która ostatecznie przybrała kształt ich psa, Skipera. Rzeźba ta szybko zyskała miano „ursynowskiego sfinksa” ze względu na swoją monumentalną pozę i niezwykłą precyzję detali. Twórcy z chirurgiczną niemal dokładnością oddali anatomię zwierzęcia, rzeźbiąc jego pysk, oczy oraz muskulaturę, co sprawiło, że statua wygląda jak profesjonalny odlew, a nie twór z nietrwałego puchu.
Zimowa sztuka uliczna na Ursynowie
Popularność Skipera błyskawicznie wykroczyła poza granice dzielnicy, zbierając w mediach społecznościowych ponad dziesięć tysięcy entuzjastycznych reakcji. Zachęceni sukcesem autorzy nie poprzestali na jednym dziele, tworząc w tej samej okolicy instalację „Para przy stoliku”, przedstawiającą dwie postacie siedzące przy parkowym meblu. Te śnieżne scenki rodzajowe stały się punktem obowiązkowym spacerów, odciągając uwagę mieszkańców od problemów z odśnieżaniem aut i przenosząc ją w sferę czystej, estetycznej radości.
Zimowa sztuka uliczna na Ursynowie