-8.5°C
1019.6 hPa
Życie Warszawy
Reklama

Absurd drogowy po remoncie torowiska przy Dworcu Gdańskim. Zamiast do domu, jadą prosto w korek

Aktualizacja: 31.01.2026 10:17 Publikacja: 31.01.2026 10:00

Zmiana organizacji ruchu zmusza mieszkańców ul. Słomińskiego do nadkładania trasy przez zakorkowane

Zmiana organizacji ruchu zmusza mieszkańców ul. Słomińskiego do nadkładania trasy przez zakorkowane rondo

Foto: Tramwaje Warszawskie

Modernizacja torowiska w okolicy Dworca Gdańskiego stała się komunikacyjną pułapką dla mieszkańców pobliskich budynków. Przez nową organizację ruchu mieszkańcy muszą nadkładać drogi przez zakorkowane rondo Radosława.

Zakończenie prac remontowych przy torowisku tramwajowym na wysokości Dworca Gdańskiego powinno być dla warszawiaków powodem do ulgi. Niestety, dla dużej grupy osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji, otwarcie trasy stało się początkiem codziennego koszmaru logistycznego. Nowa organizacja ruchu, zamiast udrażniać przejazd, wprowadziła restrykcje, które wiceprzewodniczący Rady m.st. Warszawy, Sławomir Potapowicz, określa mianem drogowego wykluczenia części mieszkańców stolicy. Problem dotyczy mieszkańców pobliskiego osiedla, którzy z dnia na dzień zostali odcięci od najprostszej drogi do własnych domów.

Pułapka drogowa na wysokości Dworca Gdańskiego

Istotą problemu jest zmiana geometrii skrzyżowania ulicy Zygmunta Słomińskiego z ulicą Pamiętajcie o Ogrodach, zlokalizowanego tuż przy południowo-wschodnim wejściu do centrum handlowego Westfield Arkadia. Przed modernizacją kierowcy poruszający się od strony Mostu Gdańskiego mogli w tym miejscu korzystać z wygodnej zawrotki, co pozwalało na płynny wjazd pod bloki o numerach nieparzystych po przeciwnej stronie ulicy. Obecnie wprowadzony tam bezwzględny zakaz skrętu w lewo oraz zawracania sprawia, że mieszkańcy widzą okna swoich mieszkań zza szyby samochodu, ale nie mają żadnej legalnej możliwości, by skręcić bezpośrednio do celu swojej podróży.

Obowiązkowa wizyta na zakorkowanym rondzie

Nowe zasady na skrzyżowaniu wymuszają na kierowcach absurdalne rozwiązanie. Aby dotrzeć do swoich mieszkań, są oni zmuszeni kontynuować jazdę prosto aż do Ronda „Radosława”. W tym miejscu zaczyna się najtrudniejszy etap przeprawy, ponieważ rondo to jest jednym z najbardziej newralgicznych i obciążonych punktów na mapie Warszawy. Codzienność mieszkańców wygląda teraz tak, że niemal każdorazowo muszą oni wjeżdżać w sam środek gigantycznego korka, odczekać swoje w kolejce do zawrócenia na rondzie, a następnie przebijać się z powrotem tą samą drogą, którą dopiero co pokonali.

Reklama
Reklama

Błędy w logice zarządzania ruchem

Trudno doszukać się głębszego sensu w rozwiązaniu, które sztucznie generuje dodatkowe natężenie ruchu w miejscu, które i tak regularnie stoi w korkach. Ulica Słomińskiego stanowi przecież kluczowy wlot do kilku dzielnic Warszawy, a sąsiedztwo jednej z największych galerii handlowych w stolicy samo w sobie generuje tysiące przejazdów dziennie. Kierowanie kolejnej fali samochodów na rondo tylko po to, by umożliwić im wykonanie prostego manewru zawracania, wydaje się zaprzeczeniem zasad sprawnej inżynierii ruchu. Zamiast rozładowywać korki, miasto stworzyło mechanizm, który te korki niepotrzebnie wydłuża, uderzając w ludzi mieszkających w samym sercu tego komunikacyjnego węzła.

Samorządowcy domagają się pilnych zmian

Głos mieszkańców znalazł swoje odzwierciedlenie w oficjalnej interpelacji radnego Sławomira Potapowicza, skierowanej bezpośrednio do prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Radny pyta wprost o logikę wprowadzonych zmian i domaga się konkretnych informacji na temat działań, jakie miasto zamierza podjąć, aby naprawić ten błąd. Na ten moment lokatorzy budynków przy Słomińskiego pozostają w zawieszeniu, licząc na to, że urzędnicy zreflektują się i naprawią projekt.

Reklama
Reklama