3.6°C
1012.8 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Pięć prób odwołania wiceburmistrz dzielnicy. O co chodzi w konflikcie na Ochocie?

Publikacja: 24.02.2026 09:25

Justyna Glusman była m.in dyrektorką koordynatorką w warszawskim ratuszu

Justyna Glusman była m.in dyrektorką koordynatorką w warszawskim ratuszu

Foto: Rafał Motyl / UM Warszawa

Pięć razy próbowali opozycyjni radni odwołać wiceburmistrz Ochoty Justynę Glusman. Za każdym z nich sytuacja była taka sama: brakło kworum, bo na sesję rady dzielnicy nie przychodzili radni Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i prolewicowych aktywistów miejskich. O co chodzi w tym konflikcie?

Ochotą rządzi egzotyczna koalicja radnych KO, Lewicy, partii Razem, Miasto Jest Nasze i lokalnego stowarzyszenia Ochocianie. Wprawdzie ruchy miejskie i Lewica szumnie ogłosiły zerwanie tej koalicji, ale ich przedstawiciele nie złożyli rezygnacji z zarządu dzielnicy, więc koalicji niby nie ma, ale tak naprawdę istnieje cały czas.

Egzotyczna koalicja na Ochocie

Problem w tym, że Ochota to jedna z niewielu dzielnic, w których Koalicja Obywatelska nie ma większości, więc aby sprawować władzę, musi współpracować z innymi ugrupowaniami. Radni PiS i związani z Mazowiecką Wspólnotą Samorządową rajcowie: Dorota Stegienka i Cezary Król próbują więc wymusić odwołanie wiceburmistrz Justyny Glusman, byłej dyrektorki koordynatorki ds. Zielonej Warszawy.

Oficjalnie powodem jest niskie wykonanie budżetu inwestycyjnego dzielnicy w zeszłym roku, ale trzeba zauważyć, że to wykonanie było niewielkie niemal we wszystkich dzielnicach Warszawy. Nadzwyczajną sesję rady dzielnicy poświęconą tej sprawie zwoływali więc już pięć razy. Za każdym z nich nie było kworum, więc przybyli radni rozchodzili się do domów z niczym.

Tak naprawdę po odwołaniu Glusman koalicja rządząca dzielnicą przestałaby faktycznie istnieć i przedstawiciele KO musieliby sięgnąć po radnych MWS i PiS, a nikt w koalicji się do tego nie pali.

Reklama
Reklama

– Chyba, że nasi koalicjanci powołaliby na to miejsce kogoś innego, ale wtedy musieliby się przyznać, że zerwali koalicję tylko na niby – słyszymy od jednego z przedstawicieli KO.

Dlaczego zerwano koalicję na Ochocie?

Ciekawy jest też powód zerwania koalicji. Chodziło o plany budowy hali sportowej na terenach Skry. Takiej inwestycji przeciwna jest zarówno lewa strona rady dzielnicy, jak też aktywiści miejscy wchodzący w skład koalicji. W umowie koalicyjnej zapisano więc, że rada dzielnicy będzie jej przeciwna. Rzeczywiście, przed sesją Rady Warszawy w tej sprawie radni uchwalili stanowisko, w którym sprzeciwiają się budowie hali, ale miejscy radni nie muszą brać pod uwagę opinii dzielnic, więc zdecydowali, że mimo to hala na Skrze postanie.

Ruchy miejskie się wówczas uniosły i uznały, że skoro Platforma Obywatelska (było to jeszcze przed zmianą nazwy) w dzielnicy jest przeciw hali, a w mieście jest za halą, to czują się oszukane i z hukiem zerwały współpracę w Radzie Dzielnicy Ochota. Zwłaszcza, że w rozmowach na temat budowy dzielnicowej koalicji uczestniczyli prominentni działacze PO, mający wpływ na radę miasta.

Po kilku dniach emocje ostygły i koalicyjny „plankton” nie wycofał swoich przedstawicieli w radzie dzielnicy. Oficjalnie zasłonił się troską o dobro dzielnicy i „daniem trochę czasu” Koalicji Obywatelskiej na zmontowanie nowej koalicji rządzącej dzielnicą.

Ponieważ prowizorki są zazwyczaj najtrwalsze, to zerwana koalicja rządzi do dziś, skutecznie odrzucając wszystkie próby opozycji dążące do rozbicia jej jedności. 

Reklama
Reklama

– Nie wiadomo, jak to się skończy, ale nikt się do tego końca nie spieszy – słyszymy w radzie dzielnicy.

Co ciekawe, współpracę na poziomie dzielnicowym chwali sobie zarówno Koalicja Obywatelska, jak też pozostali koalicyjni radni, więc szanse na to, że wiceburmistrz Glusman zostanie odwołania, są nikłe.

Reklama
Reklama