1.3°C
1031 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Najpiękniejsza z Warszawianek

Publikacja: 08.03.2026 02:15

W pierwszych dniach kwietnia 1939 rzeźbę Syreny ustawiono na cokole; kobieca postać o mocnej budowie

W pierwszych dniach kwietnia 1939 rzeźbę Syreny ustawiono na cokole; kobieca postać o mocnej budowie ciała w uniesionej prawej ręce trzyma miecz, w lewej wypukłą tarczę z orłem w koronie i napisem na obrzeżu – „Warszawa”.

Foto: NAC

Warszawska Syrena – pół kobieta, pół ryba, czuwa nad losem miasta z mieczem w dłoni. Na pewno jest jednym z najbardziej znanych pomników, ale posiada także bardzo ciekawą historię – to kobiety tchnęły w nią swoje piękno, i przyczyniły się do kształtu jej postaci.

Wiara w istnienie zamieszkującej wiślane wody Syreny jest bardzo dawna; najstarszy istniejący wizerunek herbu Warszawy występuje na pieczęciach dokumentów rady miejskiej Warszawy z 7 kwietnia 1400 roku. Wówczas postać ta posiadała łapy i ogon, i od tego czasu przechodziła różne plastyczne metamorfozy – w oficjalnej symbolice miasta pojawiła się około połowy XVIII wieku.

Od legendy do pomnika

Badacze przypuszczają, że do ustalenia ostatecznej formy Syreny przyczyniły się popularne w średniowieczu bestiariusze – oprócz zupełnie prawdziwych zwierząt opisywały one także gryfa, jednorożca, bazyliszka czy pegaza – według ówczesnego stanu wiedzy. Na uwagę zasługuje natomiast fakt, że Syrena była postacią zdecydowanie pozytywną – inaczej niż bazyliszek czy krakowski smok.

Dla pokolenia lat 30. ubiegłego wieku, legenda najbliższa była zapewne w wersji ukazanej przez Artura Oppmana, wydanej w zbiorze "Legendy Warszawskie" w roku 1925. Oto dwaj rybacy schwytali śpiewającą wieczorami Syrenę z zamiarem ofiarowania jej księciu rezydującemu na zamku w Czersku. Or - Ot opisuje ją jako piękną, czarnowłosą dziewczynę z rybim ogonem, o szafirowych oczach, mieszkającą w potoku płynącym tam, gdzie dziś znajduje się ulica Bugaj.

Do wykonania rzeźby pozowała kuzynka bliskiej przyjaciółki Nitschowej, Wandy Krachelskiej – Filipowi

Do wykonania rzeźby pozowała kuzynka bliskiej przyjaciółki Nitschowej, Wandy Krachelskiej – Filipowicz, Krystyna Krachelska, urodzona w roku 1914 w Mazurkach koło Baranowicz.

Foto: mat. pras.

Syrena zwodziła swym pięknym śpiewem; by go nie słyszeć, rybacy zatkali uszy woskiem. I wraz z pustelnikiem Barnabą Syrenę schwytali – skrępowaną zanieśli do pobliskiej obory, by pilnował jej pastuch Staszek. Jednak Syrena zwiodła go swym śpiewem, i poprosiła, by ją uwolnił.

Reklama
Reklama

"Kochałam cię, brzegu wiślany, kochałam was, ludzie prości i serca dobrego, byłam waszą pieśnią, waszym czarem życia! Czemuż wzięliście mnie w niewolę, czemuż chcieliście, abym w pętach, w więzieniu, na rozkaz książęcy śpiewała? Śpiewam wam, ludzie prości, ludzie serca cichego i dobrego, ale na rozkaz śpiewać nie chcę i nie będę. Wolę skryć się na wieki w fale wiślane, wolę zniknąć sprzed waszych oczu i tylko szumem rzeki do was przemawiać. A gdy przyjdą czasy ciężkie i twarde, czasy, o których nie śni się ani wam, ani dzieciom i wnukom dzieci waszych śnić się jeszcze nie będzie, wtedy, w lata krzywdy i klęski, szum fal wiślanych śpiewać będzie potomkom waszym o nadziei, o sile, o zwycięstwie". I skoczyła w wiślaną toń.

