-8.9°C
1020.1 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Chaos i brak nadzoru na Trasie Łazienkowskiej. Przebudowa wiaduktów złapie kolejne opóźnienie?

Publikacja: 31.01.2026 15:48

Audyt wskazuje m.in. na niezgodność przebiegu ekranów akustycznych w pozwoleniu na budowę względem w

Audyt wskazuje m.in. na niezgodność przebiegu ekranów akustycznych w pozwoleniu na budowę względem wydanej wcześniej decyzji środowiskowej

Foto: SZRM

Miejski audyt obnaża serię błędów przy remoncie Trasy Łazienkowskiej. Brak nadzoru, błędy projektowe i widmo kolejnych opóźnień budzą niepokój Warszawiaków, w szczególności sąsiedztwo Saskiej Kępy najbardziej dotknięte uciążliwościami prowadzonych prac.

Warszawiacy przywykli już do widoku ciężkiego sprzętu w rejonie ulicy Paryskiej. Choć oficjalne komunikaty wciąż podtrzymują nadzieję na finał prac w połowie 2026 roku, najnowsze dokumenty i ustalenia kontrolne rzucają na tę obietnicę spore wątpliwości.

Audyt obnaża błędy inwestycji

Fundamentem obecnych problemów, jak wynika z najnowszego audytu, którego fragmenty ujawnił radny Pragi-Południe Robert Migas, jest skrajnie nierzetelna dokumentacja projektowa. Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta przyjął opracowanie przygotowane przez firmę Schuessler-Plan bez należytej weryfikacji merytorycznej. Projektanci założyli, że remont ograniczy się jedynie do wymiany nawierzchni, podczas gdy rzeczywisty stan podbudowy drogi wymagał całkowitej rekonstrukcji. Pomyłka nie tylko wydłużyła czas realizacji o rok, ale również wydrenowała miejską kasę o dodatkowe dziewięć milionów złotych. Pojawiają się przy tym pytania o odpowiedzialność, ponieważ miasto, chcąc zachować dobre relacje z projektantem realizującym inne kluczowe inwestycje, unika zdecydowanych kroków prawnych i dochodzenia roszczeń z tytułu rękojmi.

Budowa bez nadzoru inżynierskiego

Równie niepokojąco wygląda kwestia bieżącej kontroli nad postępami prac. Rola Inżyniera Kontraktu, który ma stanowić merytoryczne zabezpieczenie interesów miasta na placu budowy, została w tym przypadku zmarginalizowana przez biurokratyczny chaos. Po odejściu poprzedniego nadzorcy na skutek konfliktu z urzędnikami, budowa przez blisko pół roku toczyła się bez formalnego nadzoru. Próba zakontraktowania nowego inżyniera z wolnej ręki zakończyła się interwencją Urzędu Zamówień Publicznych, co jeszcze bardziej sparaliżowało procesy decyzyjne. W obliczu informacji, że dotychczasowa umowa na nadzór wygasła w kwietniu 2025 roku, zasadne staje się pytanie, kto obecnie bierze odpowiedzialność za jakość wylewanego betonu i montowanych konstrukcji na wiadukcie południowym.

Reklama
Reklama

Prawne pułapki

Kolejnym zarzewiem konfliktu, który może zablokować otwarcie trasy nawet po zakończeniu prac budowlanych, jest kwestia ochrony przed hałasem. Audyt wskazuje na niezgodność przebiegu ekranów akustycznych w pozwoleniu na budowę względem wydanej wcześniej decyzji środowiskowej. To nie jest jedynie drobna nieścisłość w dokumentach, lecz prawna mina. Brak spójności w tym zakresie może uniemożliwić uzyskanie pozwolenia na użytkowanie i skutkować sytuacją, w której gotowy obiekt pozostanie zamknięty dla ruchu przez kolejne miesiące niezbędne na prostowanie urzędniczych zaniechań.

Codzienność w cieniu porzuconego placu budowy

Podczas gdy urzędnicy i projektanci przerzucają się odpowiedzialnością, codzienność mieszkańców Saskiej Kępy staje się coraz trudniejsza. Sygnały płynące od osób próbujących poruszać się w rejonie inwestycji są alarmujące. Internauci i lokalni społecznicy wskazują na niepoprawne zabezpieczenie terenu prac, gdzie barierki i wygrodzenia są ustawiane chaotycznie, często zagrażając bezpieczeństwu pieszych oraz rowerzystów. Brak ciągłości tras i niejasne oznakowanie tymczasowe dopełniają obrazu chaosu. Co gorsza, na samym placu budowy coraz rzadziej widać robotników, co budzi uzasadnione podejrzenia, że deklarowany termin zakończenia inwestycji w lipcu 2026 roku znów zostanie przesunięty. Radny Robert Migas w swojej interpelacji domaga się jasnych odpowiedzi, czy miasto panuje jeszcze nad tą inwestycją.

Reklama
Reklama