14.3°C
1030.2 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Oblężenie na Saskiej. Jak remont Trasy Łazienkowskiej dusi lokalny biznes

Publikacja: 18.03.2026 12:30

Lokalni przedsiębiorcy odczuwają skutki remontu za sprawą drastycznych spadków obrotow

Lokalni przedsiębiorcy odczuwają skutki remontu za sprawą drastycznych spadków obrotow

Foto: Kacper Komaiszko

Mieszkańcy i przedsiębiorcy z Saskiej Kępy mierzą się z paraliżem komunikacyjnym. Błędy projektowe i brak nadzoru nad remontem Trasy Łazienkowskiej sprawiły, że lokalne sklepy walczą o przetrwanie w cieniu przedłużającej się budowy.

Krajobraz u zbiegu Alei Stanów Zjednoczonych i ulicy Saskiej przypomina obecnie regularne pole bitwy. W marcu 2026 roku, kiedy warszawiacy powinni już od dawna korzystać z odnowionej trasy, rejon przystanku Saska 02 pozostaje rozkopanym placem budowy. Ciężki sprzęt operuje zaledwie kilka metrów od witryn sklepowych. Każdego dnia setki pasażerów i mieszkańców muszą pokonywać labirynt barierek, aby dotrzeć do celu. Zamiast nowoczesnej arterii, okolica zyskała głębokie wykopy i stalowy las konstrukcji pod ekrany akustyczne.

Harmonogram pełen błędów

Pierwotne założenia inwestycyjne wskazywały, że prace zakończą się w czerwcu 2025 roku. Ten termin jest już jednak tylko wspomnieniem. Obecne opóźnienie wynosi trzynaście miesięcy, a oficjalna data finału to lipiec 2026 roku.

Kluczowe powody tego poślizgu ukazał niedawny audyt miejski. Okazało się, że dokumentacja przygotowana przez firmę Schuessler-Plan była skrajnie nierzetelna. Projektanci założyli, że remont ograniczy się do wymiany warstwy asfaltu. Rzeczywistość zweryfikowała te plany brutalnie.

Po rozebraniu nawierzchni odkryto, że podbudowa drogi jest w katastrofalnym stanie. Konieczna stała się całkowita rekonstrukcja gruntu na głębokość jednego metra. Ta pomyłka nie tylko wydłużyła czas realizacji, ale też uszczupliła miejską kasę o dodatkowe 9 mln zł.

Reklama
Reklama
W pawilonie handlowym działają m.in. butik odzieżowy, punkt garmażeryjny i sklep spożywczy

W pawilonie handlowym działają m.in. butik odzieżowy, punkt garmażeryjny i sklep spożywczy

Foto: Kacper Komaiszko

Inwestycja bez nadzoru

Sytuację pogorszył fakt, że przez prawie pół roku budowa toczyła się bez formalnego nadzoru inżynierskiego. Poprzedni Inżynier Kontraktu odszedł w wyniku konfliktu z urzędnikami, a jego umowa wygasła w kwietniu 2025 roku. Próba szybkiego znalezienia następcy zakończyła się interwencją Urzędu Zamówień Publicznych. To spowodowało paraliż decyzyjny na wiele miesięcy.

Obecnie nad jakością wylewanego betonu i montowanych konstrukcji wiszą znaki zapytania. Radni miejscy alarmują, że brak bieżącej kontroli może rzutować na trwałość nowych wiaduktów. W marcu 2026 roku plac budowy wciąż sprawia wrażenie chaotycznego. Robotnicy pojawiają się tam rzadziej, niż wynikałoby to z oficjalnego harmonogramu prac ratunkowych.

Cierpi lokalny biznes

W najtrudniejszym położeniu znaleźli się najemcy lokali w pawilonach przy Alei Stanów Zjednoczonych 20, tacy jak pan Karol, prowadzący garmażerkę „Pierogowy Raj. Przez prace prowadzone bezpośrednio pod jego drzwiami obroty lokalu spadły o 80 procent. W tym samym budynku znajduje się też sklep spożywczy, butik odzieżowy i salon łazienek.

Betoniarki i koparki pracują tak blisko wejścia, że klienci mają trudności z fizycznym dotarciem do progu. Hałas i wszechobecny pył skutecznie odstraszają osoby, które dawniej regularnie kupowały tu domowe obiady. Jak relacjonuje dzielnicowy radny, Marek Borkowski, wykonawca prac oraz Spółdzielnia Ateńska, od której przedsiębiorcy wynajmują lokale, umywają ręce od odpowiedzialności za straty.

Reklama
Reklama

Przedsiębiorcy zostali zostawieni sami sobie w samym centrum budowlanego chaosu.

Labirynt zamiast chodnika

Analiza obecnej sytuacji terenowej pokazuje skalę utrudnień dla pieszych. Przystanek Saska 02 funkcjonuje w trybie tymczasowym, a dostęp do niego przypomina tor przeszkód. Drogowcy wygrodzili teren w sposób chaotyczny. Prowizoryczne znaki informujące o dojściu do sklepów są mocowane trytytkami do metalowych płotów. Często wiszą w miejscach słabo widocznych dla przechodniów

. Piesi muszą poruszać się po nierównej kostce i wąskich przesmykach tuż obok pracujących maszyn. Taka organizacja ruchu zagraża bezpieczeństwu seniorów i rodziców z wózkami. Dla wielu mieszkańców Saskiej Kępy wyprawa do butiku odzieżowego czy salonu łazienek w tej okolicy stała się zbyt uciążliwa.

Prowizoryczne znaki informujące o dojściu do sklepów są mocowane trytytkami do metalowych płotów

Prowizoryczne znaki informujące o dojściu do sklepów są mocowane trytytkami do metalowych płotów

Foto: Kacper Komaiszko

Prawna mina pod ekranami

Największym zagrożeniem dla finału inwestycji jest jednak kwestia ekranów akustycznych. Audyt wykazał, że ich przebieg w pozwoleniu na budowę jest niezgodny z wydaną wcześniej decyzją środowiskową. To prawny impas, który może uniemożliwić uzyskanie pozwolenia na użytkowanie trasy.

Reklama
Reklama

Jeśli błąd nie zostanie naprawiony w dokumentacji, gotowy obiekt może pozostać zamknięty dla ruchu przez kolejne miesiące. W takim scenariuszu mieszkańcy byliby skazani na widok gotowej, ale niedostępnej drogi. Przedsiębiorcy z pawilonów handlowych obawiają się, że zostaną na stałe ukryci za wysoką ścianą paneli dźwiękochłonnych. Bez odpowiednich korekt ich lokale stracą jakąkolwiek widoczność z poziomu ulicy, co przypieczętuje ich upadek.

Reklama
Reklama