Opracowana na nowo w tej formie legenda przeniknęła do świadomości młodych mieszkańców miasta. Zbiór Oppmana był niezwykle popularny, a ilustracje do wydania opracował urodzony w 1893 roku syn pisarza Wacław.

Syrena na nowo

Nową formę herbu Warszawy – po rozpisaniu konkursu, zaprojektował w roku 1938 urodzony w Zasaniu koło Przemyśla malarz Feliks Szczęsny Kwarta. Niezależnie od konkursu, z woli prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego – człowieka niezwykle oddanego Warszawie i wizjonera, od jesieni 1936 roku rzeźbiarka Ludwika Nitschowa pracowała nad pomnikiem Syreny, mającym stanąć nad Wisłą.

Miał on uświetniać budowane wówczas bulwary – pierwszy pomysł artystki, do której zwrócił się Starzyński, był zupełnie inny. Syrena miała być uosobieniem siły i radości – wysoka na 20 metrów, wykonana z zielonego szkła figura miała stanąć na filarze w nurcie Wisły. Iluminowana nocą, jaśniała by na tle miasta, a za dnia, jednocześnie wskazywała poziom wody w rzece.

Od jesieni 1936 roku rzeźbiarka Ludwika Nitschowa pracowała nad pomnikiem Syreny, mającym stanąć nad

Od jesieni 1936 roku rzeźbiarka Ludwika Nitschowa pracowała nad pomnikiem Syreny, mającym stanąć nad Wisłą.

Foto: mat. arch.

Pomysł był bardzo śmiały, i wyprzedził swoją epokę, lecz okazał się zbyt drogi w realizacji. Ostatecznie powstała rzeźba bardziej tradycyjna; do prac nad pomnikiem Starzyński udostępnił Nitschowej halę nieczynnej kotłowni na terenie Stacji Filtrów przy ul. Koszykowej. Stale interesował się postępem prac, odwiedzał artystkę w hali, by obejrzeć powstających z gliny model. Za pomocników miała dwóch robotników, delegowanych przez dyrekcję stacji do prac fizycznych.

Reklama
Reklama

Do wykonania rzeźby pozowała kuzynka bliskiej przyjaciółki Nitschowej, Wandy Krachelskiej – Filipowicz, Krystyna Krachelska, urodzona w roku 1914 w Mazurkach koło Baranowicz. Ale wówczas nie mówiono o tym publicznie; jedynie Maria Dąbrowska zapisała w swym dzienniku:

„(...) jedziemy do pracowni pani Kraskowskiej-Nitschowej zobaczyć pomnik Syreny (...) Pozowała do tego pomnika Krysia Krahelska, córka wojewody. Piękna jak syrena i śpiewa jak syrena”.

Już w maju 1937 gipsowy odlew rzeźby „Syrena – godło Warszawy" Nitschowa  zaprezentowała podczas I Ogólnopolskiego Salonu Rzeźby w Instytucie Propagandy Sztuki na Królewskiej; figura posiadała rzeczywiste rozmiary – 275 cm wysokości i 200 długości. Była największą pracą prezentowaną na wystawie. Po jej zamknięciu, model przewieziono na Hożą 55, do zakładu „Braci Łopieńskich”, celem wykonania odlewu w brązie. W marcu 1939 posąg był gotowy. Znaczny rozmiar pomnika sprawił, że wykonano go w częściach, i zmontowano przy użyciu śrub - wygładzony i wycyzelowany pomnik na koniec spatynowano, by nie lśnił nowością stopu, z którego go wykonano.

W marcu 1939 posąg był gotowy. Znaczny rozmiar pomnika sprawił, że wykonano go w częściach, i zmontowano przy użyciu śrub - wygładzony i wycyzelowany pomnik na koniec spatynowano, by nie lśnił nowością stopu, z którego go wykonano.

Znaczny rozmiar pomnika sprawił, że wykonano go w częściach, i zmontowano przy użyciu śrub - wygładz

Znaczny rozmiar pomnika sprawił, że wykonano go w częściach, i zmontowano przy użyciu śrub - wygładzony i wycyzelowany pomnik na koniec spatynowano, by nie lśnił nowością stopu, z którego go wykonano.

