Zakończenie prac remontowych przy torowisku tramwajowym na wysokości Dworca Gdańskiego powinno być dla warszawiaków powodem do ulgi. Niestety, dla dużej grupy osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji, otwarcie trasy stało się początkiem codziennego koszmaru logistycznego. Nowa organizacja ruchu, zamiast udrażniać przejazd, wprowadziła restrykcje, które wiceprzewodniczący Rady m.st. Warszawy, Sławomir Potapowicz, określa mianem drogowego wykluczenia części mieszkańców stolicy. Problem dotyczy mieszkańców pobliskiego osiedla, którzy z dnia na dzień zostali odcięci od najprostszej drogi do własnych domów.
Pułapka drogowa na wysokości Dworca Gdańskiego
Istotą problemu jest zmiana geometrii skrzyżowania ulicy Zygmunta Słomińskiego z ulicą Pamiętajcie o Ogrodach, zlokalizowanego tuż przy południowo-wschodnim wejściu do centrum handlowego Westfield Arkadia. Przed modernizacją kierowcy poruszający się od strony Mostu Gdańskiego mogli w tym miejscu korzystać z wygodnej zawrotki, co pozwalało na płynny wjazd pod bloki o numerach nieparzystych po przeciwnej stronie ulicy. Obecnie wprowadzony tam bezwzględny zakaz skrętu w lewo oraz zawracania sprawia, że mieszkańcy widzą okna swoich mieszkań zza szyby samochodu, ale nie mają żadnej legalnej możliwości, by skręcić bezpośrednio do celu swojej podróży.
Obowiązkowa wizyta na zakorkowanym rondzie
Nowe zasady na skrzyżowaniu wymuszają na kierowcach absurdalne rozwiązanie. Aby dotrzeć do swoich mieszkań, są oni zmuszeni kontynuować jazdę prosto aż do Ronda „Radosława”. W tym miejscu zaczyna się najtrudniejszy etap przeprawy, ponieważ rondo to jest jednym z najbardziej newralgicznych i obciążonych punktów na mapie Warszawy. Codzienność mieszkańców wygląda teraz tak, że niemal każdorazowo muszą oni wjeżdżać w sam środek gigantycznego korka, odczekać swoje w kolejce do zawrócenia na rondzie, a następnie przebijać się z powrotem tą samą drogą, którą dopiero co pokonali.