Budowa bez nadzoru inżynierskiego
Równie niepokojąco wygląda kwestia bieżącej kontroli nad postępami prac. Rola Inżyniera Kontraktu, który ma stanowić merytoryczne zabezpieczenie interesów miasta na placu budowy, została w tym przypadku zmarginalizowana przez biurokratyczny chaos. Po odejściu poprzedniego nadzorcy na skutek konfliktu z urzędnikami, budowa przez niemal pół roku toczyła się bez formalnego nadzoru.
Próba zakontraktowania nowego inżyniera z wolnej ręki zakończyła się interwencją Urzędu Zamówień Publicznych, co jeszcze bardziej sparaliżowało procesy decyzyjne. W obliczu informacji, że dotychczasowa umowa na nadzór wygasła w kwietniu 2025 roku, zasadne staje się pytanie, kto obecnie bierze odpowiedzialność za jakość wylewanego betonu i montowanych konstrukcji na wiadukcie południowym.
Prawne pułapki
Kolejnym zarzewiem konfliktu, który może zablokować otwarcie trasy nawet po zakończeniu prac budowlanych, jest kwestia ochrony przed hałasem. Audyt wskazuje na niezgodność przebiegu ekranów akustycznych w pozwoleniu na budowę względem wydanej wcześniej decyzji środowiskowej.
To nie jest jedynie drobna nieścisłość w dokumentach, lecz prawna mina. Brak spójności w tym zakresie może uniemożliwić uzyskanie pozwolenia na użytkowanie i skutkować sytuacją, w której gotowy obiekt pozostanie zamknięty dla ruchu przez kolejne miesiące niezbędne na prostowanie urzędniczych zaniechań.
Codzienność w cieniu porzuconego placu budowy
Podczas gdy urzędnicy i projektanci przerzucają się odpowiedzialnością, codzienność mieszkańców Saskiej Kępy staje się coraz trudniejsza. Sygnały płynące od osób próbujących poruszać się w rejonie inwestycji są alarmujące. Internauci i lokalni społecznicy wskazują na niepoprawne zabezpieczenie terenu prac, gdzie barierki i wygrodzenia są ustawiane chaotycznie, często zagrażając bezpieczeństwu pieszych oraz rowerzystów.
Brak ciągłości tras i niejasne oznakowanie tymczasowe dopełniają obrazu chaosu. Co gorsza, na samym placu budowy coraz rzadziej widać robotników, co budzi uzasadnione podejrzenia, że deklarowany termin zakończenia inwestycji w lipcu 2026 roku znów zostanie przesunięty. Radny Robert Migas w swojej interpelacji domaga się jasnych odpowiedzi, czy miasto panuje jeszcze nad tą inwestycją. „Życie Warszawy” będzie się przyglądać tej sprawie.