Funkcjonariusze Straży Granicznej z placówki Warszawa-Modlin interweniowali po przylocie samolotu z Barcelony. Podczas rutynowej kontroli legalności pobytu ich uwagę zwrócił paszport 31-letniego mężczyzny. Dokument zawierał szereg oznaczeń, które budziły wątpliwości co do ich autentyczności.
W paszporcie znajdowały się przerobione odbitki stempli polskiej i litewskiej kontroli granicznej, a także litewska wiza i stampila wojewody mazowieckiego, która miała potwierdzać złożenie wniosku o pobyt czasowy w Polsce. Ekspertyza wykazała, że wszystkie te elementy zostały naniesione przez osobę nieuprawnioną.
Kulisy oszustwa i cel podróży
Zatrzymany cudzoziemiec wyjaśnił funkcjonariuszom, że jego celem był przyjazd do Polski i podjęcie pracy w charakterze kierowcy. Przyznał się również do zakupu sfałszowanych oznaczeń w paszporcie. Według jego relacji, dokumenty uzyskał od uzbeckiego pośrednika podczas pobytu w Taszkencie. Za komplet nielegalnych pieczątek i wiz zapłacił znaczną kwotę 4 tys. dol., licząc na to, że pozwolą mu one swobodnie przebywać i pracować na terenie kraju.
Konsekwencje prawne i wyrok sądu
Mężczyzna usłyszał zarzuty i przyznał się do winy. Został ukarany mandatem w wysokości 500 zł za przekroczenie granicy wbrew przepisom oraz pobyt bez wymaganego tytułu. 31-latek dobrowolnie poddał się karze sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata próby. Sąd orzekł również przepadek sfałszowanego paszportu jako dowodu rzeczowego.