Foto: Fotopolska

Miejsce dla pomnika prezydent Starzyński wybrał wraz z Ludwiką Nitschową – wybrzeże Wisły przy Tamce, gdzie projektował na rzece stację dla żaglówek, piaskarzy, i całej żeglugi na rzece. Zlot jachtów miał też uświetnić uroczyste odsłonięcie pomnika, które nigdy nie doszło do skutku.

Reklama
Reklama

Mewy przy basenie

Podczas gdy rzeźbiarka pracowała nad posągiem, nad Wisłą powstawał zestawiony z trzech bloków piaskowca cokół, ustawiony w basenie o długości 1030 cm i szerokości 460 cm. Zaprojektował go Stanisław Połujan herbu Pomian, niespełna trzydziestoletni architekt pochodzący z Grodna.

W pierwszych dniach kwietnia 1939 rzeźbę Syreny ustawiono na cokole; kobieca postać o mocnej budowie ciała w uniesionej prawej ręce trzyma miecz, w lewej wypukłą tarczę z orłem w koronie i napisem na obrzeżu – „Warszawa”. Wszystko było prawie gotowe – poniżej pomnika, na brzegu Wisły planowano taras widokowy, do którego prowadzić miały schody po obu stronach basenu.

Brakowało jeszcze rzeźbionych mew zrywających się do lotu, które miały znaleźć się na specjalnych platformach przy krawędziach basenu. Nie powstały, podobnie jak dekoracyjne odpływy wody, w kształcie trzech ryb – modele i odlewy tych detali uległy zniszczeniu podczas wojny, wraz pracownią artystki na Mokotowskiej 14.

Skromna ceremonia w cieniu wojny

Pomnik został odsłonięty 29 czerwca 1939 przez samego prezydenta Starzyńskiego – choć planował dużą uroczystość z udziałem wojska i warty honorowej – było bardzo skromnie.

Napięta sytuacja międzynarodowa i świadomość nieuchronnie nadchodzącej wojny sprawiły, że na uroczystości oprócz prezydenta Starzyńskiego, Ludwiki Nitschowej i Krystyny Krachelskiej pojawiła się tylko garstka mieszkańców miasta. Zdenerwowany wyraźnie Starzyński spóźnił się na uroczystość, wygłosił krótkie przemówienie, po czym odjechał – dwa miesiące później wybuchła wojna. Nie udało się wówczas uruchomić fontanny, będącej integralną częścią monumentu; stało się to dopiero podczas remontu w 1966 roku.

Reklama
Reklama
Pomnik warszawskiej Syreny w latach okupacji niemieckiej

Pomnik warszawskiej Syreny w latach okupacji niemieckiej

Foto: Fotopolska

Wojna odcisnęła tragiczne piętno na dziejach pomnika; 27 września 1939 roku Gestapo aresztowało Stefana Starzyńskiego. Zamordowano go prawdopodobnie pod koniec grudnia tego samego roku. Krystyna Krachelska, ranna pierwszego dnia Powstania Warszawskiego, zmarła 2 sierpnia 1944 – mimo operacji w szpitalu polowym na ul. Polnej 34, nie udało się uratować jej życia. Ludwika Nitschowa czas okupacji i Powstania Warszawskiego spędziła w Warszawie, w roku 1943 zmarł jej mąż – wybitny bakteriolog Ludwik Nitsch.

Po wojnie, podczas pierwszej konserwacji w roku 1949, na figurze Syreny załatano 35 wojennych postrzelin – w 1944 roku okolica była linią frontu. W roku 1966 przeszła poważniejszą konserwację – naprawiono wówczas cokół, uruchomiono fontannę. Kolejne remonty miały miejsce w latach 80. XX wieku i w roku 2005. W 2006 roku przed pomnikiem umieszczono płytę upamiętniającą nadanie miastu Warszawie orderu Virtuti Militari za obronę miasta w roku 1939, którą odznaczył stolicę już 9 listopada 1939 gen. Władysław Sikorski.

Pomnik symbol

W dziejach pomnika Syreny splatają się różne wątki – wizjonerskie myślenie o rozwoju miasta, upamiętnienie jego wielowiekowej tradycji, wreszcie tragedia czasu Powstania Warszawskiego. Być może, jak napisał w swej legendzie Oppman, wiślane wody śpiewały wtedy o nadziei, sile i zwycięstwie.

Reklama
Reklama