Mieszkańców Woli oraz kierowców korzystających z przejazdu przez zachodnią część stolicy czekają trudne dni. To, co początkowo wyglądało na rutynową naprawę, przerodziło się w poważną operację techniczną, która wymusiła całkowite wyłączenie z ruchu fragmentu ulicy Górczewskiej. Służby techniczne pracują już na miejscu, jednak skala uszkodzeń infrastruktury podziemnej wymusiła wprowadzenie radykalnych zmian w organizacji ruchu.
Skala awarii pod ulicą Górczewską
Problemy na warszawskiej Woli rozpoczęły się we wtorek, 28 stycznia. Wówczas pod jezdnią na wysokości budynku pod numerem 18 doszło do rozszczelnienia sieci ciepłowniczej. Pierwsze działania ekipy remontowej ograniczały się do wyłączenia z ruchu prawego pasa jezdni, co miało umożliwić szybką interwencję bez blokowania całej arterii.
Niestety, po wykonaniu pierwszych wykopów i dokładnej diagnostyce okazało się, że awaria jest znacznie poważniejsza, niż zakładano. Ciepłownicy stanęli przed koniecznością wymiany większego odcinka instalacji, która znajduje się bezpośrednio pod pasami ruchu. W związku z bezpieczeństwem pracowników oraz koniecznością użycia ciężkiego sprzętu, zapadła decyzja o całkowitym zamknięciu jezdni w kierunku zachodnim.
Kierowcy utkną w korkach? Wyznaczono objazdy
Kluczowe zmiany w organizacji ruchu wejdą w życie w nocy ze środy na czwartek (z 28 na 29 stycznia). Od tego momentu jezdnia ulicy Górczewskiej prowadząca w stronę Alei Prymasa Tysiąclecia zostanie całkowicie wyłączona z ruchu na odcinku pomiędzy ulicą Płocką a ulicą Syreny.